Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Nie można mylić upadłości z likwidacją

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Przedsiębiorcom zdarza się mylić pojęcia "upadłość" i "likwidacja". Tymczasem nie oznaczają one tego samego. I nie dajmy zwieść się podobieństwom. Gdy bowiem sprawę maksymalnie uprościć, okazuje się, że zarówno likwidacja, jak i upadłość są sposobami zakończenia interesów. Poza efektem różni je jednak niemal wszystko. Jak choćby to, iż upadłość to pewien stan, zaś likwidacja jest procedurą (dla uproszczenia tylko oba będę tu określał jako tryby czy postępowania). Albo to, że likwidacja odbywa się z woli właścicieli firmy, upadłość zaś musi orzec sąd. Innymi słowy, nikt nie może ogłosić swojej upadłości sam. Różnic da się zresztą znaleźć więcej.

Postaci upadłości są w zasadzie dwie: likwidacyjna i układowa. Upadłość likwidacyjna polega na wyprzedaniu majątku bankruta i spłaceniu wierzycieli z uzyskanych w ten sposób środków. Układowa sprowadza się do osiągnięcia porozumienia z wierzycielami co do zobowiązań, zwanego właśnie układem. Używam słów "w zasadzie", dlatego że zarówno jedna, jak i druga mają niejednolity charakter. W ramach obu tych podstawowych trybów procedurę można jeszcze różnicować. Ogłaszając bowiem upadłość układową, sąd decyduje, czy bankrutowi pozostawić zarząd majątkiem czy nie. W tym drugim wypadku do firmy wejdzie zarządca sądowy, pozbawiając upadłego władzy nad pieniędzmi, ruchomościami, budynkami itd. - i wyręczając go w zarządzaniu. Natomiast przy pozostawieniu władzy nad majątkiem sąd powoła nadzorcę, z którym bankrut ma następnie konsultować ważniejsze decyzje związane ze swą gospodarczą aktywnością. Dodajmy, że między tymi trybami można od czasu do czasu przechodzić. Ogłoszenie upadłości likwidacyjnej nie wyklucza późniejszego zawarcia układu - i odwrotnie, ogłoszenie upadłości układowej wcale nie oznacza, że wszystko nie skończy się wyprzedaniem majątku bankruta. Inne są przyczyny upadłości i likwidacji. Ta pierwsza ogłaszana jest wtedy, gdy przedsiębiorca nie płaci długów, a czasem gdy jego majątek nie wystarcza na zaspokojenie należności. To dlatego ustawowe pojęcie upadłości funkcjonuje w języku potocznym jako bankructwo. Przy likwidacji tak być może, ale nie musi. Jednym z powodów jej przeprowadzenia bywa uchwała właścicieli. Skoro tak, zlikwidować wolno także podmiot znajdujący się w całkiem niezłej kondycji finansowej. Kolejna różnica sprowadza się do osoby prowadzącej postępowanie. W upadłości w firmie pojawia się swoisty urzędnik. Będzie to albo wyznaczony przez sąd syndyk (upadłość likwidacyjna), albo zarządca czy nadzorca (upadłość układowa). Terminu "urzędnik" używam w przenośni, bo formalnie żaden z trzech wymienionych urzędnikiem nie jest. Niemniej w praktyce tak bywa często postrzegany, zwłaszcza przez głównych zainteresowanych, czyli wierzycieli. Z kolei likwidację prowadzą często te same osoby, które zarządzały biznesem przed jej otwarciem. Wreszcie nie ma tożsamości podmiotowej w obu postępowaniach. O likwidacji przepisy nie wspominają w odniesieniu do osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Natomiast zbankrutować może każdy przedsiębiorca, niezależnie od formy, w jakiej działa.

Procedurą zupełnie inną zarówno od likwidacji, jak i od upadłości jest postępowanie naprawcze. Od jednego i drugiego różni się ono tym, że celem jego nie jest zamknięcie przedsiębiorstwa, lecz przywrócenie mu zdolności do funkcjonowania na rynku. Od upadłości dodatkowo wyróżnia je to, że musi zacząć się, jeszcze zanim przedsiębiorca popadnie w finansowe kłopoty. W przeciwnym wypadku z postępowania naprawczego nic nie będzie.

@RY1@i02/2011/187/i02.2011.187.210.002b.001.jpg@RY2@

Paweł Wrześniewski, adwokat

Paweł Wrześniewski

adwokat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.