Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Komandytariusz, zarządzając spółką, może pełnić w niej podwójną funkcję

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Komandytariusz może prowadzić sprawy spółki komandytowej tak samo lub podobnie jak komplementariusz. Musi to jednak wynikać z umowy spółki

Możliwe są niemal wszystkie kombinacje uprawnień komplementariuszy i komandytariuszy, jeżeli stosowne postanowienia zostaną zapisane w umowie spółki. Typowe relacje, zaproponowane w kodeksie spółek handlowych, wynikają z roli, jaką pełnią dwie grupy wspólników w klasycznej spółce komandytowej. Jest to bowiem handlowa spółka osobowa, w której co najmniej jeden wspólnik odpowiada za zobowiązania spółki bez ograniczenia (komplementaiusz), a odpowiedzialność drugiego (komandytariusza) jest ograniczona.

Zadaniem komandytariusza jest w zasadzie wniesienie określonej w umowie spółki sumy komandytowej, która stanowi dla niego górną granicę odpowiedzialności za zobowiązania spółki. Co do zasady więc, gdy umowa milczy na ten temat, komandytariusze nie mogą decydować o prowadzaniu spraw spółki ani jej reprezentować. W standardowej sp.k. obydwa te rodzaje aktywności są zastrzeżone dla komplementariuszy. Jest to logiczna konsekwencja faktu, że co najmniej jeden spośród nich nie może uniknąć pełnej odpowiedzialności za zobowiązania przedsiębiorcy. Tak więc w typowej sytuacji każdy z tej grupy wspólników jest uprawniony do prowadzenia spraw nieprzekraczających zwykłych czynności spółki. W sprawach większej wagi (przekraczających zwykły zarząd) potrzebna jest jednomyślność wszystkich komplementariuszy. I choć komandytariusze w klasycznej sp.k. nie mają ani prawa, ani obowiązku prowadzenia spraw spółki, to w umowie wolno im przyznać (niektórym albo nawet wszystkim) prawo prowadzenia spraw spółki bez żadnych ograniczeń. Z technicznego punktu widzenia określenie zakresu i rodzaju spraw, którymi będą się zajmować, może być pozytywnie (przez wyliczenie, co wolno) albo negatywne (gdy buduje się katalog tego, czego komandytariusze czynić nie powinni). Możliwe jest nawet takie postanowienie umowne, zgodnie z którym sprawy spółki będą prowadzili wyłącznie komandytariusze - albo wszyscy, albo tylko niektórzy. Wówczas od tego rodzaju czynności wyłączeni są komplementariusze. Byłoby to jednak rozwiązanie niemal sprzeczne z ideą sp.k. i sztuczne, chociaż teoretycznie dozwolone. Kiedy bowiem komandytariusze zaczną prowadzić sprawy spółki, to przynajmniej niektórzy komplementariusze i tak będą ją reprezentować w stosunkach zewnętrznych. Wynika to z faktu, że nie można ich wszystkich wyłączyć z reprezentowania spółki.

Podobnie wygląda problem zaangażowania komandytariuszy w sprawy przekraczające zakres zwykłych czynności spółki. Co do zasady, do podejmowania takich decyzji za spółkę, potrzebna jest ich zgoda. Niemniej umowa spółki i w takich kwestiach może stanowić inaczej. Wolno w niej wyłączyć potrzebę uzyskiwania zgody komandytariusza na czynności przekraczające zakres zwykłych spraw spółki. Dopuszczalne jest także samo doprecyzowanie, kiedy i w jakich sytuacjach ich zgoda będzie wymagana.

Powstaje przy tym praktyczny problem, czy legalne jest zapisanie w umowie spółki z jednej strony, że komandytariusz jest uprawniony i zobowiązany do prowadzenia spraw spółki, a z drugiej, że w sprawach przekraczających zwykły zarząd nie jest potrzebna jego zgoda. Należy więc uznać, że przypisanie komandytariuszowi prawa i obowiązku prowadzenia spraw spółki bez sprecyzowania konkretów obejmuje zarówno kwestie należące do tzw. zwykłego zarządu, jak i przekraczające ten zakres. Tym samym niezbędna jest zgoda komandytariusza na podjęcie określonych decyzji w tych właśnie ważniejszych sprawach. Dlatego jeżeli komandytariusz nie miałby się godzić na czynności przekraczające zwykły zarząd, to konieczne byłoby jednoczesne ograniczenie w umowie spółki jego praw i obowiązków w zakresie zwykłego zarządu.

Trzeba pamiętać, że w wypadku powiedzmy sprzedaży ogółu praw i obowiązków komandytariusza, na nabywcę nie przechodzi prawo do prowadzenia spraw spółki. Jest to wyjątek od generalnej zasady przewidującej możliwość zbycia ogółu praw i obowiązków w spółce, która dotyczy również komandytariusza. Jeżeli więc wspólnicy zechcą powierzyć prowadzenie spraw spółki także komandytariuszowi wstępującemu w miejsce dotychczasowego, powinni po jego wejściu do firmy stosownie zmienić umowę spółki. Mogą wówczas wyraźnie wskazać, że nowy komandytariusz ma prawo (i obowiązek) prowadzenia spraw spółki. Można w takich sytuacjach na nowo zapisać zakres uprawnień takiego wspólnika.

Inną, choć powiązaną z prowadzeniem spraw spółki kwestią jest jej reprezentowanie. Zgodnie z zasadą rola ta przypada komplemtariuszom. Niemniej umowa spółki albo orzeczenie sądu mogą każdego z nich pozbawić tej kompetencji. Komandytariuszowi natomiast wolno reprezentować spółkę jedynie w roli pełnomocnika. Gdyby więc któryś z nich dokonał w imieniu spółki czynności prawnej, nie ujawniając swego pełnomocnictwa, odpowiadałby za skutki tej czynności wobec osób trzecich. I to bez ograniczenia. Byłaby to taka sama sytuacja jak ta, która ma miejsce, gdy komandytariusz reprezentuje spółkę bez umocowania lub kiedy przekroczy jego zakres. W przypadku więc, gdy mamy do czynienia z umową zawartą przez nieumocowanego komandytariusza, jej ważność zależy od potwierdzenia przez spółkę, czyli przez komplementariuszy. Gdyby się jednak nie zgodzili na zawarcie kontraktu, byłby on nieważny od chwili zawarcia.

@RY1@i02/2011/182/i02.2011.182.210.003a.001.jpg@RY2@

Wzór

Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk

dobromila.niedzielska@infor.pl

Ustawa z 15 września 2000 r. - Kodeks spółek handlowych (Dz.U. nr 94, poz. 1037 ze zm.).

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.