Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Życie sobie, zmiany przepisów sobie

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Wysiłki ustawodawcy od lat idą w kierunku rozbudowywania przepisów dotyczących spółek kapitałowych, gdy tymczasem w praktyce o wiele ważniejsze wydają się spółki osobowe. To te ostatnie są najczęściej zawiązywane i do nich wnoszą swoje przedsiębiorstwa wpisani do ewidencji działalności gospodarczej jednoosobowi przedsiębiorcy. Twórcy prawa gospodarczego zachowują się jednak tak, jakby nie wiedzieli, skąd wzięła się niezwykła kariera spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. A przecież wybuchły one w czasie, kiedy de facto (chociaż nie de iure) przywrócono w 1985 r. funkcjonowanie kodeksu handlowego. Wtedy nie było wielkiego wyboru - albo spółki z o.o., albo akcyjne. Teraz, kiedy w kodeksie spółek handlowych mamy całą paletę form przeznaczonych do prowadzenia działalności do wyboru, okazało się, że preferowanie spółki z o.o. jest bezsensowne. Jej ewidentnym mankamentem jest bowiem podwójne opodatkowanie - najpierw samej spółki, a potem dywidendy wypłaconej wspólnikom. No i to właśnie zjawisko spowodowało zakładanie spółek osobowych.

Na początku pojawiło się wiele spółek komandytowych. Teraz obserwuję zawiązywanie komandytowo-akcyjnych. Zasadą jest w takich sytuacjach, że ten, kto wnosi majątek uzyskany w toku prowadzenia innej firmy, staje się komplementariuszem, tzn. odpowiada całym swoim majątkiem, a w roli akcjonariusza pojawia się fundusz inwestycyjny. Charakterystyczne jest przy tym, że ten ostatni przeważnie obejmuje akcje nieme, tzn. bez prawa głosu. Fundusz w takiej konstrukcji ma większość majątku, ale nie bierze czynnego udziału w działalności spółki. Jego obecność powoduje jednak, że opodatkowanie zaangażowanych stron jest znikome albo żadne. Jest to skutek finezji księgowo-podatkowej. I chociaż znowu skomplikowana konstrukcja prawna przedsiębiorcy wydaje się zbędna, to jednak okazuje się, że ma głęboki sens gospodarczy. Summa summarum kolejny raz wysiłki legislacyjne mające prowadzić do przechodzenia przedsiębiorców na stronę spółek kapitałowych sprawdzają się jedynie propagandowo. W życiu okazują się kosztowne i na nic. Prostym przykładem jest obowiązująca od początku lipca 2011 r. zmiana kodeksu spółek handlowych umożliwiająca przekształcenie przedsiębiorcy wpisanego do ewidencji działalności gospodarczej w spółkę kapitałową. I oprócz tego, że cała procedura wydaje się niepotrzebna, bo wystarczyło umożliwić sukcesję uniwersalną po przedsiębiorstwie wniesionym aportem np. do spółki jawnej i byłoby mądrze. Tymczasem dodano jeszcze utrudniania. Trzeba np. przygotowywać plan przekształcenia w formie aktu notarialnego. Twórcy przepisu zapewne doszli do wniosku, że jeśli nie wiadomo, jak skonstruować nową procedurę, to najlepiej zastosować analogię do przekształcenia spółek kapitałowych. Żadnej analogii jednak tu nie ma, ponieważ jednoosobowy przedsiębiorca wpisany do ewidencji działalności gospodarczej nie podejmuje np. żadnych uchwał. Przy okazji przedsiębiorcy zadają pytanie: co to za czynność notarialna ten plan przekształcenia i jaką taksę należy stosować? Otóż maksymalne stawki opłat stanowią pochodną wartości przekształcanego przedsiębiorstwa. W praktyce zapewne będzie to wyglądało tak, że osoba, która zechce wszcząć procedurę, będzie musiała przynieść do notariusza bilans sporządzony przez jej księgowego, a wartość aktywów stanie się podstawą, od której będzie liczona podstawa wynagrodzenia za akt przekształceniowy. Co się zaś tyczy należności za sporządzenie umowy spółki, to nie ma wątpliwości, że liczy się ją od wysokości kapitału zakładowego zakładanego podmiotu. Można więc przewrotnie powiedzieć, że jeśli ktoś chce przekształcać swoje przedsiębiorstwo w spółkę kapitałową i chce potem płacić dwa razy podatek od tego samego, to wydatki musi rozpocząć już przy przekształceniu.

@RY1@i02/2011/177/i02.2011.177.210.002a.001.jpg@RY2@

Leszek Zabielski, notariusz

DNJ

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.