Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

Projekt restrukturyzacyjny nie rozwiąże problemów dłużników

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

FELIKS ZEDLER Rola wierzycieli została sprowadzona do prawa głosu nad układem. W dodatku w projekcie zamieszczono niebezpieczny przepis umożliwiający głosowanie, mimo że prawie połowa zainteresowanych nie była prawidłowo zawiadomiona

Projekt ustawy - Prawo restrukturyzacyjne przewiduje aż cztery postępowania pozwalające uniknąć likwidacji firmy w razie kłopotów finansowych i umożliwiające zawieranie układów. Czy taka procedura rozwiąże problemy niewypłacalnych przedsiębiorców?

Możliwość zawierania układów jest bardziej korzystna z gospodarczego i społecznego punktu widzenia od upadłości likwidacyjnej. Potwierdzają to również przygotowywane zmiany w prawie Unii Europejskiej (m.in. rekomendacja KE z 12 marca 2014 r.). Niestety moim zdaniem rozwiązania przyjęte w projekcie ustawy - Prawo restrukturyzacyjne nie gwarantują osiągnięcia tego celu. Stwarzają one warunki do prowadzenia przewlekłych procedur restrukturyzacyjnych, naruszających interesy wierzycieli i zagrażających pewności obrotu gospodarczego. Przewidują np. możliwość prowadzenia kolejno po sobie nawet trzech postępowań: najpierw o zatwierdzenie układu, a gdy zakończy się ono niepowodzeniem, to przyspieszonego postępowania układowego albo postępowania układowego zwykłego. Jeżeli któreś z nich zostanie umorzone, bo dłużnik np. cofnie wniosek o jego wszczęcie albo układ nie zostanie przyjęty, możliwe będzie z kolei prowadzenie postępowania sanacyjnego. Projekt nie określa przy tym czasu, który musi upłynąć między zakończeniem jednego a rozpoczęciem drugiego. W dodatku przewiduje prowadzenie wobec jednego dłużnika postępowań restrukturyzacyjnych (postępowanie o zatwierdzenie układu częściowego lub przyspieszone postępowanie układowe) równolegle z sanacyjnym. W sumie może to trwać latami.

Tych trybów postępowania jest za dużo?

Wprowadzanie różnych postępowań jest uzasadnione tylko wtedy, gdy są między nimi istotne różnice strukturalne, a w tym przypadku tak nie jest. Na przykład dwa postępowania: przyspieszone układowe i układowe, wzorowane na postępowaniu układowym z 1934 r., różnią się między sobą niewiele. Natomiast sanacyjne, z uwagi na skutki wszczęcia, odpowiada faktycznie upadłościowemu obejmującemu likwidację majątku dłużnika, w którym dochodzi do zawarcia układu. Dłużnikowi zostanie odebrany zarząd, będzie ustanowiony zarządca działający zgodnie z przyjętym planem restrukturyzacyjnym, w ramach którego może zbywać majątek dłużnika i rozwiązywać zawarte przez niego umowy. Dopiero po zakończeniu tych czynności, które mogą trwać ponad rok, dojdzie do głosowania nad układem. W dodatku mimo czterech różnych postępowań restrukturyzacyjnych przewidziano możliwość zawarcia układu również w postępowaniu upadłościowym. Moim zdaniem przy takiej regulacji trudno dopatrzyć się sensu istnienia postępowania sanacyjnego.

Może jednak te propozycje ułatwią rozwiązywanie problemów niewypłacalnych dłużników?

Nie, ponieważ rozwiązanie tych problemów następuje przez zawarcie układu, który zależy od woli większości wierzycieli. A nie można przyjąć, że wierzyciele, którzy już raz nie zgodzili się na układ, zawrą go w trakcie kolejnego postępowania restrukturyzacyjnego.

Pozycja wierzycieli zostanie ograniczona?

Tak. Nie będą mieli wpływu na wybór zarządcy i nadzorcy. Wprawdzie nadzorcą ma zostać osoba wskazana przez dłużnika, pod warunkiem że zgodę wyrażą wierzyciele mający 30 proc. ogólnej sumy wierzytelności, ale sąd może jej nie powołać, gdy uzna, że nie daje rękojmi należytego wykonywania obowiązków. Przy tym na to postanowienie nie przysługuje zażalenie.

Rola wierzycieli w postępowaniach restrukturyzacyjnych została faktycznie ograniczona do prawa głosu nad układem. W dodatku w projekcie zamieszczono niebezpieczny przepis umożliwiający prowadzenie głosowania nad układem, mimo iż nie będzie dowodu doręczenia zawiadomienia o terminie zgromadzenia nawet prawie połowie wierzycieli. Projekt znacznie ogranicza rolę rady wierzycieli, w porównaniu z obecną, i przewiduje dla niej ograniczony dostęp do informacji o przedsiębiorstwie dłużnika. Na przykład będzie mogła zbadać jego księgi i dokumenty, ale tylko w zakresie nienaruszającym jego tajemnicy. Oznacza to wyłączenie możliwości zapoznania się z rzeczywistą sytuacją prawną i ekonomiczną firmy.

Skoro pozycja wierzycieli zostanie organiczna, to na kim spocznie ciężar postępowania?

Na sędziach - komisarzach, nadzorcach sądowych i zarządcach, co budzi moje zastrzeżenia. W postępowaniach układowych nadzorca nie będzie musiał osobiście badać wszystkiego. Wystarczy, że oprze się na oświadczeniach dłużnika: nie poniesie odpowiedzialności za prawdziwość tych informacji, gdy otrzyma na piśmie oświadczenie dłużnika, że są one prawdziwe. Z kolei zaproponowane przez autorów projektu działanie zarządcy w postępowaniu sanacyjnym sprowadza się do działań naprawczych przedsiębiorstwa dłużnika, podejmowanych w ramach realizacji planu restrukturyzacyjnego. Zarządca będzie jednak mógł w szerokim zakresie podejmować czynności przekraczające zakres zwykłego zarządu, nawet zbywać majątek dłużnika czy odstępować od umów wzajemnych zawartych przez niego. Granicę jego działań, oprócz zgody sędziego - komisarza w sprawach wskazanych w ustawie, wyznaczy plan restrukturyzacyjny, przygotowany przy jego współudziale, a nawet przez niego samego. Moim zdaniem ten zakres uprawnień zarządcy jest zbyt szeroki i stwarza niebezpieczeństwo, że jego działania nie będą dostatecznie kontrolowane i w efekcie nie doprowadzą wcale do naprawy przedsiębiorstwa dłużnika. Chcę zwrócić uwagę, że przepisy o kwalifikacjach zarządców - zarówno obecne, jak i proponowane - nie gwarantują, że zarządcy mają wystarczające kwalifikacje do prowadzenia działań naprawczych zadłużonych przedsiębiorstw.

A co z rolą sędziego komisarza?

Jeżeli zatwierdzanie planu restrukturyzacyjnego nie ma być fikcją, to sędzia komisarz powinien kompetentnie ocenić go pod względem merytorycznym. Wymagać to będzie od niego określonych kwalifikacji ekonomicznych i przede wszystkim czasu. Zastanawiam się, czy sędziowie, przy swoim obciążeniu zawodowym, będą go mieli na skonfrontowanie planu restrukturyzacyjnego z dokumentacją przedsiębiorstwa dłużnika, często bardzo obszerną.

@RY1@i02/2014/150/i02.2014.150.18300060a.802.jpg@RY2@

FOT. MAREK MATUSIAK

Prof. Feliks Zedler, pracuje na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, od 1996 r. w ramach Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego zajmuje się prawem upadłościowym, jest współautorem obowiązującej ustawy - Prawo upadłościowe i naprawcze

Rozmawiała Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.