Dobrze się zastanów, zanim wpiszesz dłużnika do rejestru
Egzekwowanie zapłaty za dostarczone towary lub wykonane usługi to wciąż problem. Pomocą w skutecznej windykacji mogą być takie instytucje, jak biura informacji gospodarczej
Działalność biur informacji gospodarczej (BIG-ów) oraz giełd wierzytelności reguluje ustawa z 9 kwietnia 2010 r. o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych (Dz.U. z 2010 r. nr 86, poz. 510 ze zm.).
Obecnie w Polsce działa jedynie kilku przedsiębiorców, którym przysługuje prawo posługiwania się nazwą "biuro informacji gospodarczych". Są to, w kolejności alfabetycznej:
wERIF (powiązany z firmą windykacyjną Kruk),
wBIG InfoMonitor (związany z Biurem Informacji Kredytowej), oraz
wKrajowy Rejestr Długów (KRD) współpracujący blisko z windykatorem Kaczmarski Inkasso.
Rzetelność systemu informacji o zadłużeniu jest chroniona na kilka sposobów. Przede wszystkim nie każdy może założyć BIG. Trzeba mieć minimum 4 miliony złotych kapitału zakładowego oraz zatwierdzony przez ministra gospodarki regulamin zarządzania danymi osobowymi. BIG-om wolno działać jedynie w formie spółek akcyjnych o akcjach imiennych. Biuro musi też zabezpieczyć roszczenia o naprawienie szkody, która może wyniknąć w związku z jego działalnością gospodarczą, zawierając umowę ubezpieczenia OC, gwarancji bankowej lub poręczenia bankowego. Nazwa "biuro informacji gospodarczych" jest prawnie chroniona i nie mogą jej używać inne podmioty (w tym także w reklamie i marketingu). BIG-i są też zobowiązane do bieżącego uaktualniania gromadzonych przez siebie informacji, pełnią rolę swoistych instytucji zaufania publicznego. Właśnie wszystko to powoduje, że obecnie na rynku działa - w przeciwieństwie do np. internetowych giełd wierzytelności - jedynie kilka BIG-ów.
Czy warto współpracować
Wielu przedsiębiorców zastanawia się, czy podjąć współpracę z BIG-ami. KRD - obecnie największe z działających na rynku biur - chwali się, że aż 85 proc. dłużników umieszczonych w jego rejestrze spłaca swoje zadłużenie w ciągu 2 miesięcy od dnia, kiedy spotka je nieprzyjemność wpisania do tego konkretnego BIG. Należy jednak pamiętać, że dane te dotyczą już tych dłużników, którzy trafili do BIG, a nie tych, którym wysłano wezwania do zapłaty z groźbą umieszczenia w takim rejestrze (same wezwania do zapłaty nie są zapewne aż tak skuteczne). Ponadto KRD jest największym BIG-iem, co też może mieć wpływ na prezentowane przez niego statystyki.
Na pewno umowa z BIG nie może być jedynym sposobem na windykację - nawet podpisanie kontraktu ze wszystkimi działającymi na rynku biurami nie powinno zwolnić naszej firmy z obowiązku samego monitoringu należności bądź posiadania pracowników (albo firmy zewnętrznej lub prawników) odpowiedzialnych na windykację. Umowa z BIG-iem jest uzupełnieniem innych sposobów, ale ich w pełni nie zastąpi. Podobnie zresztą jak wystawianie naszych wierzytelności na internetową giełdę długów.
Nie każdy wierzyciel może współpracować z biurami, a jedynie ci z nich, którzy zdecydują się na zawarcie umowy. Należy ją - pod rygorem nieważności - zawrzeć w formie pisemnej. Art. 12 ust. 1 ustawy z 2010 r. przewiduje, że tylko wierzyciele, którzy już zawarli z BIG-iem umowę, mogą do niego przekazywać informacje o dłużnikach. Od razu powstaje praktyczny problem, czy wolno straszyć dłużnika przekazaniem informacji o jego zadłużeniu do któregoś z BIG-ów bez posiadania zawartej umowy na korzystanie z usług tego biura? Zdecydowanie nie warto tego robić, a już zwłaszcza nie wolno używać bezumownie pieczęci któregoś z BIG do sygnowania swoich wezwań do zapłaty.
Co istotne, decydując się na współpracę z BIG-ami, warto pamiętać o jeszcze jednej zależności - BIG-i ostrzegają, że w razie wygaśnięcia umowy z klientem informacje gospodarcze o jego kontrahentach przez niego zgłoszone zostaną usunięte. Nie wystarczy więc "na chwilę" zawrzeć umowy, aby dopisywać do baz danych BIG wszystkich swoich nierzetelnych kontrahentów lub klientów, ale trzeba się nastawić na dłuższą współpracę (a więc i wydatki). Z drugiej strony może nie wystarczyć sprawdzenie swojego kontrahenta w jednym z BIG-ów z pominięciem pozostałych, bo informacje o dłużnikach umieszczane w bazach danych jednego z tych rejestrów nie trafiają automatycznie do pozostałych.
Nie wszystkich umieścisz
Dłużników, o których informacje trafiają do BIG-ów, dzieli się na dwie podstawowe kategorie - konsumentów oraz przedsiębiorców. To istotne, gdyż inne są wymogi, jakie należy spełnić, aby umieścić informacje o zadłużeniu konsumenckim, a inne, gdy zamierzamy wpisać do BIG naszego biznesowego kontrahenta.
Inaczej konsument...
Zasady wpisywania dłużnika konsumenta reguluje art. 14 ustawy. Wierzyciel może przekazać do BIG informacje gospodarcze o zobowiązaniu dłużnika będącego konsumentem wyłącznie wówczas, gdy są spełnione łącznie następujące warunki:
wzobowiązanie powstało w związku z określonym stosunkiem prawnym, w szczególności z tytułu umowy o kredyt konsumencki oraz umów, o których mowa w art. 1871 k.p.c. (chodzi o świadczenie usług pocztowych i telekomunikacyjnych, przewóz osób i bagażu w komunikacji masowej, dostarczanie energii elektrycznej, gazu i oleju opałowego, dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków, wywóz nieczystości, dostawy energii cieplnej),
włączna kwota wymagalnych zobowiązań dłużnika konsumenta wynosi co najmniej 200 zł oraz są one wymagalne od co najmniej 60 dni,
wupłynął co najmniej miesiąc od wysłania przez wierzyciela listem poleconym albo doręczenia konsumentowi do rąk własnych wezwania do zapłaty, zawierającego ostrzeżenie o zamiarze przekazania danych do biura, z podaniem firmy i adresu siedziby tego biura.
Należy więc zachować ostrożność, gdy zobowiązanie dłużnika konsumenta nie przekracza 200 zł, gdyż wtedy nie można go skierować do BIG, a więc groźby umieszczenia tam informacji o wierzytelności są bezprawne. Nie oznacza to, że w ogóle nie sposób upublicznić informacji o takim zobowiązaniu dłużnika konsumenta. Można to zrobić np. na internetowej giełdzie długów (piszemy o tym w tekście obok).
...inaczej przedsiębiorca
Podobne zasady dotyczą publikowania w BIG informacji o zadłużeniu kontrahentów przedsiębiorców (a w zasadzie wszystkich innych kontrahentów nie będących konsumentami). Artykuł 15 ustawy przewiduje wyższy limit zadłużenia, który pozwala na umieszczenie biznesowego kontrahenta w BIG. Ten minimalny limit to 500 zł (jak również wymagalność tych świadczeń od minimum 60 dni). Inne warunki to:
wzobowiązanie powstało w związku z określonym stosunkiem prawnym (w szczególności z tytułu umowy związanej z wykonywaniem działalności gospodarczej);
wupłynął co najmniej miesiąc od wysłania przez wierzyciela listem poleconym albo doręczenia dłużnikowi do rąk własnych wezwania do zapłaty, zawierającego ostrzeżenie o zamiarze przekazania danych do biura, z podaniem firmy i adresu siedziby tego biura.
Warto dokładnie zapoznać się z warunkami, jakie należy spełnić, aby umieścić dłużnika w rejestrze, gdyż - jak wynika z orzecznictwa sądowego, w tym z wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 17 grudnia 2009 r. (sygn. akt I ACa 556/09) - przedsiębiorca decydujący się na przekazanie informacji o zobowiązaniu innego przedsiębiorcy do BIG musi dochować szczególnej staranności, wystosowując do niego wezwanie odpowiadające kryteriom ustawowym.
Warunki zawarte w art. 14 i 15 ustawy można czasami ominąć. Jest to dopuszczalne jedynie wtedy, gdy zobowiązanie zostało stwierdzone tytułem wykonawczym (np. prawomocnym orzeczeniem sądowym albo nawet niektórymi nieprawomocnymi nakazami zapłaty określonymi w art. 492 par. 3 k.p.c.), a ponadto upłynęło minimum 14 dni od wysłania przez wierzyciela listem poleconym albo doręczenia dłużnikowi do rąk własnych pisma zawierającego ostrzeżenie o zamiarze przekazania danych do BIG z podaniem firmy i adresu siedziby tego biura. Wierzyciel musi też przekazać do BIG dane organu orzekającego, datę wydania i sygnaturę tytułu wykonawczego stwierdzającego to zobowiązanie.
To może słono kosztować
Za nadużycie prawa do wpisu informacji o dłużniku do BIG grozi też odpowiedzialność karna. Określają ją zwłaszcza art. 47-48 ustawy. Przepisy te przewidują, że wierzyciele w przypadkach całkowitego wykonania zobowiązania albo jego wygaśnięcia, bądź stwierdzenia faktu nieistnienia zobowiązania nie mogą zachowywać się biernie. Powinni wtedy niezwłocznie (ale nie później niż w terminie 14 dni) zażądać aktualizacji informacji od BIG-u, któremu przekazali dane o zobowiązaniu. Inaczej grozi im grzywna do 30 tys. zł. Grzywną do tej samej granicy jest też zagrożone przekazywanie do BIG nieprawdziwych informacji. Warto jednak wiedzieć, że w prawie karnym sądy rzadko zasądzają grzywny w maksymalnej wysokości, gdyż ustalenie ich wymiaru zależy od kilku czynników. Artykuł 33 kodeksu karnego przewiduje, że ustalając grzywnę, sąd powinien wziąć pod uwagę m.in. dochody sprawcy, jego warunki osobiste i rodzinne, stosunki majątkowe itp.
Warto też pamiętać, że podmiot, który trwale zaprzestaje działalności gospodarczej - np. ogłosił upadłość, jest likwidowany bądź kończy działania biznesowe - ma obowiązek rozwiązać umowę z BIG. Ma na to maksymalnie 14 dni od dnia zaprzestania prowadzenia działalności gospodarczej. Jeśli tego nie zrobi, to grozi mu odpowiedzialność karna (art. 49 ustawy). To o tyle istotne, że wraz z rozwiązaniem umów z BIG-ami powinny zniknąć wszelkie wprowadzone przez zainteresowanych dane.
Wierzyciel władny wpisać swojego dłużnika do BIG to osoba fizyczna, której wierzytelność została stwierdzona tytułem wykonawczym (np. nakazem zapłaty bądź innym wyrokiem sądowym), jak również osoba fizyczna wykonująca działalność gospodarczą, osoba prawna lub jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej, którym w związku z wykonywaną działalnością gospodarczą lub stosunkiem prawnym przysługuje wierzytelność. Wierzycielami z uprawnieniami do wpisu do BIG-u mogą więc być zarówno nasi kontrahenci, jak i np. firmy windykacyjne.
Informacje pozytywne
Ciekawostką, z której nadal rzadko korzystają przedsiębiorcy, jest możliwość żądania od swojego wierzyciela umieszczenia w BIG także informacji pozytywnych, o tym, że rzetelnie - co oznacza zapłatę terminową, ale też np. z opóźnieniem do 60 dni od dnia zapłaty - regulujemy swoje należności. Pozwala na to art. 18 ustawy, ale tylko co do zobowiązań starszych niż 12-miesięczne. Nie oznacza to, że spóźniając się często z zapłatą, ale mieszcząc się w terminie 60-dniowym, dostaniemy swoisty certyfikat rzetelności, gdyż przy informacjach o zobowiązaniach wierzyciel podaje nie tylko kwotę i termin uiszczenia należności, ale także pierwotny termin zapłaty. Potencjalny kontrahent może więc sprawdzić, czy dotrzymujemy terminów płatności - od decyzji naszej firmy zależy więc, czy takie pozornie pozytywne dane o nas wierzyciel będzie mógł umieścić w BIG.
Nierzadko zdarza się, że w wezwaniu do zapłaty kontrahent informuje dłużnika o ewentualnych kosztach, jakie ten poniesie w razie sądowego dochodzenia roszczeń. Chodzi najczęściej o koszty zastępstwa procesowego, wpisów sądowych, opłat skarbowych od pełnomocnictw, odsetek ustawowych itp. Informacje takie są dopuszczalne, ale nie mogą mieć charakteru gróźb. Najlepiej też, jeśli precyzują wysokość doliczanych kwot (większość z nich określają odpowiednie akty prawne jak np. ustawa z 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 90, poz. 594). Od 28 kwietnia 2013 r. możliwe jest też informowanie dłużnika, że zostanie obciążony dodatkową opłatą w wysokości równowartości 40 euro, jednak tylko wtedy, gdy spełnia on przesłanki określone w ustawie z 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych (Dz.U. poz. 403 ze zm.), czyli chodzi głównie o kontrahentów, których terminy płatności przekraczają 30 dni.
KROK PO KROKU
Gdy dłużnik nie płaci
Zastanów się, czy nie skorzystać z usług finansowych, takich jak np. faktoring. Pozwalają one - w zamian za wynagrodzenie stanowiące z reguły cześć należności - otrzymać szybko pozostałą część należności, i to jeszcze przed nadejściem terminu zapłaty.
Gdy minął termin zapłaty, to wykonaj szybko monit dłużnika (telefoniczny, e-mailowy bądź pisemny), a potem wyślij wezwanie do zapłaty z zagrożeniem umieszczenia go na internetowej giełdzie wierzytelności. Dłużnik może się przestraszyć upublicznienia informacji o zaleganiu z należnościami, nawet tymi niewielkimi, które nie są wpisywane do BIG (poniżej 500 zł), jak również większymi, ale dla których nie minął jeszcze termin na umieszczenie danych o nich w BIG.
Gdy dłużnik nie płaci pomimo umieszczenia go na internetowej liście dłużników, to zastanów się nad wynajęciem firmy windykacyjnej wyspecjalizowanej w windykacji kancelarii prawnej itp.
Gdy nadal nie otrzymałeś płatności, to przeanalizuj warunki prawne i finansowe umów z BIG-ami i wybierz najkorzystniejszą dla siebie (o ile jeszcze w ogóle żadnej nie masz). Dopiero po zawarciu umowy z BIG masz bowiem prawo wysyłać ostateczne przedsądowe wezwania do zapłaty z ostrzeżeniem o możliwości wpisania niepłacącego kontrahenta do rejestru dłużników.
Niezależnie od uruchomienia procedury wpisu do BIG gromadź wszelkie możliwe dowody, które pomogą w dochodzeniu roszczeń, zwłaszcza wezwania do zapłaty wraz z dowodami ich nadania i odbioru przez dłużnika, faktury VAT, umowy, inne pisma i e-maile wymieniane z kontrahentami itp. Gromadź też informacje o dłużniku, a zwłaszcza jego majątku, bo pozwoli to potem na skuteczne wyegzekwowanie uzyskanych wyroków sądowych.
Jakie usługi i za ile
Prezentujemy stałą ofertę wszystkich firm, pozwala ona na zawarcie umowy z BIG nawet już od 100 zł brutto miesięcznie, choć bardziej praktyczne pakiety to wydatek kilkuset złotych. Z kolei dla przedsiębiorców mających po kilkudziesięciu lub kilkuset kontrahentów miesięcznie wymagających stałego monitoringu i dyscyplinowania niezbędny może się okazać miesięczny wydatek w granicach nawet 1000 zł, a ponadto dodatkowe inwestycje w przeszkolenie personelu. Warto jednak śledzić na bieżąco strony internetowe BIG-ów, bo często ogłaszają one różne promocje - świąteczne, rocznicowe, zimowe, wiosenne itp. Toczą bowiem ostrą walkę konkurencyjną o klienta. Przykładowo BIG-i często pozwalają bez wykupywania abonamentu sprawdzić za darmo (lub za niewielką opłatą) swoich kontrahentów, czy nie figurują oni w ich zestawieniach. Inne promocje to np. udział w bezpłatnych konferencjach poświęconych rynkowi wierzytelności, zniżki na współpracę z firmami windykacyjnymi powiązanymi z BIG-ami itp.
●
Wrocławska spółka stosuje cztery rodzaje abonamentów miesięcznych, których ceny wahają się od 200 do 990 zł netto (bez VAT). Oprócz tego trzeba też uiścić opłatę aktywacyjną w wysokości 440 zł netto. Część usług w ramach abonamentów jest bezpłatna (np. pobieranie raportu o sobie, dopisywanie do rejestru informacji pozytywnych), są też niewielkie limity miesięczne pozwalające bezpłatnie dopisywać dłużników lub pobierać o nich informacje). Reszta usług jest dostępna za dodatkowym wynagrodzeniem - obowiązuje zasada, że im tańszy abonament, tym droższe są te dodatkowe usługi poza bezpłatnym pakietem podstawowym bądź tym niższe limity bezpłatnych usług. Pełen zakres oferowanych przez ten BIG usług można znaleźć w internecie na stronie www.krd.pl.
●
Biuro dzieli swoich klientów przedsiębiorców na dwie grupy: korporacyjnych oraz biznesowych. Ci pierwsi to gównie instytucje finansowe, dostawcy multimediów, towarzystwa ubezpieczeniowe oraz firmy leasingowe. W drugiej grupie znajdują się inni przedsiębiorcy (bez względu na formę prawną). Ponadto spółka ma też oddzielną ofertę dla podmiotów samorządowych oraz np. wspólnot mieszkaniowych, jak również dla osób fizycznych. W najpopularniejszym segmencie klientów biznesowych ERIF oferuje trzy różne pakiety podstawowe. Różnią się one cenami (100, 200 i 300 zł brutto miesięcznie). W zamian za to we wszystkich z nich bez ograniczeń można dopisywać informacje o zaległych zobowiązaniach oraz podrobionych dokumentach, jak również przekazywać do tego BIG informacje pozytywne o swoich kontrahentach. Bez ograniczeń monitorowane są także informacje spływające do ERIF na temat naszej własnej firmy, bezpłatnie dostaje się też specjalną pieczątkę z logotypem biura, tyle samo w każdym z pakietów płaci się za wysłanie listem zwykłym pisemnego powiadomienia do dłużnika o jego wpisaniu do bazy ERIF. Pakiety różnią się liczbą bezpłatnych sprawdzeń w rejestrze dłużników, jak również ceną jednorazowego sprawdzenia kontrahenta poza abonamentem. Im droższy abonament miesięczny, tym większa liczba bezpłatnych monitów podmiotu, który nie jest konsumentem. Pełne cenniki firmy znajdziemy na stronie www.erif.pl.
●
Spółka przygotowała dla firm pięć rodzajów abonamentów. Ich koszt waha się od 250 do 800 zł netto miesięcznie. Abonamenty różnią się m.in. limitami wpisów liczby dłużników do rejestru, limitami sprawdzeń dłużników. Z kolei już w ramach najtańszego abonamentu dostaniemy takie usługi jak: aktualizację i usunięcie dłużnika z rejestru, dopisanie i aktualizację informacji pozytywnej oraz o podrobionych dokumentach, jak również pieczęć prewencyjną InfoMonitor. To biuro ma też rozbudowany pakiet usług, które można nabyć bez kupowania abonamentu. Pełen cennik znajdziemy na stronie internetowej www.big.pl.
Klauzula windykacyjna
Wierzyciel, który ma zawartą umowę z BIG, może w wezwaniach do zapłaty kierowanych do dłużnika zamieszczać stosowne ostrzeżenie. Odpowiednie sformułowania są wręcz wymagane, aby dochować warunków wpisu do BIG zawartych w art. 14 i 15 ustawy. Najczęściej wierzyciele w wezwaniu do zapłaty ostrzegają, że w razie braku spłaty należności objętej wezwaniem na podstawie ustawy z 2010 r. informacje dotyczące zadłużenia dłużnika mogą zostać przekazane do rejestru dłużników prowadzonego przez odpowiedni BIG.
Niekiedy wierzyciele dodają do klauzuli windykacyjnej ostrzeżenie, że "umieszczenie informacji o zadłużeniu w BIG może utrudnić lub uniemożliwić dłużnikowi zaciąganie innych zobowiązań, w tym kredytów bankowych. Ponadto przedsiębiorcy na podstawie raportu z BIG zawierającego informację o zadłużeniu mogą Panu/i odmówić sprzedaży towarów lub usług albo zaproponować mniej korzystne warunki współpracy".
Wejdź na giełdę wierzytelności
Umieszczając swojego dłużnika na giełdzie, nie trzeba co prawda spełniać takich wymogów, jak przy wpisie do BIG, jednak trzeba zachować podstawowe zasady ostrożności.
Jak działa system
Na istnienie internetowych, publicznych platform handlu wierzytelnościami pozwala art. 4 ustawy z 2010 r. Przewiduje on, że ujawnienie informacji gospodarczych osobom trzecim nieoznaczonym w chwili przeznaczania tych informacji do udostępniania może nastąpić w inny sposób niż przez BIG, jeśli jego celem jest m.in. sprzedaż wierzytelności przez ogłoszenie publiczne. Internetowe giełdy długów zakładają więc wywiadownie gospodarcze, firmy windykacyjne i inne. Podmioty, które chcą prowadzić giełdy wierzytelności, nie muszą bowiem spełniać żadnych ściśle określonych wymogów co do formy prawnej, wysokości kapitału zakładowego, posiadania różnych zezwoleń, wykształcenia kadry itp. Nie ma też żadnych wymogów dla chętnych do prowadzenia takiej działalności, żadnych licencji, zezwoleń itp. W zasadzie wystarczy opracować jedynie regulamin świadczenia usług. Nierzadko zamieszczenie ogłoszenia na jednym z portali powoduje, że pojawia się ono w kilku miejscach.
Inną zaletą giełd wierzytelności jest dużo szybsze ujawnienie dłużnika niż w przypadku zgłoszenia do BIG, bo w większości przypadków można to uczynić już następnego dnia po upływie terminu zapłaty. Nie obowiązują również limity kwotowe - można na giełdach wystawiać wierzytelności w kwotach niższych niż 500 zł (w przypadku BIG ten limit dotyczy podmiotów gospodarczych) bądź 200 zł (w BIG to limit dotyczący konsumentów). Zaletą giełd długów jest także to, że potencjalnie znacznie więcej osób może się zapoznać z informacją o zadłużeniu, z reguły dostęp do katalogu wierzytelności jest bezpłatny (czasem wymagana jest jedynie rejestracja w portalu), nie trzeba też wykupywać abonamentu na korzystanie z usług któregokolwiek BIG-u.
Ostrożność nie zawadzi
Przed umieszczeniem na internetowej giełdzie wierzytelności swojego dłużnika warto dokładnie przeczytać regulamin takiego portalu. Prowadzący giełdę ograniczają bowiem m.in. rodzaje wierzytelności, roszczeń, jakie można sprzedawać poprzez ich strony internetowe. Najczęściej ograniczenia dotyczą obowiązku posiadania odpowiednich dokumentów stwierdzających istnienie wierzytelności, np. faktur VAT, umów itp. Stąd mało jest na takich giełdach długów roszczeń wynikających z żądania odszkodowania, bezumownego korzystania, wierzytelności spornych itp. Nie spełniają one bowiem wymogów regulaminowych. [przykład 1]
Nie wszystkie usługi giełd wierzytelności są darmowe. W niektórych zapłacimy np. za powiadomienie dłużnika sms-em o wystawieniu jego należności na e-giełdę. Część portali pobiera też niewielkie opłaty za umieszczenie na portalu każdego anonsu. Z kolei inne żądają opłat, gdy wystawiamy lub utrzymujemy ogłoszenia o długach ponaddwuletnich - za ich późniejsze wycofanie należy np. uiścić 5 proc. ich wartości. Ma to zniechęcić do wystawiania wierzytelności przedawnionych (do większości dostaw towarów lub sprzedaży usług stosuje się bowiem art. 554, 664 i 751 kodeksu cywilnego przewidujące dwuletnie przedawnienie roszczeń). Dlatego poza regulaminem świadczenia usług należy też dokładnie zapoznać się z cennikiem. Niekiedy trzeba też przejść skomplikowaną procedurę rejestracyjną i weryfikacyjną.
Wadą e-giełd jest to, że podobnych stron internetowych jest wiele. Dlatego warto zadbać o wybór opcji z powiadomieniem dłużnika o wystawieniu jego należności do sprzedaży, bo inaczej może się on o tym w ogóle nie dowiedzieć.
Nie ma też przeszkód, aby w wezwaniu do zapłaty poinformować dłużnika o możliwości umieszczenia jego wierzytelności na e-giełdzie. Warto w tym miejscu powołać się na art. 4 ustawy z 2010 r., aby znał on podstawę prawną wystawienia długu na sprzedaż w internecie.
Dla kupujących
Cesja wierzytelności podlega regulacjom zawartym w art. 509-518 kodeksu cywilnego. Należy się z nimi szczegółowo zapoznać. Ponadto należy sprawdzić, jakie dokumenty są wymagane przez sądy w postępowaniu nakazowym lub upominawczym (określa to m.in. art. 485 kodeksu postępowania cywilnego), aby otrzymać na posiedzeniu niejawnym nakaz zapłaty, a nie czekać kilka miesięcy na wyznaczenie rozprawy. Ponadto otrzymanie od potencjalnego kontrahenta informacji o wierzytelności pozwoli nam na ustalenie korzystnej dla nas ceny. Rzadko kiedy jest to wartość nominalna wierzytelności, najczęściej cena, jaką zapłacimy za nabycie wierzytelności jest niższa od kwoty wierzytelności głównej, niekiedy nawet znacznie, sięgając jedynie kilku, kilkunastu procent wartości. Większość e-giełd pozwala stronom transakcji samodzielnie ustalać cenę, lecz niektóre zastrzegają w regulaminach minimalną wartość (np. na poziomie minimum 50 proc. ogółu należności).
Niepewne lub przedawnione
Wielu wierzycieli ma pokusę, aby do biur informacji gospodarczych albo na internetowe giełdy długów zgłaszać wierzytelności, które już się przedawniły albo nie są pewne (np. różnego rodzaju roszczenia odszkodowawcze). Powinni się poważnie zastanowić, czy opublikować dane o tych wierzytelnościach, bo na podstawie art. 23 i 43 kodeksu cywilnego dobra osobiste osób prawnych (czyli np. spółek z o.o.) podlegają ochronie prawnej.
Podirytowani dłużnicy, którzy kwestionują należności, czasami wnoszą przeciwko wierzycielom pozwy sądowe, powołując się na bezprawne naruszenie dób osobistych ich przedsiębiorstw. [przykład 2]
Co do zasady sądy przyznają rację dłużnikom kwestionującym istnienie bądź wymagalność zobowiązania. Sąd Apelacyjny w Krakowie w wyroku z 21 maja 2010 r. (sygn.akt I ACa 430/10) uznał, że zamieszczenie w rejestrze prowadzonym przez BIG danych o wymagalnym zobowiązaniu dłużnika jest działaniem zgodnym z prawem tylko wtedy, gdy zobowiązanie to rzeczywiście istnieje i jest wymagalne. Analogiczne zastrzeżenie można poczynić w przypadku internetowych giełd wierzytelności, które zresztą umieszczają je w swoich regulaminach, aby uniknąć konfliktów z kontrahentami kwestionującymi należności. Krakowski sąd uznał, że zamieszczenie informacji o dłużniku niewątpliwie narusza jego dobra osobiste, ale rozstrzygające znaczenie ma to, czy to naruszenie jest bezprawne. W razie działania zgodnego z prawem przepisy nie przyznają bowiem dłużnikowi, którego świadczenie jest już wymagalne, ochrony prawnej opartej na art. 23-24 i 43 k.c.
PRZYKŁAD 1
Roszczenia w pakiecie
Jedna z kancelarii odszkodowawczych chciała w imieniu swoich klientów wystawić do sprzedaży 11 roszczeń w stosunku do przedsiębiorcy będącego właścicielem warszawskiego lotniska Okęcie na łączną kwotę 350 000 zł z tytułu odszkodowań za zmniejszenie się wartości nieruchomości w związku z ustanowieniem w 2011 r. szerokiego obszaru ograniczonego użytkowania wokół tego portu lotniczego. Po analizie regulaminów najpopularniejszych giełd wierzytelności oraz odmowie zawarcia ugód co do tych roszczeń zrezygnowano z tego pomysłu ze względu na sporny charakter tych wierzytelności.
PRZYKŁAD 2
Kurtki bez logo
Producent odzieży miał przygotować dla jednej z firm w swoim regionie kurtki i polary z logo zamawiającego. Kontrahent dostarczył zamówioną partię towaru, ale odbiorca zakwestionował jej jakość (odzież była rozpięta i nie było widać zamawianego logo, a jedynie nazwę producenta). Dlatego złożono reklamację i nie zapłacono części należności określonej w otrzymanej fakturze VAT. Producent zgłosił więc wierzytelność do BIG, co wywołało protest zamawiającego. W sądzie ostatecznie wygrała spółka kwestionująca wpis do BIG, gdyż sędziowie uznali, że zobowiązanie nie zostało wykonane w taki sposób, aby pozostała część ceny stała się wymagalna.
@RY1@i02/2014/043/i02.2014.043.215000400.802.jpg@RY2@
Michał Kosiarski autor jest radcą prawnym
Michał Kosiarski
autor jest radcą prawnym
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu