Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Dostawcy wygrywają większość spraw o opłaty półkowe

4 marca 2014

Rozmowa z Dustinem Du Cane’em, radcą prawnym prowadzącym kancelarię w Warszawie

Ostatnio w sądach różnych instancji zapadają korzystne wyroki dla przedsiębiorców dostarczających swoje towary sieciom handlowym. Spory dotyczyły opłat półkowych wnoszonych przez dostawców. Co to są za świadczenia i na jakiej podstawie bywają kwestionowane?

Nazw tych świadczeń jest mnóstwo. Są nazywane bonusami lub premiami od obrotu, opłatami marketingowymi, za obecność towarów, za opiekę asortymentową, rabatami potransakcyjnymi, usługami logistycznymi lub promocyjnymi, budżetami reklamowymi, opłatami za ekspozycję towaru, za zaprezentowanie w gazetce promocyjnej, premiami rocznymi itp. Nazwa jest drugorzędna, chodzi o samo zjawisko. Potwierdził to Sąd Najwyższy w ostatnim wyroku dotyczącym opłat półkowych. SN uznał, że decydujące znaczenie nie będzie miała ustalona przez strony nazwa świadczenia, ale jego natura i cel stron danej umowy (wyrok z 8 listopada 2013 r., sygn. akt. I CSK 46/13).

Przypomnijmy, że art. 15 ust. 1 pkt 4 ustawy z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz.U. z 2003 r. nr 153, poz. 1503) zakazuje pobierania innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży. Jeżeli więc dostawca musi płacić za to, żeby jego towar znalazł się w ofercie odbiorcy, to mamy wówczas do czynienia z nielegalną opłatą. Jeśli zaś chodzi o sądy, to rzeczywiście niedawno wydały wiele korzystnych wyroków dla dostawców.

Niektórzy dostawcy towarów do sieci godzą się na wnoszenie tego rodzaju opłat. Kwestionują jednak późniejsze podwyżki takich świadczeń, które następują np. po roku obowiązywania danej umowy. Czy wtedy mają szansę na korzystny wyrok?

Podważanie podwyżek nie ma sensu, należy skarżyć same opłaty. Jeżeli zaś chodzi o podwyżki, to z relacji moich klientów wiem, że opłaty wzrastają corocznie znacznie. Przedstawiciele sieci handlowych uzasadniają podwyżki pustymi często obietnicami wzrostu obrotów. Dostawcy godzą się na zwiększenie opłat, gdyż nie widzą innej możliwości współpracy z sieciami. Jednak wpadają w spiralę zwiększających się opłat i malejących zysków czy niekiedy wręcz strat. Dostawcy w końcu decydują się na spór sądowy w celu odzyskania swoich pieniędzy. Niestety, mogą oni sięgnąć tylko trzy lata wstecz z powodu krótkiego terminu przedawnienia zawartego w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Skoro ostatnio sądy wydają dużo wyroków uznających racje dostawców, to czy można powiedzieć, że wykształciła się już linia orzecznicza w sprawie opłat półkowych?

Myślę, że tak. Począwszy od przełomowego wyroku Sądu Najwyższego z 26 stycznia 2006 r. (sygn. akt II CK 378/05), orzecznictwo jest druzgoczące dla sieci handlowych. W całej Polsce, z wyjątkiem pewnych okręgów apelacyjnych, sądy prawie jednolicie stosują prawo. Istnieją pewne różnice przy ocenie różnych form opłat w różnych okręgach sądowych w kraju. Jednak te różnice są z reguły drugorzędne. Przykładowo opłaty logistyczne za wożenie towaru z magazynu centralnego odbiorcy do jego sklepów są prawie z reguły traktowane przez sądy warszawskie jako zakazane opłaty półkowe. Obrońcy opłat półkowych twierdzą, że sądy szablonowo traktują sprawy. Niestety, to opłaty półkowe są szablonowe w relacjach sieci z dostawcami. Jeżeli dana sieć handlowa procesuje się z kilkudziesięcioma dostawcami o te same opłaty, to byłoby absurdem, gdyby sądy inaczej rozstrzygały w przypadku każdego dostawcy.

Obecnie Sąd Najwyższy niemal przestał się zajmować takimi opłatami, być może uważając, że stan prawa jest wystarczająco klarowny. W zeszłym roku tylko jeden wyrok bezpośrednio dotyczył opłat półkowych. Było to wspomniane na wstępie orzeczenie z 8 listopada 2013 r. Dodam jedynie, że w tym wyroku SN przypomniał jeszcze o podstawowej zasadzie, że pobieranie dodatkowych opłat nie może być warunkiem współpracy handlowej. W 2012 roku SN również wydał tylko jedyny wyrok, 25 października 2012 r. (sygn. akt I CSK 147/12), w którym skorygował niekorzystny dla dostawcy, lecz kuriozalny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 28 października 2011 r. (sygn. akt VI ACa 392/11).

Co mogą zyskać przedsiębiorcy będący dostawcami, którym uda się wygrać proces o wnoszone wcześniej opłaty?

W procesach z sieciami handlowymi dostawcy odzyskują od kilkuset tysięcy do kilkudziesięciu milionów złotych. Jak wspomniałem, to pieniądze zapłacone przez trzy ostatnie lata. Moim zdaniem termin przedawnienia roszczeń następuje zbyt szybko. Niemniej jednak, często chodzi o ogromne kwoty. Jeżeli opłaty wnoszone przez dostawców wynoszą 20-30 proc. obrotów z daną siecią handlową, to odzyskanie takiej kwoty może zdecydować o dalszym rozwoju czy nawet przetrwaniu konkretnej firmy.

Czy sieci handlowe pod wpływem wyroków zmieniają zapisy w umowach zawieranych z dostawcami?

Nazwy opłat ewoluują, ale samo zjawisko już nie. Przykładowo "premie pieniężne" w postaci procentu od obrotu dostawcy zmieniają się w "wynagrodzenie za usługi informacyjne". Przedstawiciel sieci drukuje dostawcy raport o sprzedaży jego produktów - co mu zajmuje około 10 minut - i żąda za to 15 proc. od obrotu dostawcy jako wynagrodzenia. To ogromna kwota. Przygotowanie raportu praktycznie nic nie kosztuje, a wynagrodzenie jest tylko przykrywką dla opłaty. Sieci umieszczają też w umowach z dostawcami zapisy na sądy polubowne. Natomiast takie sądy nie mają obowiązku stosowania prawa, za wyjątkiem podstawowych zasad porządku prawnego. Klienci są zawsze w szoku, gdy dowiadują się o tym, że sądowi polubownemu wolno rozstrzygać niemal dowolnie. Ponadto sieci wpisują do umów absurdalnie skomplikowane procedury mediacyjne w celu uniemożliwienia dostawcom wystąpienia do sądu polubownego.

Niekiedy wyrażane są opinie, że mimo wszystko przedsiębiorcy będący dostawcami nie powinni pochopnie występować z roszczeniami. Czym grozi przegrana przed sądem i jakie mogą być jej konsekwencje?

Koszt przegranego procesu w dwóch instancjach to 10 proc. wartości przedmiotu sporu plus ewentualne kwoty zastępstwa na rzecz sieci. Z mojego doświadczenia wynika, że sądy nie orzekają powyżej kwoty minimalnej, czyli 7,2 tys. zł przy wartości przedmiotu sprawy przekraczającej 200 tys. zł. Inną konsekwencją będzie zerwanie współpracy z daną siecią, ale jest to oczywiste.

Chcę podkreślić, że obecnie dostawcy wygrywają większość procesów. Jeżeli przegrywają, to wynika z błędów pełnomocnika albo zaskakującego i odstającego od głównego nurtu orzecznictwa stanowiska sądu, a najrzadziej z powodu bezzasadności roszczeń.

W procesach z sieciami handlowymi dostawcy odzyskują od kilkuset tysięcy do kilkudziesięciu milionów złotych

@RY1@i02/2014/043/i02.2014.043.21500020a.802.jpg@RY2@

WOJCIECH GÓRSKI

Dustin Du Cane radca prawny prowadzący kancelarię w Warszawie

Rozmawiał Krzysztof Tomaszewski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.