Zła wiara w całej Unii taka sama
Orzeczenie
Zła wiara rejestrującego znak towarowy to autonomiczne pojęcie prawa Unii. Dlatego w całej Wspólnocie musi być interpretowane jednolicie. Oznacza to, że nie wystarczy okoliczność, że zgłaszający znak towarowy wie lub powinien wiedzieć, że inny przedsiębiorca używa w tym samym czasie takiego samego oznaczenia za granicą. Krajowe urzędy rejestracyjne powinny jednocześnie oceniać, czy zgłaszający subiektywnie miał złe zamiary - orzekł luksemburski Trybunał Sprawiedliwości.
Źle nie chciał
Wykładnię pojęcia złej wiary w europejskim prawie znaków towarowych wywołał spór o rejestrację w Danii plastikowej butelki na napoje mleczne. Uzyskała ją Malaysia Dairy Industries, która od trzydziestu lat z okładem jest właścicielką takiego znaku w Malezji. Jednak piętnaście lat wcześniej niemal identyczny znak zarejestrowała dla swoich produktów w Japonii i kilku państwach UE japońska spółka Kabushiki Kaisha Yakult Honsha. Obie firmy zawarły przy tym ugodę określającą ich wzajemne prawa i obowiązki związane z korzystaniem z butelek na różnych rynkach. Określiły też zasady dotyczące rejestracji ich identycznych znaków towarowych.
Dlatego Yakult, uznawszy, że Malaysia Dairy złamała te zasady, wniosła sprzeciw wobec duńskiej rejestracji. Swoje stanowisko uzasadniła złą wiarą malezyjskiej spółki. Duński urząd ds. patentów i znaków towarowych oddalił jednak japoński wniosek. Uznał, że nie można mówić o złej wierze Malaysii Dairy, ponieważ ona również miała w swoim państwie pochodzenia zarejestrowaną butelkę.
Duński sąd, do którego trafiła sprawa w drugiej instancji, zapytał więc TS, jak należy interpretować w Unii pojęcie złej wiary zgłaszającego znak towarowy do rejestracji, a także, czy państwo członkowskie może ustanowić w swoim systemie prawa przepisy chroniące zagraniczne znaki towarowe tak, że nie może zarejestrować znaku przedsiębiorca, który wie o identycznym funkcjonującym w innym państwie, należącym do kogoś innego.
Obcy bez ochrony
Trybunał uznał, że mimo swobody, jaką dysponują państwa członkowskie w ustalaniu przepisów proceduralnych dotyczących rejestracji, wygaśnięcia i nieważności znaków towarowych, pojęcie złej wiary musi być w całej Unii rozumiane tak samo. Nie można więc uznać za wystarczające stwierdzenia - zgodnie z dyrektywą 2008/95 - że nie podlega rejestracji znak, który może być pomylony z używanym za granicą, jeżeli składający go działał w złej wierze, mimo że dyrektywa nie zawiera definicji pojęcia złej wiary.
Niemożliwe jest też rozumienie tego pojęcia opierając się na krajowym systemie, bowiem prawo UE nie odsyła do prawa państw członkowskich. Za każdym razem organy administracji i sądy muszą oceniać postępowanie wnioskodawcy, biorąc pod uwagę jego subiektywne nastawienie, a nie tylko to, że powinien był wiedzieć o zarejestrowaniu identycznego znaku za granicą.
Dlatego prawo Unii zabrania państwom członkowskim wprowadzania własnych podstaw odmowy lub unieważnienia rejestracji, innych niż te, które zawarte są w dyrektywie mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych. Nie jest więc możliwe ustanowienie norm chroniących obce znaki towarowe, opartych jedynie na ustaleniu, że zgłaszający wiedział lub powinien był wiedzieć o identycznym zagranicznym znaku towarowym zarejestrowanym i używanym w tym czasie.
Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk
dobromila.niedzielska@infor.pl
ORZECZNICTWO
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości w sprawie C-320/12. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu