Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Znak towarowy nie może tylko opisywać usługi

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Orzeczenie

To, czy wspólnotowy znak towarowy może zostać zarejestrowany, w najmniejszym stopniu nie zależy od rozległości zakresu działania zgłaszającego go przedsiębiorcy. Urząd Harmonizacji Rynku Wewnętrznego w dziedzinie znaków towarowych i wzorów (OHIM) musi zawsze ustalić, czy proponowane oznaczenie stanowi opis towarów i usług wymienionych w zgłoszeniu i czy znak będzie miał charakter odróżniający - orzekł luksemburski Sąd Pierwszej Instancji.

Podkreślił przy tym, że jeśli nawet oznaczenie słowne opisuje tylko część towarów lub usług oferowanych przez zgłaszającego, to nie zmienia to opisowego charakteru znaku. Tymczasem zgodnie z rozporządzeniem (WE) 207/2009 w sprawie wspólnotowego znaku towarowego nie mogą być rejestrowane takie emblematy, które składają się wyłącznie z oznaczeń lub wskazówek mogących służyć w obrocie handlowym do opisywania rodzaju, jakości, ilości, przeznaczenia, wartości, pochodzenia geograficznego albo czasu produkcji rzeczy czy świadczenia usług.

Unister GmbH z siedzibą w Lipsku chciała zarejestrować oznaczenie słowne fluege.de jako wspólnotowy znak towarowy dla reklamy, transportu i organizowania podróży, a także dla cateringu i tymczasowego zakwaterowania. OHIM odrzuciła jednak zgłoszenie. W uzasadnieniu napisano, że jest to wyłącznie opis usług. Tym samym znak byłby pozbawiony charakteru odróżniającego. Unister, odwołując się od tej decyzji, dowodziła, że "fluege" jest słowem nieznanym w języku niemieckim. Występuje w nim bowiem jedynie słowo "Flüge". To zaś sprawia, że ze względu na niecodzienną ortografię przeciętny konsument uzna zgłoszony znak za wskazanie pochodzenia handlowego.

Izba odwoławcza OHIM dowodziła jednak, że skoro zgłoszony znak składa się z połączenia "fluege" i ".de", to pierwszym elementem jest wariant niemieckiego "Flüge". A słowo to, w którym literę "ü" zastąpiono dwuznakiem "ue", oznacza loty. Drugi element zaś to nic innego jak domena pierwszego stopnia nawiązująca do kraju, czyli country code Top-Level Domain (ccTLD).

Dlatego trzeba wziąć pod uwagę, że przeciętny odbiorca usług przyzwyczajony jest do szczególnego zapisywania adresów stron internetowych. To powoduje, że znak nie miałby charakteru odróżniającego. Wszak w adresach internetowych litery z akcentami niezwykle często są zastępowane dwuznakami.

Europejski Sąd Pierwszej Instancji, do którego zwróciła się niemiecka spółka z odwołaniem, przychylił się do argumentacji urzędu. Orzekł, że dołączenie do słowa stanowiącego opis - a więc pozbawionego charakteru odróżniającego - elementu odpowiadającego domenie pierwszego stopnia (".de") nie powoduje, że oznaczenie zmienia charakter i staje się odróżniające. Oznacza to, że właściwy krąg odbiorców i tak będzie odruchowo identyfikować znak jako nazwę domeny. Z tego właśnie powodu zgłoszone oznaczenie nie ma zdolności rejestrowej.

Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk

dobromila.niedzielska@infor.pl

ORZECZNICTWO

Wyrok w sprawie T-244/12.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.