Dwie podstawy wyboru jurysdykcji w jednej sprawie
Orzeczenie
W Unii Europejskiej obowiązuje dwoistość ustalania właściwości sądów w sprawach dotyczących tego samego czynu przeciw właścicielowi znaku towarowego. Czyn może bowiem z jednej strony być naruszeniem praw własności do zarejestrowanego, wspólnotowego oznaczenia, a z drugiej - czynem nieuczciwej konkurencji polegającym na handlu podróbkami. Taki jest sens wyroku luksemburskiego Trybunału Sprawiedliwości, który orzekł, że nie można sądzić na podstawie rozporządzenia 40/94 w sprawie wspólnotowego znaku towarowego pierwotnego sprzedawcy nielegalnych kopii w innym państwie niż to, w którym ma on siedzibę. Wolno go jednak pozwać w innym państwie - na podstawie rozporządzenia 44/2001 w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych w sprawach cywilnych i handlowych - w wypadku zarzutu niedozwolonej reklamy porównawczej lub nieuczciwego naśladownictwa znaku towarowego. Właściwy wówczas może być sąd miejsca, gdzie zaistniała szkoda związana z handlem detalicznym, jeżeli czyn był zabroniony krajową ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji - uznali sędziowie TS.
Podrobiony flakon
Rozwiązanie zagadnienia proceduralnego związanego ze stosowaniem dwóch europejskich rozporządzeń do jednego problemu sprowokował niemiecki sąd najwyższy. Rozpatrywał on kwestię właściwości niemieckich sądów powszechnych w sprawie belgijskiego sprzedawcy perfum First Note z siedzibą w Oelegem. Stosował on flakony wiernie kopiujące butelki, stanowiące znak towarowy zarejestrowany na rzecz mogunckiej spółki - Coty Germany.
Niemiecki perfumiarz wniósł przeciwko belgijskiemu hurtownikowi pozew, dlatego że ten sprzedał podróbki Stefanowi P. prowadzącemu w Niemczech detaliczną firmę handlową. Powód dowodził, że pozwana zagraniczna spółka po pierwsze naruszyła jego znak towarowy, a po drugie zastosowała niedozwoloną reklamę porównawczą i nieuczciwe naśladownictwo, co zakazane jest w RFN krajową ustawą o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Dwie instancje niemieckich sądów nie uwzględniły żądań pozwu. Stwierdziły bowiem brak swojej jurysdykcji. Dlatego federalny sąd najwyższy, do którego wniósł rewizję Coty, zwrócił się o ocenę sytuacji do Trybunału Unii Europejskiej.
Przyczyna, nie skutek
Europejscy sędziowie przypomnieli, że unormowania dotyczące roszczeń z tytułu naruszeń praw do znaków towarowych zapisane w rozporządzeniu 40/94 stanowią przepisy szczególne w stosunku do zawartych w rozporządzeniu 44/2001 (zwanym Brukselą I), będącym podstawowym wspólnotowym aktem pozwalającym ustalać jurysdykcję w sprawach międzynarodowych. Zgodnie więc z rozporządzeniem 40/94 pojęcie państwa członkowskiego, w którym miało miejsce naruszenie, dotyczy państwa, w którym nastąpiło lub może nastąpić zdarzenie je powodujące. Nie chodzi więc tu o kraj, w którym naruszenie to wywołuje skutki. Dlatego nie można uznać jurysdykcji sądów miejsca, gdzie wystąpił skutek naruszenia, wobec sprawcy, który ma siedzibę w innym państwie członkowskim. Tak bowiem - inaczej niż można by wnosić z Brukseli I - nakazuje rozporządzenie o wspólnotowych znakach towarowych.
Rozdwojona jurysdykcja
Inną zaś kwestią jest pozywanie w sprawach wspólnotowego znaku towarowego w związku z zarzutem niedozwolonej reklamy porównawczej lub nieuczciwego naśladownictwa chronionego oznaczenia. Wystarczy, by było to zabronione na podstawie krajowej regulacji o nieuczciwej konkurencji. Wówczas wolno zastosować przepis Brukseli I pozwalający na uznanie właściwości sądu państwa miejsca naruszenia, innego niż to, w którym mieści się siedziba pozwanego.
Tak więc powództwa dotyczące czynów nieuczciwej konkurencji nie są objęte właściwością sądów w sprawach wspólnotowych znaków towarowych, nawet jeżeli owa nieuczciwa konkurencja dotyczy naruszenia praw do znaku. W takich właśnie sprawach stosuje się bowiem zasady Brukseli I. Chodzi tu o reguły dotyczące jurysdykcji szczególnej, czyli o odstępstwo od zasady wyboru sądu miejsca zamieszkania lub siedziby pozwanego. Dopuszczalny jest więc wybór sądu miejsca, w którym nastąpiło lub może nastąpić zdarzenie wywołujące szkodę. Niemniej należy pamiętać, że jest to zarówno miejsce, w którym nastąpiła przyczyna powstania szkody, jak i to, w którym się ona zmaterializowała. Tym samym powód - według swego wyboru - może wytoczyć proces w jednym z tych miejsc albo w drugim.
Z tych rozważań sędziów TSUE wynika, że belgijską spółkę wolno sądzić z jednej strony w związku z naruszeniem praw do znaku towarowego w Belgii, a z drugiej strony nie ma też przeszkód dla pozywania jej w Niemczech w związku z popełnieniem czynu nieuczciwej konkurencji, polegającego na skopiowaniu wspólnotowego znaku towarowego.
Dobromiła Niedzielska-Jakubczyk
dobromila.niedzielska@infor.pl
ORZECZNICTWO
Wyrok TSUE z 5 czerwca 2014 r. w sprawie C-360/12. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu