Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Liga dla wszystkich

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Czy wzgląd na ochronę praw własności intelektualnej może prowadzić do ograniczenia swobody świadczenia usług w zakresie wyświetlania spotkań piłkarskich w pubach?

Już na pierwszy rzut oka wydaje się, że oczywiście nie! Problemem tym - i to całkiem na poważnie - zajmował się niedawno Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 4 października. Ocenił sprawę w kontekście prawa międzynarodowego, prawa UE oraz regulacji krajowych państw członkowskich, a przedmiotem jego zainteresowania były zarówno kwestie własności intelektualnej, jak i swobody świadczenia usług oraz konkurencji.

Warto przyjrzeć się bliżej tezom tego orzeczenia, skoro dotyka ono fundamentalnego dla przeciętnego "konsumenta piwa" prawa, jakim jest możliwość jednoczesnego cieszenia oczu widokiem spotkań piłkarskich. Należy dodać, że omawiana sprawa dotyczyła relacji z Premier League. Należałoby więc oczekiwać od trybunału, iż poziom uzasadnienia jego wyroku będzie równy poziomowi piłkarskiemu ligi angielskiej, a samą możliwość oglądania spotkań Premier League w pubie uznać za prawo człowieka, bliskie prawom zapisanym w Karcie Praw Podstawowych UE.

Kreśląc stan faktyczny sprawy, należy wskazać, że istotą sporu rozpoznanego przez TS UE była możliwość korzystania przez puby na terenie Wielkiej Brytanii z dekoderów zakupionych w Grecji, gdzie karty dekodujące sygnał telewizyjny były po prostu znacznie tańsze. Mimo więc zapewnienia sobie przez jednego z nadawców spotkań Premier League wyłączności na terenie Wielkiej Brytanii i prowadzenia własnej - czytaj znacznie droższej - polityki handlowej, część lokali gastronomicznych w Zjednoczonym Królestwie postanowiła skorzystać ze swobód gwarantowanych przez Traktat o funkcjonowaniu UE, tj. w praktyce złamać monopol nadawczy i dokonała zakupu zarówno dekoderów, jak i kart w Grecji. Kierowała się przy tym niewątpliwie interesem ekonomicznym, co w ostatecznym rozrachunku mogło mieć wpływ na cenę sprzedawanych trunków, a więc dotykało również wprost interesów konsumentów złocistego napoju.

Motywy działania podmiotów prowadzących puby wydają się więc oczywiste. Co więcej, nawet wysoce uzasadnione, skoro używane przez nich karty nie były pirackie, a wspólny rynek dawał możliwość ich swobodnego transferu do Wielkiej Brytanii. Mimo to zarówno Football Association Premier League (FAPL), jako podmiot administrujący Premier League, jak i organizacja nadawcza (mająca licencję FAPL) uznały praktykę za nielegalną, a samo sprowadzenie zagranicznych urządzeń dekodujących wręcz za przemyt (!).

Co na to TS UE? Na wstępie TS UE uznał, że pozyskane przez puby na terenie Grecji i przemycone do Zjednoczonego Królestwa urządzenia nie mieszczą się w kategorii nielegalnych urządzeń, o których mowa w dyrektywie o warunkowym dostępie. Jednocześnie jednak uznał, że przepisy tej dyrektywy, co do zasady, nie stoją na przeszkodzie przepisom krajowym, które zabraniają używania zagranicznych urządzeń dekodujących. W dalszej kolejności TS UE ocenił, czy tego typu zakazy prowadzą do ograniczenia swobody świadczenia usług, a jeśli tak, to czy ograniczenie takie jest uzasadnione w celu ochrony praw własności intelektualnej (pamiętamy bowiem, że swobody traktatowe nie mają charakteru absolutnego).

Tutaj trybunał nie zawiódł oczekiwań zarówno sprzedawców, jak i konsumentów złocistego trunku. Stwierdził po pierwsze, że spotkanie piłkarskie nie jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego, mimo iż jego oryginalny charakter może skutkować nadaniem mu przez prawo krajowe ochrony porównywalnej z ochroną utworów. W dalszych rozważaniach wskazał na brak zasadności dla sztucznego różnicowania wysokości opłat stosowanych w poszczególnych państwach członkowskich UE, które, w jego ocenie, godzą w zasadniczy cel traktatu, jakim jest realizacja rynku wewnętrznego. W konsekwencji, zdaniem TS UE: "ograniczenie polegające na zakazie używania zagranicznych urządzeń dekodujących nie może być uzasadnione w świetle celu ochrony praw własności intelektualnej".

Trybunał odrzucił również przewrotny - dla każdego szanującego się kibica - argument, zgodnie z którym zakaz używania zagranicznych urządzeń dekodujących ma rzekomo wspierać obecność publiczności na stadionach piłkarskich. Faktem notoryjnym jest bowiem, że obecność w pubie stanowi najwyższą formę wspierania postaw sportowych społeczeństwa, natomiast obecność na stadionie piłkarskim może wiązać się z wieloma zagrożeniami immanentnie związanymi z imprezami masowymi (nie mówiąc już o braku powtórek!).

Ostatecznie więc TS UE uznał, że przepisy prawa krajowego delegalizujące przywóz, sprzedaż i używanie w tym państwie zagranicznych urządzeń dekodujących, umożliwiających dostęp do kodowanej usługi przekazu satelitarnego pochodzącej z innego państwa członkowskiego, są sprzeczne z zasadą swobody świadczenia usług wyrażoną w art. 56 TFUE. Co więcej, nawiązując do regulacji prawa antymonopolowego, trybunał stwierdził, że klauzule wyłączności w umowach licencyjnych zawieranych przez FAPL z organizacjami nadawczymi stanowią ograniczenie konkurencji zabronione na podstawie art. 101 ust. 1 TFUE.

Powyższe - niezależnie od dalszych szczegółowych rozważań dotyczących aspektów autorskoprawnych - ukazuje ludzkie oblicze trybunału i pozwala sądzić, że UE podąża we właściwym kierunku, a my razem z nią.

@RY1@i02/2011/208/i02.2011.208.07000080b.803.jpg@RY2@

Fani sportu, a zarazem smakosze piwa, mogą odetchnąć. Dzięki wyrokowi Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości nadal będą mogli oglądać spotkania ligowe w pubach

Aleksander Barczewski

radca prawny, Chałas i Wspólnicy Kancelaria Prawna, Oddział w Toruniu

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.