Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Nie można zakazywać odsprzedawania oprogramowania pobranego z internetu

Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Rozmowa z Mateuszem Mrzygłodem, radcą prawnym w Kancelarii Law-Taxes.pl

Ostatnio często wyrażany jest pogląd, że niedawny wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości dotyczący oprogramowania komputerowego może zapoczątkować zupełnie nowy kierunek interpretacyjny w prawie autorskim. Na jakiej podstawie wyrażane są takie opinie?

Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS) uznał, że umowa licencyjna na oprogramowanie komputerowe pobrane z internetu, nie może zakazywać jego dalszego odsprzedawania. Taką interpretację przepisów prawa europejskiego ETS przedstawił w wyroku z 3 lipca 2012 r. (sygn. akt C-128/11). Orzeczenie to wydane zostało w ramach tzw. pytania prejudycjalnego zadanego Trybunałowi przez sąd niemiecki. Wyrok ETS stanowi w istocie całkowicie nową interpretację przepisów prawa autorskiego, w szczególności w zakresie programów komputerowych pobieranych i aktualizowanych poprzez internet.

Wyjaśnię, że spór rozpoznany przez ETS rozgorzał w związku z oprogramowaniem oferowanym przez Oracle. Jedna z niemieckich firm (UsedSoft) odprzedawała "używane" licencje na programy tej firmy. W ramach ochrony swoich praw Oracle wystąpiła przeciwko UsedSoft o ustanowienie zakazu dalszej odsprzedaży oprogramowania. W szczególności chodziło o oprogramowanie baz danych, nabywanych poprzez system pobierania plików z internetu. Klienci Oracle w ramach licencji nabywali prawo do korzystania z takiego programu i udostępniania go określonej liczbie użytkowników. Odbywało się to poprzez wprowadzenie programu do pamięci głównej ich komputerów. Użytkownik posiadał także możliwość pobierania ze strony internetowej Oracle zaktualizowanych wersji danego programu komputerowego oraz programów służących do poprawienia błędów. Co najważniejsze, umowa licencyjna w swojej treści zawierała postanowienia zakazujące przenoszenia oprogramowania na inne podmioty.

Problematyka poruszona przez ETS dotyczy tzw. prawa wyczerpania. Zostało ono wprowadzone również przez polskiego ustawodawcę w związku z obowiązującą w Unii Europejskiej zasadą swobodnego przepływu towarów. Na czym to w praktyce polega?

W istocie na tym, iż wprowadzenie do obrotu oryginału albo egzemplarza utworu na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego (Unia Europejska oraz Islandia, Liechtenstein i Norwegia) wyczerpuje prawo do zezwalania na dalszy obrót takim egzemplarzem na terytorium Polski, z wyjątkiem jego najmu lub użyczenia. Inaczej mówiąc, dalsza odsprzedaż uprzednio wprowadzonego do obrotu egzemplarza utworu w innym kraju Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) nie wymaga zgody podmiotu, do którego należą prawa autorskie. Takiej zgody nie wymaga również eksport z Polski do krajów EOG egzemplarzy wprowadzonych do obrotu w Polsce.

Do tej pory, zgodnie z przeważającym stanowiskiem doktryny prawnej, zasada ta obejmowała przede wszystkim oprogramowanie komputerowe utrwalone na materialnych nośnikach, czyli CD i DVD. W zakresie oprogramowania pobranego z internetu uznawano, że do takiego wyczerpania prawa nie dochodzi. Traktowano je bowiem jako usługę niepowodującą wyczerpania prawa.

Dlaczego więc wyrok ETS wprowadza nowy kierunek interpretacyjny w prawie autorskim?

Dlatego, że Trybunał w uzasadnieniu do wydanego orzeczenia wyjaśnił, iż wyczerpanie prawa do rozpowszechniania dotyczy zarówno materialnych, jak i niematerialnych kopii programu komputerowego. Zatem dotyczy także kopii programów komputerowych, które przy pierwszej sprzedaży zostały pobrane z internetu na komputer pierwszego nabywcy. Inaczej rzecz ujmując, ETS w świetle prawa autorskiego zrównał w skutkach pobranie programu z internetu oraz nabycie oprogramowania na materialnym nośniku (np. CD, DVD). Uznał bowiem, że pobranie oprogramowania z internetu również wyczerpuje prawo podmiotu uprawnionego do wydawania zgody na dalszy obrót takim oprogramowaniem.

Trybunał uznał także, że prawo do rozpowszechniania, przysługujące podmiotowi praw autorskich na podstawie art. 4 ust 2 dyrektywy 2009/24 (w sprawie ochrony prawnej programów komputerowych), zostaje wyczerpane przy pierwszej sprzedaży (pobraniu) oprogramowania na terytorium Unii. Tym samym, zgodnie z tym przepisem i pomimo istnienia postanowień umownych, zakazujących dalszego zbywania tak nabytej kopii oprogramowania, podmiot danego prawa autorskiego nie może się sprzeciwić dalszej odsprzedaży tej kopii oprogramowania. Co więcej, nowy nabywca staje się uprawnionym nabywcą w rozumieniu art. 5 ust. 1 dyrektywy 2009/24, a tym samym może dokonywać wszelkich aktualizacji nabytej w ten sposób kopii oprogramowania.

Jaki faktyczny wpływ będzie miało orzeczenie ETS dla polskich przedsiębiorców? Czy będzie on mógł dalej odsprzedać oprogramowanie nabyte w formie pobrania jego kopii z internetu, nawet w sytuacji, gdy w treści umowy licencyjnej został ustanowiony zakaz jego dalszej odsprzedaży?

Oceniając faktyczny wymiar orzeczenia ETS dla polskich przedsiębiorców, należy mieć przede wszystkim na uwadze tryb, w jakim zostało ono wydane. ETS uczynił to w odpowiedzi na tzw. pytanie prejudycjalne zadane przez niemiecki sąd krajowy. Celem pytań prejudycjalnych jest zapewnienie jednolitości orzecznictwa sądów krajowych w zakresie stosowania prawa wspólnotowego, a w tym konkretnym przypadku właściwej interpretacji dyrektywy 2009/24.

Orzeczenia wydane w tym trybie cechują się określonymi skutkami prawnymi. Otóż wydane rozstrzygnięcie wiąże przede wszystkim sąd krajowy będący adresatem orzeczenia. Niemniej inny sąd krajowy jest związany orzeczeniem, jako wskazówką do stosowania prawa wspólnotowego.

Oznacza to, że na dzień dzisiejszy sądy polskie nie są związane orzeczeniem ETS wydanym w sprawie dotyczącej UsedSoft GmbH i Oracle International Corporation. Powinny jednak uwzględniać tak przedstawioną interpretację prawa europejskiego, w szczególności dyrektywy 2009/24. Tym samym w przypadku ewentualnego sporu związanego z nabyciem i dalszą odsprzedażą przez polskiego przedsiębiorcę oprogramowania nabytego poprzez pobranie kopii z internetu, przy jednoczesnym istnieniu w treści umowy licencyjnej zakazu zbywania nabytej kopii, istnieje ryzyko wydania przez polski sąd niekorzystnego rozstrzygnięcia. Taki stan będzie niestety istniał, dopóki pogląd zaprezentowany przez ETS na stałe nie zostanie uznany i stosowany przez nasze sądy powszechne.

Sądy polskie nie są jeszcze związane orzeczeniem ETS, ale powinny uwzględniać przedstawioną w nim interpretację prawa europejskiego

@RY1@i02/2012/215/i02.2012.215.21500020b.802.jpg@RY2@

Mateusz Mrzygłód, radca prawny w Kancelarii Law-Taxes.pl

Rozmawiał Krzysztof Tomaszewski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.