Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo europejskie

Prawo do flash mobu w proteście

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Tam, gdzie społeczeństwo obywatelskie i przestrzeń dla organizacji pozarządowych są ograniczane, ważne stają się pozaprawne instrumenty walki o prawa człowieka. Należą do nich milczące protesty czy flash moby – niespodziewane gromadzenie się w miejscu publicznym w celu przeprowadzenia krótkotrwałego zdarzenia, zazwyczaj zaskakującego dla przypadkowych świadków. Europejski Trybunał Praw Człowieka konsekwentnie rozciąga ochronę na tego typu aktywność na gruncie art. 10 Konwencji, uznając je za wyraz mowy symbolicznej (np. sprawa Matasaru p. Mołdawii) czy też na gruncie art. 11 – swobody zgromadzeń. W ostatnim tygodniu trybunał potwierdził, że ochronie podlegają milczące protesty, o ile nie przybierają agresywnej formy i nie naruszają porządku publicznego.

Andriej Obote wraz z sześcioma innymi osobami stanął w takim proteście przed siedzibą rosyjskiego rządu w styczniu 2009 r. Akcja miała zorganizowany charakter w ramach flash mobu. Zebrani mieli zaklejone taśmą usta i trzymali w rękach białe kartki papieru. Policja kazała protestującym się rozejść. Gdy Obote zapytał o powód takiej decyzji, został zabrany na posterunek.

Na podstawie kodeksu występków administracyjnych został mu postawiony zarzut niezgłoszenia zgromadzenia. Rozpatrujący sprawę sąd odrzucił argumentację skarżącego, że flash mob nie może być uznawany za zorganizowaną demonstrację, i uznał, że Obote złamał procedury związane z organizacją publicznych wydarzeń. Został on skazany na karę grzywny w wysokość 1 tys. rubli (ok. 100 zł). Apelacja skarżącego nie została uwzględniona.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.