Dekret Bieruta nadal działa
Skoro decyzje dekretowe w sprawie grunt ó w warszawskich zapadły dopiero kilkanaście lat temu, nie może być mowy o przedawnieniu roszczeń o odszkodowania za odmowę przyznania prawa do znacjonalizowanych po wojnie grunt ó w - uznał Sąd Najwyższy.
Na wokandzie SN znów stanęła sprawa dotycząca gruntów warszawskich. Tym razem Mikołaj M., spadkobierca właścicieli nieruchomości położonej na stołecznym Mokotowie, domagał się zapłaty od miasta najpierw kwoty blisko 8 mln zł, którą później doprecyzował na sumę ponad 4,7 mln plus odsetki. Odszkodowanie to miało być pokłosiem odmowy przyznania mężczyźnie prawa użytkowania wieczystego spornego terenu. Cała zaś sprawa zaczęła się w 1945 r., kiedy to na mocy tzw. dekretu Bieruta ówczesny właściciel Józef M. (ojciec powoda) został - nieformalnie, jak się okazało - wywłaszczony ze swojego gruntu. Cztery lata później złożył w ówczesnym Zarządzie m.st. Warszawy wniosek o przyznanie mu prawa własności czasowej (zbliżonego do dzisiejszego użytkowania wieczystego, a przewidywanego przez ówczesne przepisy dla właścicieli gruntów stołecznych, znacjonalizowanych na mocy dekretu). Nie doczekał się jednak żadnej decyzji, a sprawa „przeleżała” w urzędach przez ponad pół wieku. Nieruchomość zaś przez kilka lat była w zasobach miejskich, po czym w latach 50. przekazano ją organom bezpieczeństwa, które wybudowały na niej budynek miejscowego komisariatu Milicji Obywatelskiej.
Sprawa wróciła w 2004 r., kiedy to syn i zarazem spadkobierca zmarłego w 1990 r. Józefa M. złożył wniosek o ustanowienie użytkowania wieczystego na swoją rzecz. Wniosek, a potem kilkuletnia batalia w sądach administracyjnych skończyła się ostateczną odmową. Mikołaj M. złożył więc pozew cywilny, żądając odszkodowania.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.