Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Czy Sąd Najwyższy jest delulu?

Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Najpierw SN podjął w składzie siedmiu sędziów uchwałę mówiącą jedno, by następnie – w tej samej sprawie – wydać wyrok, w którym stwierdził drugie

Teoretycznie Sąd Najwyższy powinien być najistotniejszym elementem polskiego systemu sądowego. W art. 175 konstytucji stanowiącym, że wymiar sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej sprawują: SN, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe, jest wymieniony na pierwszym miejscu. Ograniczając dalsze rozważania do sądownictwa w sprawach cywilnych, wypada przypomnieć, że SN nie jest klasyczną trzecią instancją, lecz – co wielokrotnie sam podkreśla w swym orzecznictwie – „sądem prawa”, organem ochrony prawnej, którego podstawowym zadaniem realizowanym poprzez rozstrzygnięcia w indywidualnych sprawach jest rozwiązywanie istotnych zagadnień prawnych oraz wykładnia przepisów budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie. Gdy SN podejmie uchwałę siłą całej izby lub połączonych izb, automatycznie uzyskuje ona moc zasady prawnej. Gdy SN podejmie uchwałę siłą powiększonego składu siedmiu sędziów, uzyska ona moc zasady prawnej, gdy tak zostanie postanowione. Co jednak istotne, gdy zapadnie uchwała powiększonego składu w konkretnej sprawie – jest ona zawsze wiążąca w dalszym toku danego indywidualnego postępowania cywilnego, w którym została wywołana (art. 39717 par. 2 kodeksu postępowania cywilnego). Z kolei ze względu na pozycję w systemie i autorytet każda prawna wypowiedź SN powinna mieć znaczenie dla kształtowania kierunków orzecznictwa, a zarazem stanowić azymut pomagający prawnikom rozwiązywać problemy w wykładni i zastosowaniu przepisów.

Niepoważny, niewiarygodny, szalony

W ostatnim czasie SN traci jednak swoją pozycję ustrojową oraz autorytet. Nie chcę wnikać w przyczyny tego stanu rzeczy (niech każdy prowadzi w tym zakresie własną analizę i wyciąga wnioski; zresztą każdy prawnik i nie tylko prawnik ma na ten temat lub powinien mieć swoje zdanie), lecz jako obywatel czuję potrzebę, aby go zilustrować, a jako prawnik, aby dać świadectwo i przedstawić dowody. Dotarliśmy bowiem na początku 2025 r. do momentu dziejowego, gdy orzeczenia SN przestają być wyrazem wysiłku obliczonego na racjonalne kształtowanie kierunków orzecznictwa, ale coraz bardziej zaczynają przypominać internetową dyskusję, w której strony zapomniały już dawno o przedmiocie rozważań lub stanowiących ich substrat problemach merytorycznych, a próbują jedynie wzajemnie sobie wykazać w mniej lub bardziej wysublimowany sposób, która z nich jest mądrzejsza i ważniejsza. Stąd w tytule niniejszego felietonu pozwoliłem sobie użyć jednego z najpiękniejszych słów, które brało udział w plebiscycie „Młodzieżowe Słowo Roku 2024” zorganizowanym przez Wydawnictwo Naukowe PWN. Spieszę wyjaśnić, że słowo „delulu” pochodzi od angielskiego słowa „delusional”, oznaczającego złudzenie lub urojenie. Może być nazwą osoby ogarniętej obsesją na jakimś bądź czyimś punkcie, może określać stan psychiczny osoby oderwanej od rzeczywistości. Może też być przymiotnikiem zastępującym określenia: niepoważny, niewiarygodny, szalony. W moim pytaniu istotne jest przede wszystkim to ostatnie znaczenie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.