Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Przykre uczucie odkrycia luki w całym

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Nigdy nie byłam pełnomocnikiem procesowym. Sędzią też nie. Dlatego kiedy odezwał się do mnie Andrzej Majewski, doktorant prawa z Wrocławia, i powiedział o swoim odkryciu - nie uwierzyłam. Jak to możliwe, że bez czytelnej podstawy prawnej w tysiącach procesów cywilnych karze się nieobecną pod adresem zamieszkania stronę uznaniem, że przyjęła pismo z sądu, choć tak naprawdę nie miała go w rękach?

Kiedy rozmawialiśmy o tym z adwokatami czy sędziami, nie wydawali się zdziwieni. Jest dla nich oczywista pewna ekwilibrystyka pozwalająca z sąsiadujących paragrafów kodeksu postępowania cywilnego wysnuć normę, której tam nie ma. I wszyscy taki sposób czytania przepisów uznają za naturalny.

Ze studiów wyszłam z przekonaniem, że jeśli z jakichś zdarzeń wywodzi się skutki negatywne dla obywatela, to trzeba to jasno obywatelowi powiedzieć. Tak jak to działa w prawie karnym: nie wolno kazać się nam domyślać, że coś jest zabronione. Trzeba to napisać wprost.

A jednak słuchając większości naszych rozmówców, tylko utwierdzałam się w przykrym poczuciu szukania dziury w całym. Doktryna dawno nauczyła się z luką żyć, orzecznictwo ją klepnęło i wszyscy są zadowoleni. W międzyczasie poprawili i uzupełnili ustawę w setce miejsc - ale akurat w tym nie.

Szukamy więc dziury w całym? Być może. Już w starożytnym Rzymie uważano przecież, że prawo cywilne pisane jest dla osób starannych (Ius civile vigilantibus scriptum est). Tylko co uczynić z tym prawem, jeśli niestarannie je napisano?

@RY1@i02/2013/091/i02.2013.091.000000200.802.jpg@RY2@

Barbara Kasprzycka kierownik działu prawo

Barbara Kasprzycka

kierownik działu prawo

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.