Sąd Najwyższy po stronie anonimowych krytyków
Jeżeli ktoś wykonuje zawód publicznego zaufania, nie może żądać milczenia i musi się godzić na poddanie swojej aktywności ocenie
Stan faktyczny
Pewna strona internetowa zamieszcza opisy prawników, którym internauci wystawiają opinie, a także oceny: najlepszy, bardzo dobry, polecam, brak oceny, odradzam, bardzo słaby, najgorszy. W regulaminie podkreśla, że komentarze są własnością ich autorów i właściciel serwisu nie ponosi za nie odpowiedzialności. Na stronie znalazł się wpis dotyczący jednego z pełnomocników: "Odradzam tego adwokata. Kompletnie nie zna się na tym, co robi. Niepoukładany i niekompetentny" oraz ocena: bardzo słaby. Zamieszczono także pięć opinii innych użytkowników, którzy określali prawnika jako najlepszego i zachwalali jego usługi. Adwokat zwrócił się do właściciela serwisu o udostępnienie danych osobowych autora krytycznego wpisu oraz o usunięcie jego komentarza. Właściciel strony odmówił, twierdząc, że wpis nie narusza dóbr osobistych adwokata, ani nie jest bezprawny. Sprawa trafiła do sądu. Adwokat żądał usunięcia wszystkich opinii o nim, a także zobowiązania do niezamieszczania w przyszłości treści na jego temat i prowadzonej przez niego kancelarii. Domagał się również publikacji stosownych oświadczeń w gazetach "Fakt" i "Rzeczpospolita" oraz na wymienionych stronach internetowych. Oczekiwał także zobowiązania pozwanego do udostępnienia danych osobowych autora kwestionowanego wpisu. Sąd okręgowy oddalił powództwo, a sąd II instancji - apelację. Sędziowie stwierdzili, że wpis internauty nie przekroczył progu dopuszczalnej oceny adwokata oraz nie nosi cech bezprawności. Adwokat wniósł skargę kasacyjną.
Wyrok Sądu Najwyższego
Sąd Najwyższy oddalił skargę (wyrok z 18 stycznia 2013 r., sygn. akt IV CSK 270/12). Wyjaśnił, że podjęcie w sprawie rozważań na temat ewentualnej odpowiedzialności właściciela serwisu stałoby się celowe dopiero po ustaleniu, że doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda. Wskazał, że jak w każdej sprawie o ochronę dóbr osobistych, powód powinien udowodnić, że doszło do naruszenia określonego dobra, a pozwany może bronić się tym, że nie działał bezprawnie. SN uznał, że należy przyznać rację adwokatowi, gdy twierdzi, że opinia zawiera elementy naruszające jego dobra osobiste. Dotyczy to w szczególności godności (czci wewnętrznej) rozumianej jako poczucie własnej wartości i oczekiwanie szacunku ze strony innych ludzi. Sporną wypowiedź można też objąć szeroko rozumianym pojęciem naruszenia dobrego imienia (czci zewnętrznej), w którym zawiera się przypisanie danej osobie właściwości lub postępowania, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania określonego zawodu.
Kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięcia ma zatem odpowiedź na pytanie, czy naruszenie dóbr osobistych powoda miało charakter bezprawny, a ściślej: czy zachodziły okoliczności wyłączające bezprawność. W tym wypadku chodzi o kontratyp ujmowany jako działanie w obronie uzasadnionego interesu społecznego lub indywidualnego, którym jest tu wolność wypowiedzi.
To właśnie swoboda wyrażania poglądów i ocen, która najczęściej konkuruje z prawem do ochrony czci, może - w konkretnych okolicznościach sprawy - prowadzić do wniosku, że działanie osoby korzystającej z wolności słowa, nieprzekraczające jej granic, było dozwolone, a w konsekwencji - naruszenie czci nie było bezprawne. Sporny wpis to niewątpliwie wypowiedź krytyczna, ale też nikt nie może wymagać od innych ludzi wyłącznie afirmacji swojej osoby lub postępowania. Jeżeli wykonuje zawód publicznego zaufania, nie może też żądać milczenia i powstrzymania się od wyrażania ocen przez osoby zainteresowane. Trzeba godzić się na poddanie swojej aktywności jawnej krytyce.
Rozważając kwestie bezprawności wypowiedzi nie można pomijać, że została ona zamieszczona na forum internetowym. Właściwości takiego dyskursu i charakter jego ekspresji uzasadniają większe niż przeciętne przyzwolenie na ostrzejsze, często skrótowe, dobitne i przejaskrawione opinie, co oczywiście nie usuwa potrzeby udzielania ochrony przed naruszeniami dóbr osobistych przez wypowiedzi niemieszczące się w dopuszczalnej formule. Specyfika tego forum polega przede wszystkim na stworzeniu szerokiej możliwości otwartej oraz nieskrępowanej wymiany poglądów i ocen. Gdy chodzi o oceny, są one obecnie w internecie tak rozpowszechnione, że dotyczą wszystkich przejawów życia społecznego i możliwych sfer działalności: politycznej, społecznej, artystycznej, zawodowej, gospodarczej. Swoboda wypowiadania opinii, której znaczenie we współczesnym społeczeństwie ma - pomimo związanych z nią zagrożeń - niezaprzeczalną wartość, uzasadnia powoływanie się na realizację ważnego interesu publicznego lub prywatnego. Należy przy tym podkreślić, że opinie, czyli wypowiedzi wartościujące stanowią wyraz subiektywnego punktu widzenia ich autora, i mieszczą się w granicach dopuszczalnej krytyki, nawet jeżeli jest ona niesprawiedliwa.
KOMENTARZ
adwokat
Dzięki internetowi zostały rozbite w puch wszelkie bariery ograniczające rozprzestrzenianie się informacji: możemy ją między sobą wymieniać, i to na całym globie, w ułamku sekundy, przy nieskończonej liczbie odbiorców. Mimo zdobyczy technologicznych, niezmienny jednak pozostał element od zawsze pożądany na równi z informacją, mianowicie jej rzetelność, prawdziwość i miarodajność.
Ocena, jeśli ma być upowszechniona, staje się informacją, aczkolwiek ze swej natury informacją w szczególny sposób zabarwioną. Ocena rozpowszechniana np. w internecie jest informacją silnie nacechowaną subiektywizmem spojrzenia. Odbiorca takiej informacji nigdy nie pozna kontekstu, w jakim określona ocena się zrodziła. To stwarza ogromne ryzyko, że czyjąś ocenę będziemy skłonni akceptować na wiarę, a nie na podstawie przesłanek rozumowych, które są właściwą drogą budowania własnego mniemania o rzeczywistości. Wartością porządkującą jest wymaganie, aby ocena była rzeczowa, rzetelna i miarodajna. Nie ma gwarancji, że taka będzie, ale są na to zdecydowanie większe szanse, gdy jej autor nie będzie anonimowy. Wielu ludzi inaczej się wypowiada pod przykrywą nick’a, a zupełnie inaczej pod nazwiskiem. Bo kiedy się występuje jawnie, nolens volens bierze się odpowiedzialność za własne słowa. Inaczej mamy do czynienia z pisaniem kredą na płocie, że "Ala jest gupia". W tym kontekście, a więc objęcia ochroną konstytucyjnej wolności słowa i swobody wypowiedzi oraz ochroną sądową - wypowiedzi anonimowych, których miarodajności nie sposób dojść (może to po prostu klasyczne czyny nieuczciwej konkurencji, Państwo Sędziowie trzech instancji? Wyrokami ochronione, przyzwolone, zamoderowane), po prostu nie sposób zaakceptować.
Bardzo mocno można się obawiać, że gdyby powstał portal nieuczciwysedzia.pl, a na jego forum pojawiły się wpisy, oczywiście anonimowe, o służalczości, ba! korupcji wśród sędziów, to wydane wyroki w analogicznej sprawie byłyby tożsame. Daję lewą rękę, że byłyby zupełnie inne. Gdzieś zatem, w komentowanym orzeczeniu, została zagubiona granica pomiędzy wolnością wypowiedzi a anarchią słowa. Są to tak odmienne stany skupienia, że pozostaje tylko liczyć, iż przyszła judykatura w podobnych przypadkach postawi tę sprawę z powrotem z głowy na nogi. Wyłączając służby skarbowe, które lubią czynić użytek z informacji anonimowych, prawie wszędzie anonim idzie z punktu do kosza. SN swoim orzeczeniem wywiódł anonim do rangi miarodajnej, a co najmniej pełnoprawnej informacji. Nie!
@RY1@i02/2013/075/i02.2013.075.07000080c.805.jpg@RY2@
Ewa Maria Radlińska
Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu