Sądy nie są zakładnikami linii orzecznictwa
@RY1@i02/2013/014/i02.2013.014.18300110b.802.jpg@RY2@
Sylwia Piotrowska, adwokat w kancelarii Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy
W Polsce nie ma prawa precedensowego, sędziowie nie są u nas związani wyrokami, które zapadły w podobnych sprawach. Mimo to podczas przeglądania uzasadnień w oczy rzuca się to, że sądy są jednak zakładnikami linii orzeczniczej ustalonej przez wyższe instancje. Gdzie tu niezależność w orzekaniu?
Zasada samodzielnego dokonywania przez sąd orzekający ustaleń faktycznych i prawnych jest jedną z podstawowych zasad postępowania cywilnego. Sąd Najwyższy potwierdził, że przy wydaniu wyroku sąd nie jest związany zarówno ustaleniami faktycznymi poczynionymi w innej sprawie, jak i poglądami prawnymi wyrażonymi w uzasadnieniu zapadłego w niej wyroku (wyrok SN z dnia 21 czerwca 2007 r., IV CSK 63/67).
Tyle teoria, a przecież w praktyce do orzecznictwa i ustalonej linii odwołują się zarówno sądy, jak i sami pełnomocnicy, i chyba nie ma w tym nic złego?
Odwoływanie się do ustalonej linii orzecznictwa gwarantuje stronom pewność porządku prawnego i zapewnia spójność ustaleń prawnych czynionych przez sądy w poszczególnych sprawach. Istotne jest, aby respektując ustaloną linię orzecznictwa, sąd orzekający nie pomijał konieczności dokonania własnych ustaleń faktycznych i prawnych. Powyższa praktyka nawiązuje do systemu common law, w którym to orzeczenia sądowe (precedensy) stanowią podstawę prawną rozstrzygnięć w innych postępowaniach.
Jak często sądy są na tyle odważne, aby odejść od utrwalonych poglądów i orzec jednak inaczej, wbrew temu, co uważa np. Sąd Najwyższy czy Naczelny Sąd Administracyjny?
To się zdarza. Pamiętam sprawę dotyczącą zapisu na sąd polubowny, którą rozstrzygał Sąd Apelacyjny w Poznaniu (sygn. akt I Acz 1608/11). W tym przypadku sąd rozsądnie podszedł do utrwalonego orzecznictwa Sądu Najwyższego. Zapis na sąd polubowny zawarty był w umowie pomiędzy stronami sporu, która następnie została rozwiązana na skutek porozumienia regulującego wzajemne roszczenia stron. Porozumienie rozwiązujące umowę regulowało wzajemne płatności stron, w tym płatności na rzecz podwykonawców, które nie zostały uregulowane przez pozwanego jako generalnego wykonawcę. Roszczenie powoda obejmowało zapłatę na rzecz jednego z podwykonawców, uiszczoną przez niego w miejsce pozwanego. Było oparte na porozumieniu niezawierającym zapisu na sąd polubowny. Sąd apelacyjny, pomimo ustalonej linii orzecznictwa Sądu Najwyższego dotyczącej obowiązującej mocy zapisu na sąd polubowny w przypadku rozwiązania umowy, słusznie ocenił, że strony ponownie uregulowały wzajemne relacje, zawierając porozumienie, i zdecydowały o niewprowadzaniu do porozumienia zapisu na sąd polubowny.
Rozmawiała Ewa Ivanova
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu