Dziennik Gazeta Prawana logo

Czasem przymus nie zastąpi dobrej woli uczestnika postępowania

29 sierpnia 2014

Zobowiązanie przez sądy osób uzależnionych od alkoholu do podjęcia leczenia odwykowego stanowi nieefektywny środek walki z nałogiem

W aktualnym stanie prawnym, na podstawie przepisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, sądy rodzinne i nieletnich prowadzą postępowania o zobowiązanie do leczenia odwykowego przeciwalkoholowego, a po wydaniu orzeczenia nakładającego taki obowiązek - sprawują nadzór nad jego egzekwowaniem. Znaczna liczba prowadzonych spraw w tym przedmiocie na etapie jego wykonywania kończy się umorzeniem postępowania wobec... upływu dwóch lat od uprawomocnienia się postanowienia.

Ustawodawca wskazał bowiem w art. 34 ust. 1 ustawy, że orzeczenie sądu może być wykonywane jedynie w tym okresie. W razie zaś niedoprowadzenia w wyznaczonym terminie do pozytywnego skutku (czytaj: "wyjścia uczestnika z nałogu") nie jest możliwe dalsze prowadzenie postępowania. Dopiero po upływie trzech miesięcy może zostać złożony kolejny wniosek o przymusową terapię. Innymi słowy w wielu przypadkach mimo wydania postanowienia osoba uzależniona nawet nie rozpoczyna leczenia w ciągu dwóch lat od prawomocności orzeczenia.

Co więcej, w rzeczywistości tylko nieliczni, dzięki zobowiązaniu ich przez sąd, odbędą i ukończą terapię z pełnym powodzeniem. Czy zatem nie należy rozważyć wprowadzenia nowych rozwiązań celem usprawnienia spraw osób nadużywających alkoholu? Nie można przecież uznać za satysfakcjonujące tego, że tylko w wyjątkowych przypadkach, na skutek wydanego orzeczenia, osoba uzależniona nabiera chęci poddania się leczeniu i wytrwania w abstynencji.

Porażka w liczbach

Analizując akta postępowań w przedmiocie leczenia odwykowego, trudno nie powziąć wątpliwości co do sensowności przepisów, które w rzeczywistości nie gwarantują wykonania orzeczenia. Wydawać by się mogło, że skoro sędziowie zostali wyposażeni w możliwość zarządzenia doprowadzenia osoby uzależnionej do szpitala na leczenie, to nie będą nagminnie zdarzać się przypadki, w których terapia nie zostaje rozpoczęta.

Nic bardziej mylnego. W sytuacjach gdy osoba zobowiązana do poddania się leczeniu odwykowemu w trybie stacjonarnym odmawiała zgłoszenia się "we własnym zakresie" do szpitala, sądy zarządzać mogą doprowadzenie przez policję. Samo dowiezienie takiej osoby do szpitala nie jest jednak równoznaczne z podjęciem terapii, skoro osoby te - jako niepozbawione wolności - mogą w każdym czasie opuścić szpital. Nagminnie z tego prawa korzystają - i to w zasadzie nawet po kilku minutach od przyjęcia ich do ośrodka. Pojawia się wówczas konieczność wyznaczenia kolejnego terminu przyjęcia do szpitala, po czym... sytuacja się powtarza.

Ponadto wielokrotnie nie dochodzi nawet do zrealizowania nakazu doprowadzenia z tego tylko powodu, że uzależniony nie otworzy policji drzwi lub nie będzie możliwe jego zatrzymanie. I znów sąd będzie ustalał kolejny termin przyjęcia go do szpitala, aż wreszcie bezskutecznie upłynie dwuletni termin. Wówczas obowiązkowo należy umorzyć postępowanie. Oczywiście zdarza się, że osoba zobowiązana podejmie trud walki z nałogiem - ukończy nawet program leczenia, ale i to przecież nie oznacza, że już rozwiązała swój problem.

Pytanie, jakie należy sobie zadać, brzmi: czy w ogóle można kogokolwiek zobowiązać pod przymusem do zaprzestania nadużywania alkoholu? Liczba postępowań prowadzonych przez sady, które ostatecznie kończą się porażką, wydaje się być tak znaczna, że negatywna odpowiedź nasuwa się sama. Wydaje się natomiast, że gdyby w ustawie istniały pewne zapisy gratyfikujące te osoby, które po wszczęciu postępowania przez sąd podjęły leczenie odwykowe, możliwe byłoby odwrócenie trendu, zwłaszcza poprzez zwiększenie liczby osób, które rozpoczęły terapię.

Wyjątek od zasady

Jak wynika z utrwalonego orzecznictwa Sądu Najwyższego, obowiązek poddania osoby leczeniu odwykowemu jest wyjątkiem od zasady dobrowolności leczenia. Przymus ten powinien być zatem stosowany wyłącznie w tych sytuacjach, w których nie tylko zachodzą ustawowe przesłanki zobowiązania do leczenia odwykowego (stan uzależnienia osoby, która w związku z nadużywaniem alkoholu powoduje rozkład życia rodzinnego, demoralizację małoletnich, uchyla się od pracy albo systematycznie zakłóca spokój lub porządek publiczny). Koniecznym dodatkowym warunkiem uwzględnienia wniosku jest konsekwentna odmowa podjęcia i kontynuacji leczenia odwykowego przez uczestnika "na własną rękę".

Niejednokrotnie sądy jednak z automatu przyjmują, że w razie zgromadzenia materiału dowodowego wskazującego na uzależnienie uczestnika i podejmowanie przez niego szkodliwych działań konieczne jest wydanie zobowiązania do leczenia - mimo że osoba uzależniona wyraża chęć podjęcia terapii lub też deklaruje, że może w przyszłości ją podejmie. Nie należy jednak na wszelki wypadek orzekać o przymusowym leczeniu takiej osoby, skoro co do zasady takie rozwiązanie można zastosować tylko w przypadku sprzeciwu odnośnie do podjęcia terapii.

Propozycje zmian

Warte rozważenia byłoby wprowadzenie do ustawy zapisu o obligatoryjnym zawieszeniu postępowania w sprawie w razie złożenia przez uczestnika wniosku o podjęcie leczenia. Takie rozwiązanie pozwoliłoby osobie uzależnionej na podjęcie terapii niejako z własnej woli, co z pewnością jest korzystne dla osiągnięcia długofalowego celu, jakim jest zwalczenie nałogu. W razie wprowadzenie zapisu o obligatoryjnym zawieszeniu postępowania możliwe byłoby także zweryfikowanie, czy uczestnik wyraża rzeczywistą chęć leczenia się, czy też jego twierdzenia są gołosłowne.

Ewentualne wydłużenie się czasu trwania postępowań sądowych z uwagi na ich zawieszenie z pewnością nie byłoby sprzeczne z celem rozpoznania sprawy bez zbędnej zwłoki. W razie gdyby uczestnik zrealizował program leczenia już na etapie rozpoznawczym, możliwe byłoby przecież zakończenie postępowania. Ponadto można rozważyć także wprowadzenie takiego zapisu w zakresie egzekucji kosztów postępowania, aby w razie gdy uczestnik odbędzie w wyznaczonym terminie program leczenia zgodnie z wydanym postanowieniem, sąd miałby obowiązek odstąpienia od obciążania go kosztami postępowania (składają się na nie m.in. koszty opinii biegłych). Jeśli nawet tylko możliwość zaoszczędzenia pieniędzy miałaby skłonić uzależnioną osobę do podjęcia leczenia, warto skorzystać z takiego rozwiązania.

Należy poszukiwać rozwiązań, które mogą dla uzależnionych być realnym impulsem do podejmowania terapii. Konieczna jest debata na temat nowelizacji ustawy. Pamiętajmy jednak, że nawet jeśli osoba uzależniona ukończy odwyk, nie oznacza to, że sukces został odniesiony. Samo bowiem uzyskanie zaświadczenia o ukończeniu terapii jest dopiero początkiem drogi do zerwania z nałogiem, a nie jej końcem, jak zdaje się zaprojektował ustawodawca.

Należy poszukiwać rozwiązań, które mogą dla uzależnionych być realnym impulsem do dobrowolnego podejmowania terapii. Nawet jeśli będą to zachęty natury finansowej

Samo uzyskanie zaświadczenia o ukończeniu terapii jest dopiero początkiem drogi do zerwania z nałogiem, a nie jej końcem, jak zdaje się zaprojektował ustawodawca

@RY1@i02/2014/167/i02.2014.167.07000020a.805.jpg@RY2@

materiały prasowe

Aleksandra Partyk prawnik, asystent sędziego w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Podgórza, w wydziale rodzinnym i nieletnich

Aleksandra Partyk

prawnik, asystent sędziego w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Podgórza, w wydziale rodzinnym i nieletnich

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.