Kontakty specjalnej troski z walką w tle
Drobiazgowe ustalanie godzin spotkań z dzieckiem jest czasem konieczne, jednak egzekwowanie ich z najwyższą dokładnością, bez zdroworozsądkowego dystansu, stanowi w istocie nadużycie prawa
Kochająca się niegdyś para z dzieckiem właśnie przestała darzyć się uczuciem. Można powiedzieć: klasyka gatunku. Nasi bohaterowie udadzą się teraz do sądu rodzinnego i niewykluczone, że będą go regularnie odwiedzać aż do pełnoletności ich pociechy. Najpierw każdy z rodziców będzie dochodzić roszczeń alimentacyjnych, następnie domagać się wydania orzeczenia w zakresie władzy rodzicielskiej, a w końcu uregulowania kontaktów oraz ich egzekucji. Gdy zapadną już prawomocne orzeczenia, pojawi się z kolei możliwość wystąpienia o ich zmianę... I tak w nieskończoność. Biorąc pod uwagę, że resort sprawiedliwości rozważa spenalizowanie porwań rodzicielskich (szerzej na ten temat w artykule Anny Krzyżanowskiej "Za utrudnienie kontaktów można ograniczyć władzę rodzicielską" DGP 66/2014), w niedalekiej przyszłości wachlarz środków dostępnych dla skłóconych rodziców może rozszerzyć się także o instrumenty prawa karnego.
Z praktyki sądowej wynika, że jednym z głównych narzędzi walki eksmałżonków są wnioski dotyczące kontaktów z dzieckiem. Na podstawie przepisów art. 113 i następnych kodeksu rodzinnego i opiekuńczego ustalenia kontaktów z małoletnim mogą dochodzić w trybie nieprocesowym rodzice, dalsi krewni, a nawet osoby niespokrewnione. Zgodnie z treścią art. 113 k.r.o. przyjęte zasady spotkań można zmienić, kiedy tylko jest to konieczne dla dobra dziecka. Klauzula ta wymaga, aby przy rozstrzyganiu sprawy kierowano się potrzebą otoczenia dziecka troskliwą opieką i zapewnienia mu jak najlepszych warunków materialnych i psychologicznych do pogłębiania uzdolnień, zamiłowań i pasji oraz przygotowania do przyszłej pracy na rzecz społeczeństwa (art. 96 par. 1 k.r.o.).
Nie ma wątpliwości, że od utrzymywania więzi z obojgiem rodziców lub z innymi krewnymi zależy prawidłowy rozwój dziecka, nawet jeśli pochodzi ono z rozbitej rodziny. Oczywiście ustalenie zakresu i charakteru tych kontaktów przed sądem nie musi prowadzić do harmonijnego podtrzymywania relacji rodzinnych, o czym świadczy znaczna liczba postępowań sądowych dotyczących egzekucji kontaktów (art. 598-598 kodeksu postępowania cywilnego).
Niestety wnioski o regulację lub zmianę kontaktów oraz ich egzekucja są często nadużywane przez skłóconych rodziców, którzy za pomocą aparatu sądowego próbują zwyczajnie postawić na swoim lub odegrać się na byłym małżonku lub partnerze. W praktyce sądów rodzinnych zdarza się, że osoby domagające się zmiany częstotliwości lub charakteru spotkań instrumentalnie traktują klauzulę dobra dziecka, ignorując jednocześnie jego rzeczywiste emocje, a wręcz postępując wbrew nim. Co więcej, wnioski o zmianę ustalonych kontaktów bardzo często są składane tylko w nieznacznie zmodyfikowanych wersjach zaraz po uprawomocnieniu się orzeczenia sądu lub po zawarciu ugody sądowej. W ten sposób służą jako swego rodzaju "kolejny środek odwoławczy" dla strony postępowania, która nie uzyskała satysfakcjonującego rozstrzygnięcia w toku kontroli instancyjnej. Jeśli pod pozorem korzystania z przysługujących im praw rodzice próbują wymuszać zmiany terminów spotkań nawet co kilka miesięcy, ich dziecko utraci w efekcie poczucie bliskości, bezpieczeństwa i stabilizacji, jakich w każdym wieku potrzebuje. Nie oznacza to, że każdy wniosek wniesiony do sądu niedługo po uregulowaniu kontaktów jest bezzasadny, tym niemniej wskazane jest, aby rodzice pozwolili sobie i dziecku na oswojenie się z przyjętym planem spotkań, skoro sądownie uznano go za rozsądny.
Do apogeum konfliktu dochodzi w sprawach o egzekucję kontaktów. Wnioskodawca może przecież domagać się "ukarania" byłego współmałżonka lub partnera, nawet w sytuacji, gdy naruszy orzeczenie sądu, spóźniając się na spotkanie o 5 minut. Skoro złamanie ustaleń dotyczących kontaktów może na przestrzeni zaledwie jednego tygodnia spowodować konieczność zapłaty na rzecz drugiego z rodziców znacznych sum pieniędzy, nie należy się dziwić, że sądy rodzinne ostrożnie podchodzą do tego typu spraw. Nie wydaje się jednak, aby dla wzmocnienia powagi orzeczeń o kontaktach i wymuszenia lepszego poszanowania ustaleń sądu konieczne było wprowadzenie do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego możliwości zmiany orzeczenia w zakresie powierzenia władzy rodzicielskiej (por. artykuł Anny Krzyżanowskiej "Sądy łagodne dla krnąbrnych rodziców", DGP 61/2014). Obecnie na podstawie art. 570 k.p.c. sąd rodzinny może z urzędu prowadzić niemal każde postępowanie w sprawach osób małoletnich, a także na mocy art. 109 k.r.o prowadzić postępowanie i wydawać zarządzenia opiekuńcze, jeśli dobro dziecka jest zagrożone. Wpisanie do kodeksu rodzinnego i opiekuńczego straszaka w postaci możliwości zmiany orzeczenia o powierzeniu władzy temu z rodziców, które utrudnia kontakt z dzieckiem, wywoływałoby naturalne dążenie do ustalenia zakazu jakichkolwiek kontaktów z drugim z rodziców tylko po to, aby na wszelki wypadek zamknąć drogę do odebrania mu pieczy nad dzieckiem.
Biorąc pod uwagę, jak powszechne są problemy z wykonywaniem obowiązku zapewnienia drugiemu rodzicowi kontaktów z dzieckiem, możliwe, że ustawodawca wciąż nie skonstruował idealnego instrumentu prawnego, który wymusiłby skuteczną egzekucję orzeczeń sądów. Pytanie jednak, czy warto tworzyć nowe instytucje i wprowadzać kolejne regulacje, czy nie lepiej postawić na edukowanie dorosłych na temat szkodliwości inicjowania kolejnych postępowań sądowych w toku walki o dziecko. Wydaje się, że bardziej skutecznym i dalekowzrocznym rozwiązaniem jest propagowanie pozytywnych wzorców relacji z dzieckiem osób po rozstaniu, a nie szukanie kolejnych, niesprawdzonych środków. Obowiązujące dziś przepisy w zakresie egzekucji kontaktów miały przecież w założeniu zminimalizować problem naruszania harmonogramów spotkań. Po kilku latach stosowania tych regulacji wiadomo już, że tak się nie stało.
Nie dość, że plan spotkań z rodzicem przypomina nieco regulamin wojskowy, w praktyce zasadniczo nie ma możliwości ustalenia takiego kalendarza spotkań, który odpowiadałby każdej sytuacji. Może się przecież zdarzyć, że nagła choroba dziecka, konieczność pozostania dłużej w pracy czy inne nagłe zdarzenie losowe staną na przeszkodzie spotkania według założonego harmonogramu. Częstym uzasadnieniem żądania zmiany kontaktów bywa nieudokumentowane niestawienie się na spotkanie, małe spóźnienie z odebraniem lub odprowadzeniem dziecka. Takie przypadki sobie nie rzutują z reguły na decyzję sądu, odnoszą się bowiem jedynie do kwestii wykonywania orzeczenia. W praktyce realizowanie kontaktów wymaga od zainteresowanych elastyczności, delikatności i wyrozumiałości. Zainteresowani powinni sami w takich sytuacjach starać się dojść do kompromisu, idąc na wzajemne ustępstwa. Nie trzeba nawet dodawać, jak traumatycznym doświadczeniem jest dla dziecka obserwowanie kłócących się rodziców, zwłaszcza gdy spór dotyczy właśnie jego.
Remedium na te problemy nie jest kolejne orzeczenie sądu, które modyfikuje poprzednie postanowienia i jeszcze bardziej je uszczegóławia. Nawet drobiazgowe nakreślenie planu spotkań nie ustrzeże stron od nieprzewidzianych zdarzeń i tylko od ich dobrej woli zależy porozumienie. Ponawiane na okrągło wnioski o zmianę ustalonych kontaktów w rzeczywistości świadczą o bezsilności dorosłych, który zapominają, że dobro ich dziecka jest znacznie ważniejsze niż wzajemne urazy. Osoby wpadające w pułapkę angażowania sądu rodzinnego w każdy, choćby najmniejszy problem z regulacją kontaktów zapominają, że dojrzewające dziecko z wiekiem coraz lepiej będzie zdawać sobie sprawę, że najbliższe mu osoby nie potrafią tworzyć zdrowych relacji. Regulacja kontaktów z dzieckiem sprowadzona do drobiazgowego ustalenia godzin spotkań bywa konieczna, jednak jej egzekwowanie z najwyższą dokładnością, bez zdroworozsądkowego dystansu, stanowi w istocie nadużycie prawa. Uregulowanie kontaktów służy bowiem do zapewnienia podtrzymania relacji rodzinnych, które ze swojej natury wymagają spontaniczności. Rozliczanie czasu trwania spotkań z dokładnością do kilku minut, co zdarza się często, jest wykorzystywaniem ustanowionej przez sąd regulacji w sposób sprzeczny z jej celem oraz dobrem dziecka.
Jeśli porozumienie w sprawie kontaktów okazuje się trudno osiągalne, przy ustalaniu szczegółów spotkań można skorzystać z pomocy psychologa, terapeuty lub mediatora (taką rolę odegrać może nawet inna osoba bliska małoletniego, jeśli tylko cieczy się respektem jego rodziców). Angażowanie sądu w regulację bądź zmianę kontaktów należy traktować jako środek ostateczny, po który należy sięgnąć, zawiodą inne próby uzgodnienia częstotliwości i charakteru spotkań. Droga sądowa nie zawsze jest korzystna w sprawach osób małoletnich, nierzadko będących ofiarami rodzinnych konfliktów. Co istotne, w wielu przypadkach wystarczającym uregulowaniem kontaktów rodziców z dziećmi jest wyrzeczenie zastrzegające "nieograniczone prawo do kontaktu", które pozwala rodzicom na dowolne kształtowanie kwestii spotkań. Możliwość porozumienia się rodziców w sprawie harmonogramu spotkań bez udziału sądu świadczy o ich dojrzałości rodzicielskiej i daje gwarancję bezpiecznego rozwoju małoletniego. Jeśli eksmałżonkowie nie będą dokładali dziecku dodatkowych stresów związanych z ich rozstaniem, ułatwią mu oswojenie się z nową sytuacją, a to z pewnością zaprocentuje w przyszłości.
Wydaje się, że bardziej skutecznym i dalekowzrocznym rozwiązaniem jest propagowanie wśród osób po rozstaniu pozytywnych wzorców relacji z dzieckiem, a nie szukanie kolejnych, niesprawdzonych środków
@RY1@i02/2014/118/i02.2014.118.070000800.802.jpg@RY2@
Fot. materiały prasowe
Aleksandra Partyk prawnik, asystent sędziego w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Podgórza, w wydziale rodzinnym i nieletnich
Aleksandra Partyk
prawnik, asystent sędziego w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Podgórza, w wydziale rodzinnym i nieletnich
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu