Przy przewozie międzynarodowym nie można zastrzegać dodatkowych kar umownych
Sąd Okręgowy w Białymstoku o umowach frachtu
Przedsiębiorca zlecający przewóz za granicę Polski nie ma prawa wprowadzić do kontraktu dodatkowych klauzul zastrzegających kary umowne. Takie postanowienie jest niezgodne z konwencją o umowie międzynarodowego przewozu drogowego towarów, gdyż przerzuca na przewoźnika ciężar dowodzenia istnienia i wysokości szkody.
Polski przedsiębiorca zlecił krajowej firmie przewozowej trzy usługi transportowe. Ponieważ załadunek następował w naszym kraju, a rozładunek w Danii, wystawiono dokument CMR zgodny z konwencją z 19 maja 1956 r. o umowie międzynarodowego przewozu drogowego towarów (Dz.U. z 1962 r. nr 49, poz. 238). Jednocześnie jednak zawarto umowę, w której zleceniodawca zastrzegł możliwość nałożenia kar umownych w przypadku opóźnień w dostawie sięgających powyżej dwóch godzin.
Dwa z trzech transportów rzeczywiście dodarły do miejsca rozładunku z nieco większym opóźnieniem (ok. trzech godzin). Na tej podstawie przedsiębiorca zlecający transport wystawił notę księgową na nieco ponad 2 tys. zł, właśnie z tytułu kar umownych. Odmówił opłacenia dwóch faktur do momentu, aż przewoźnik nie dokona ich korekty zgodnie z wystawioną notą księgową. Zapłacił jedynie za trzecią, terminowo wykonaną usługę.
Firma transportowa oddała sprawę do sądu, przed którym domagała się pełnej zapłaty.
Sąd Rejonowy w Białymstoku uznał roszczenie, ale pomniejszył jego kwotę o 20 proc. naliczonej kary umownej (sygn. akt VIII GC 387/13). Oparł się zarówno na umowie, w której przewidziano tę karę, jak i na konwencji CMR. Zwrócił uwagę, że zgodnie z tym ostatnim aktem odpowiedzialność przewoźnika w przypadku opóźnienia w dostawie towaru oparta jest na zasadzie ryzyka. Powód nie wykazał zaś, aby opóźnienie w dostawie towaru nastąpiło z przyczyn zawinionych przez pozwanego jako zlecającego. Co prawda jego pracownicy wezwani na świadków twierdzili, że błądzili po mieście, gdyż firma zlecająca transport zmieniała w jego trakcie adres docelowy, ale pod przysięgą nie byli już tego tacy pewni. Dlatego też skład orzekający uznał ich zeznania za niewiarygodne.
Przewoźnik nie dał jednak za wygraną i wniósł apelację, w której powołał się na sprzeczność umowy z konwencją CMR. Sąd drugiej instancji podzielił jego argumentację. Uznał, że postanowienia kontraktu naruszały art. 41 ust. 2 konwencji. Zawarte w zleceniu transportowym, stanowiącym w istocie umowę przewozu, prawo obniżenia frachtu za opóźnienie w dostawie towaru wprowadzało bowiem instytucję kary umownej za opóźnienie dostawy, stanowiącej surogat odszkodowania, o którym mowa w art. 23 ust. 5 konwencji CMR. A takie zastrzeżenie skład orzekający zakwalifikował jako naruszenie przepisów konwencji, w szczególności art. 23 ust. 5 i art. 41 konwencji CMR. Prowadziło ono bowiem do przeniesienia ciężaru dowodu istnienia i wysokości szkody na przewoźnika, co w świetle art. 41 ust. 2 konwencji CMR skutkuje nieważnością takiego postanowienia umowy.
Z istoty instytucji kary umownej, przewidzianej w art. 483 kodeksu cywilnego, wynika, że wierzyciel, na rzecz którego zastrzeżona została kara umowna, nie ma obowiązku wykazania poniesienia szkody oraz jej wysokości. Tymczasem zgodnie z art. 23 ust. 5 konwencji CMR to osoba uprawniona musi udowodnić rzeczywistą wysokość poniesionej szkody, co warunkuje przyznanie jej odszkodowania. Wprowadzenie do umowy zapisu odpowiadającego zastrzeżeniu kary umownej niewątpliwie przenosi ciężar dowodu istnienia i wysokości szkody za opóźnienie dostawy na przewoźnika. Art. 41 ust. 2 konwencji CMR ma charakter bezwzględnie obowiązujący i wyraźnie zakazuje wprowadzania do umów postanowień naruszających przepisy konwencji CMR, w tym klauzul przenoszących ciężar dowodu. Zastrzeżenie kary umownej za opóźnienie w przewozie jest zatem nieważne.
Uzasadniając wyrok, sąd podkreślił, że konwencja CMR nie przewiduje żadnych sankcji za sam fakt opóźnienia w przewozie, a możliwość dochodzenia roszczeń z tytułu opóźnienia uzależniona jest zgodnie z art. 23 ust. 5 konwencji CMR od wykazania wysokości szkody przez poszkodowanego. Dlatego też przepisy kodeksu cywilnego nie mogą tu znaleźć zastosowania.
z 22 listopada 2013 r., sygn. akt VII Ga 220/13
Oprac. Sławomir Wikariak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu