Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Działaniom ubezpieczycieli powinien się przyjrzeć nadzór finansowy

26 czerwca 2018

Ubezpieczenia

W ocenie kierowców zakłady ubezpieczeń, z którymi zawarli polisy OC, unikają płacenia za pojazd zastępczy i zaniżają wypłaty, biorąc pod uwagę ceny części zamiennych, a nie oryginalnych.

Rzecznik ubezpieczonych przygotował raport, w którym przedstawił metody postępowania zakładów ubezpieczeniowych przy likwidacji szkód. Raport trafił już na biurko premiera oraz instytucji nadzorujących pracę ubezpieczycieli.

Prawnicy z biura rzecznika ocenili praktyki zakładów w świetle obowiązującego prawa i orzecznictwa Sądu Najwyższego. Zdecydowana większość z tych praktyk jest sprzeczna z sądowymi uchwałami. W raporcie przytoczono m.in. uchwałę z 17 listopada 2011 r. (III CZP 05/11) mówiącą o obowiązku wypłaty pieniędzy za najem auta zastępczego, uchwałę z 12 kwietnia 2012 r. (III CZP 80/11) zakazującą potrąceń amortyzacyjnych czy uchwałę z 20 czerwca 2012 r. (III CZP 85/11) w sprawie rekompensaty za używanie do naprawy oryginalnych części. Jak ubezpieczyciele omijają prawo?

- Metody są najprzeróżniejsze - wyjaśnia Paweł Wawszczak, prawnik z biura rzecznika, jeden z autorów raportu.

- Uzależniają np. wypłatę pieniędzy za auto zastępcze od tego, czy w danej miejscowości funkcjonuje komunikacja publiczna: jeśli tak, odmawiają zapłaty. Domagają się też oświadczeń, że zastępczy pojazd jest niezbędny, bo poszkodowany ma chorą babcię, którą musi dowozić do lekarza - dodaje.

Wawszczak podkreśla przy tym, że takie praktyki są sprzeczne z orzecznictwem sądu. Podobnie jak dowodzenie, że jeśli brak samochodu nie powoduje u klienta strat materialnych, pieniądze za zastępcze auto się nie należą.

- O tym, jak wybiórczo firmy traktują zapisy sądowych uchwał, świadczy m.in. postępowanie firmy Gothaer - twierdzi Wawszczak. - Zawęziła ona swoją odpowiedzialność, twierdząc, że będzie oddawała pieniądze za najem tylko wówczas, gdy klient sam wcześniej pokrył koszty wynajęcia takiego samochodu - relacjonuje.

Nagminne jest też przyjmowanie w rozliczeniu nie rzeczywistych stawek najmu, ale najniższych znalezionych w internecie. Innym grzechem ubezpieczycieli jest twierdzenie, że przy naprawie 2-3 letnich aut nie należy się wymiana części na nowe. Przyjmują oni ceny pomniejszone o 50 proc. twierdząc, że w przeciwnym razie ubezpieczony niesłusznie by się wzbogacił.

- Sąd Najwyższy orzekł, że nie można amortyzować, czyli pomniejszać ceny części, mimo to zakłady nadal tak postępują, przy czym robią to w bardziej wysublimowany sposób - stwierdził Bartłomiej Chmielowiec, inny z autorów raportu.

W podanym przez niego przykładzie przy naprawie samochodu marki Mazda Generali w każdym wypadku, w którym istniał tańszy zamiennik, uwzględniło jego cenę. Tam z kolei, gdzie zamiennika nie było, cenę części oryginalnej pomniejszono o 50 proc. Z kolei PZU likwidując szkodę rzadkiego na naszym rynku modelu mitsubishi - na rynku nie ma żadnej części zamiennej - obniżył ceny o 30 proc.

Ciekawostką są też stawki za roboczogodzinę. Jeśli rzeczoznawca wycenia szkodę i kieruje auto do naprawy, wahają się one w granicach 40-60 zł. Jednak gdy sprawa dotyczy starszego auta, którego nie opłaca się naprawiać i ubezpieczyciel stara się o jego kasację, wówczas godzina pracy mechanika czy lakiernika kosztuje już 120-130 zł. W tym wypadku nie pomniejszają też cen części. W efekcie rzeczoznawca uzyskuj cenę za naprawę, która kilkakrotnie przekracza wartość auta.

Zdaniem Aleksandry Wiktorow, rzecznika ubezpieczonych, nadszedł czas, aby praktykom ubezpieczycieli przyjrzał się nadzór finansowy.

5082 skarg wpłynęło do biura rzecznika ubezpieczonych do końca września 2013 r. na sposób likwidacji szkód z OC

Elżbieta Glapiak

elzbieta.glapiak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.