Do sądu przez internet - tak, ale za trzy lata
Są już podstawy prawne i ramy legislacyjne do kontaktowania się z sądami powszechnymi drogą elektroniczną. Tyle że w praktyce na razie próżno szukać sądu w pełni przygotowanego do cyfryzacji
Na wprowadzenie nowych rozwiązań są trzy lata i wszystko wskazuje, że Temida czas ten wykorzysta do końca.
Długo oczekiwana i kluczowa dla współczesnego obrotu gospodarczego nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego oraz kodeksu cywilnego weszła w życie po rocznym vacatio legis. Mowa o ustawie z 10 lipca 2015 r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny, ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2015 r. poz. 1311 ze zm.).
Jedną z najważniejszych zmian jest stworzenie podstawy prawnej do prowadzenia postępowań cywilnych przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej. Zmiany można określić rewolucyjnymi, bo choć w dużej mierze dotyczą kwestii technicznych, to odejście od wymiany korespondencji na linii sąd - powód, sąd - pozwany w formie tradycyjnych listów jako jedynej dopuszczalnej metody stanowi swego rodzaju przewrót w sprawach cywilnych.
Prawo jest, systemu brak
Formalnie już od 8 września postępowanie cywilne może być prowadzone przy wykorzystaniu systemu teleinformatycznego. Opisywana nowela zmienia dotychczasowe brzmienie art. 125 ustawy z 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 101 ze zm.; dalej: k.p.c.). Pisma w formie elektronicznej mogliby wnosić zarówno powód, jak i pozwany. Tyle teoria.
Problem polega na tym, że aby skorzystać z dobrodziejstw informatyzacji, niezbędne jest elektroniczne biuro podawcze, działające w ramach specjalnego systemu teleinformatycznego. Tymczasem obecnie taki system jeszcze nie funkcjonuje. Próżno szukać sądu przygotowanego do nowych rozwiązań. Na uruchomienie systemu ustawodawca dał rządowi oraz sądom trzy lata.
Najpóźniej we wrześniu 2019 r. to, co obecnie jest tylko teorią, ma stać się praktyką. Oczywiście, jeśli system uda się przygotować w poszczególnych sądach wcześniej, to nie ma formalnych przeszkód, by zaczął w pełni działać przed wspomnianą datą.
Gdy to już się stanie - drogą elektroniczną będzie można wnosić do sądu pisma w toku całego postępowania cywilnego, a więc począwszy od sporządzenia pozwu aż po odbiór wyroku. Domyślna pozostanie nadal tradycyjna droga wymiany pism na linii sąd - strona postępowania. Jeśli będzie się chciało skorzystać z formy elektronicznej - niezbędne będzie uprzednie (a nie następcze) złożenie oświadczenia woli za pośrednictwem systemu teleinformatycznego sądów.
Konsekwencja w wyborze istotna
Co istotne: jeśli wybierze się drogę elektronicznej korespondencji, to kolejne pisma w sprawie również będą musiały być pod rygorem bezskuteczności wnoszone do sądu przez internet. Trzeba pamiętać, że również sąd w ten sposób będzie doręczał swoje pisma adresowane do powoda. Co istotne - decyzja o wnoszeniu pism drogą elektroniczną oznacza automatycznie, że strona zgadza się na ich doręczanie również tą drogą.
Jednak nawet jeśli powód wybierze taką formę komunikacji z sądem, druga strona nie musi korzystać z drogi elektronicznej, lecz może wnosić i odbierać pisma drogą tradycyjną.
W nocy, o północy
Wybór nowoczesnej drogi komunikacji wiązać będzie się z pewnymi konsekwencjami, o których trzeba będzie pamiętać. Zgodnie z art. 1311 k.p.c. doręczenie elektroniczne następować ma w chwili wskazanej w potwierdzeniu odbioru korespondencji.
- W takiej sytuacji doręczenie nastąpi z chwilą zalogowania się do systemu (nawet jeśli to będzie sobota godz. 23:00), a zatem od tego momentu zacznie biec termin procesowy, np. na wniesienie apelacji - wyjaśnia Monika Leszko, radca prawny w kancelarii DLA Piper. Oznacza to, że do doręczeń elektronicznych nie znajdą zastosowania ograniczenia przewidziane w art. 134 k.p.c., a więc zasadniczy zakaz doręczeń w porze nocnej oraz w dni ustawowo uznane za wolne od pracy.
Ustawodawca wprowadził też domniemanie doręczania pisma po 14 dniach od daty umieszczenia takiego pisma w systemie.
Pułapka
Jest też mała pułapka. Zgodnie z art. 125 par. 24 k.p.c. oświadczenie o wyborze lub rezygnacji z wyboru wnoszenia pism procesowych za pośrednictwem systemu teleinformatycznego składać się ma za pośrednictwem tego systemu. - Z nowej regulacji wynika zatem, że rezygnacja z drogi elektronicznej musi również nastąpić w formie elektronicznej, do czego konieczne jest zalogowanie się do systemu, wywołujące automatyczny skutek natychmiastowego doręczenia umieszczonych w nim pism - zauważa Monika Leszko.
W praktyce strona będzie musiała ocenić, czy wybór drogi elektronicznej jest korzystny w konkretnej sprawie.
Wydruk ze stron
Z punktu widzenia powoda przekonująca będzie możliwość wydrukowania z systemu odpisu orzeczenia mającego moc odpisu sądowego, co znacznie może przyspieszyć egzekucję na podstawie takiego orzeczenia.
Nadzieje i obawy
Eksperci pozytywnie oceniają kierunek zmian. Wprowadzenie elektronicznego biura podawczego zostało wymuszone specyfiką współczesnego świata, w którym cyfryzacja odgrywa coraz większą rolę.
- Obecnie we wszystkich apelacjach działają specjalnie przeznaczone dla stron cyfrowe platformy informacyjne, tzw. portale informacyjne sądów, w których umieszczane są podstawowe informacje o sprawie, w tym o rozstrzygnięciu danej sprawy, a także treść orzeczeń. Strona lub pełnomocnik po otrzymaniu dostępu do swojej sprawy może - bez konieczności każdorazowego kontaktu z biurem obsługi interesanta - sprawdzić na swoim komputerze aktualny status sprawy. Dodanie do funkcjonującego systemu informacyjnego elektronicznego biura podawczego powinno zatem znacząco usprawnić postępowanie cywilne - mówi Monika Leszko.
Opisywane zmiany przyniosą z pewnością korzyści m.in. dla przedsiębiorców dochodzący swoich roszczeń od nierzetelnych kontrahentów. Niewątpliwie będą oni mogli wnosić sprawy do sądu prościej i szybciej, bez konieczności pracochłonnego przygotowywania i wysyłania tradycyjną drogą pocztową papierowej dokumentacji. Przyspieszyć może to przebieg procesów sądowych.
W opiniach praktyków, czyli prawników na co dzień występujących przed sądami w roli pełnomocników, nadzieje na usprawnienie załatwiania spraw przed sądami mieszają się jednak z obawami o brak wystarczającej determinacji decydentów przy praktycznym wdrażaniu zmian. Ich zdaniem nie będzie rewolucji, a co najwyżej ewolucja.
Wybór elektronicznej drogi korespondencji z sądem oznacza, że kolejne pisma w sprawie również będą musiały być pod rygorem bezskuteczności wnoszone do sądu przez internet.
Drogą elektroniczną będzie można wnosić do sądu pisma w toku całego postępowania cywilnego, a więc począwszy od sporządzenia pozwu aż po odbiór wyroku.
RAMKA 1
Wybór należy do przedsiębiorcy
Znowelizowany art. 1311 par. 1 kodeksu postępowania cywilnego stanowi, że sąd będzie dokonywał doręczeń za pośrednictwem systemu teleinformatycznego, jeżeli adresat sam wniósł drogą elektroniczną pismo inicjujące sprawę (wtedy domyślnie się uznaje, że zgodził się na tę formę komunikacji) albo też bezpośrednio i wprost dokonał takiego wyboru.
- Wybór będzie dokonywany w danej, konkretnej sprawie, a nie w zależności od liczby spraw prowadzonych wobec określonej jednostki w danym sądzie - rozwiewa wątpliwości Paulina Kutrzebka, dyrektor departamentu life science z Kancelarii Prawnej "Świeca i Wspólnicy" sp. k. - Oczywiście strona będzie mogła zrezygnować z tej możliwości na każdym etapie postępowania. Oświadczenie o rezygnacji strona będzie musiała złożyć za pomocą systemu teleinformatycznego - dodaje prawniczka.
Należy również pamiętać o tym, że każda ze stron będzie mogła wybrać inny sposób komunikacji z sądem. Oznacza to, że możliwa jest sytuacja, gdy w tej samej sprawie jedna ze stron wysyła i otrzymuje z sądu tradycyjną, papierową korespondencję, podczas gdy druga kontaktuje się z wymiarem sprawiedliwości przy wykorzystaniu systemu teleinformatycznego.
- Jeżeli strona wybierze formę systemu teleinformatycznego, to również załączniki będą musiały być złożone w ten sposób. Poświadczenie za zgodność z oryginałem tych załączników będzie zaś następowało z chwilą rejestracji w systemie - przypomina mec. Kutrzebka.
RAMKA 2
Szlaki już przetarte
Zwolennicy zmian zachwalając zalety elektronizacji postępowania cywilnego, powołują się na przykład pozytywnych doświadczeń w elektronicznym postępowaniu upominawczym. Popularność tego rozwiązania pokazuje, że jeśli zainteresowanym da się proste, intuicyjne w obsłudze narzędzie do załatwiania spraw sądowych, które jest poparte jasnymi przepisami dotyczącymi jego funkcjonowania, to chętnie będą z niego korzystać. Liczby mówią same za siebie. O ile w 2010 r. w e-sądzie założono nieco ponad 690 tys. spraw, o tyle już w zeszłym roku ta liczba urosła do 2,4 mln.
@RY1@i02/2016/175/i02.2016.175.18300210b.101(c).gif@RY2@
Co się zmieniło od 8 września
@RY1@i02/2016/175/i02.2016.175.18300210b.802.jpg@RY2@
Cyfryzacja kosztem, ale przyniesie oszczędności
OPINIA EKSPERTA
Marzena Obiedzińska adwokat w kancelarii GSW Legal
Nie należy się spodziewać nagłej informatycznej rewolucji w postępowaniu cywilnym. Na stronach internetowych sądów oraz w samych sądach próżno szukać informacji o otwarciu elektronicznych biur podawczych. Co więcej, na witrynach internetowych sądów częściej niż informację o nadchodzących zmianach można znaleźć zastrzeżenie, że pismo procesowe wniesione drogą elektroniczną nie wywołuje skutków prawnych. Dlatego mówienie o rewolucji w postępowaniu cywilnym obecnie jest jeszcze przedwczesne.
Ponadto nawet gdy kolejne sądy będą wyposażone w odpowiednie zaplecze techniczne, strony postępowania i ich pełnomocnicy w dalszym ciągu będą miały możliwość wyboru, czy pisma procesowe wnosić drogą elektroniczną, czy w sposób tradycyjny - pocztą lub też w biurze podawczym w siedzibie sądu. Można się spodziewać, że postępowania przez długi jeszcze czas będą się toczyć w sposób tradycyjny lub hybrydowy, co może być szczególnie uciążliwe.
Przed uzyskaniem realnego dostępu do systemu trudno ocenić, czy w rzeczywistości będzie przejrzysty, funkcjonalny i niezawodny. Znamienne jest, że ustawodawca już dzisiaj przewidział pewne rozwiązania na wypadek awarii systemu. W przypadku gdy z przyczyn technicznych leżących po stronie sądu nie będzie możliwe wniesienie pisma drogą elektroniczną w terminie, zastosowanie znajdą przepisy o przywróceniu terminu. W takim przypadku, mimo że strona nie mogła wnieść pisma z przyczyn leżących po stronie sądu, strona zobowiązana będzie do sporządzenia wniosku o przywrócenie terminu. Rozwiązanie to wymaga od stron i ich pełnomocników dodatkowych nakładów, mimo że uchybienie terminowi będzie wynikiem zdarzenia leżącego po stronie sądu. Z punktu widzenia strony dużo bardziej pożądanym rozwiązaniem byłoby tu nałożenie na stronę obowiązku ponownego wniesienia pisma w terminie tygodniowym (a więc terminie przewidzianym w ustawie na wniesienie wniosku o przywrócenie terminu) od daty ustąpienia awarii, bez obowiązku sporządzania dodatkowo wniosku o przywrócenie terminu. Skoro uchybienie terminowi było spowodowane przez przyczyny leżące po stronie sądu, które winny być znane sądowi z urzędu, nakładanie na stronę dodatkowych obowiązków można uznać za nieuzasadnione. ⒸⓅ
OPINIA EKSPERTA
@RY1@i02/2016/175/i02.2016.175.18300210b.804.jpg@RY2@
Paulina Kutrzebka dyrektor departamentu life science z Kancelarii Prawnej "Świeca i Wspólnicy" sp.k.
Celem nowelizacji ma być usprawnienie postępowań cywilnych. Jest to niezwykle potrzebne, w sytuacji gdy z każdym rokiem wzrasta obłożenie sądów, co z kolei wydłuża możliwość zakończenia sprawy. Nowelizacja będzie mogła przynieść pozytywne skutki nie tylko dla samych sądów, lecz także dla profesjonalnych pełnomocników czy też samych stron. Jednak należy pamiętać, że skuteczność wprowadzonych zmian będziemy mogli ocenić dopiero, przyglądając się praktyce i wdrożonym w tym zakresie środkom technicznym. Należy pamiętać, że okres przejściowy będzie trwał aż do 2019 r. Z punktu widzenia profesjonalnego pełnomocnika za zasadniczą zmianę niewątpliwie należy uznać przepisy przewidujące możliwość wnoszenia i doręczania pism, w tym pism procesowych, za pośrednictwem systemu teleinformatycznego. Powyższa możliwość będzie obejmowała każdą sprawę, a nie, jak do tej pory, tylko elektroniczne postępowanie upominawcze.
Więcej opcji w e-sądzie
Nowelizacja przewidziała również modyfikacje dotyczące tej części polskiego sądownictwa, która już dotychczas działała jako zinformatyzowana, a więc elektronicznego postępowania upominawczego (tzw. e-sąd).
Usprawnienie
Wnosząc do e-sądu pozew o wydanie nakazu zapłaty wierzyciel musi się liczyć z tym, że rozpatrujący sprawę sędzia skieruje ją na drogę tradycyjnego postępowania, jeżeli uzna, że nie ma podstaw faktycznych lub prawnych do wydania nakazu oraz gdy dłużnik wniesie sprzeciw od nakazu. Gdy w takim przypadku powód nie chciał kontynuować sprawy na gruncie tradycyjnego postępowania cywilnego, bo uznał, że np. ze względu na wysokość dochodzonych roszeń jest to nieefektywne, był zmuszony skorzystać z instytucji cofnięcia pozwu.
Obowiązujące od 8 września ułatwienie polega na tym, że już na etapie wnoszenia pozwu do e-sądu wierzyciel może złożyć wniosek o umorzenie postępowania, gdyby zaistniały przesłanki uzasadniające przekazanie sprawy do tradycyjnego sądu.
- Zmianę należy ocenić pozytywnie, ponieważ skraca całą procedurę. Wniosek powoda o umorzenie postępowania będzie dla e-sądu wiążący i zakończy postępowanie, ale, co niezwykle istotne dla powoda, mimo to zachowany zostanie skutek przerwania biegu przedawnienia dochodzonego pozwem roszczenia - zaznacza Monika Leszko, radca prawny w kancelarii DLA Piper.
Opłaty
Pozytywne z punktu widzenia powodów jest również doprecyzowanie regulacji dotyczącej opłat sądowych w przypadku przekazania sprawy przez e-sąd na grunt tradycyjnego postępowania cywilnego wskutek wniesienia przez dłużnika sprzeciwu od nakazu zapłaty. W takim przypadku wierzyciel obecnie nie jest już zobowiązany do uiszczenia opłaty uzupełniającej stanowiącej różnicę pomiędzy normalną stawką opłaty a obniżoną, która jest pobierana w e-sądzie. Do tej pory kwestia opłat uzupełniających była przedmiotem sporu, przez lata zapadały sprzeczne orzeczenia.
@RY1@i02/2016/175/i02.2016.175.18300210b.805(c).jpg@RY2@
Rośnie popularność e-sądu
Z kamerą i dyktafonem na sądowej ławie
Kolejną zmianą, tym razem dotyczącą funkcjonowania tradycyjnych sądów, jest możliwość przeprowadzenia posiedzenia sądowego na odległość przy użyciu środków teletransmisji (art. 151 par. 2 k.p.c.).
W praktyce ma to wyglądać tak, że uczestnicy postępowania prowadzonego przez dany sąd będą mogli przebywać w budynku innego sądu i tam dokonywać czynności procesowych, np. składać zeznania. Przewodniczący prowadzący rozprawę porozumiewałby się z nimi za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej. Całość przypominałaby więc znane z codziennego funkcjonowania firm wideokonferencje.
Decyzję w sprawie skorzystania z tego rozwiązania podejmuje przewodniczący posiedzenia sądowego. Wniosek w tej sprawie może złożyć zainteresowany uczestnik postępowania.
Zmiana wydaje się pozytywna, ponieważ znacząco ułatwia chociażby przesłuchiwanie świadków w ramach pomocy sądowej, w przypadku gdy są oni rozlokowani w różnych, niekiedy odległych od siebie częściach kraju.
Eksperci studzą jednak optymizm co do szerokiego stosowania rozwiązania w praktyce sądowej. I wcale nie chodzi tu o niechęć sędziów.
- Realna możliwość wykorzystania przez sądy z tej formy przeprowadzenia rozprawy będzie zależna od możliwości technicznych w danym sądzie - wskazuje mec. Paulina Kutrzebka. - Wszyscy pamiętamy sytuacje, jakie zdarzały się w związku z wprowadzeniem rejestrowania dźwięku i obrazu podczas rozpraw. Niestety do dnia dzisiejszego nie we wszystkich sądach to funkcjonuje w taki sposób, jak wcześniej zakładano, a rozprawy prowadzone są na uprzednich zasadach sporządzania protokołu pisemnego - przypomina Kutrzebka.
Jeśli chodzi o rejestrowanie rozpraw, to nowością jest również możliwość utrwalenia przebiegu posiedzeń sądowych przez strony przy pomocy urządzeń nagrywających, jak dyktafony czy smartfony.
Telefoniczne wezwanie
Innym rozwiązaniem proceduralnym mającym ułatwiać prowadzenie postępowań cywilnych jest możliwość wzywania przez sąd stron, świadków, biegłych i wszystkich innych osób z pominięciem tradycyjnych sposobów, czyli drogi listownej. Warunek: sąd musi mieć przekonanie, że odstąpienie od głównej ścieżki doręczania wezwań jest niezbędne do przyspieszenia rozpoznania sprawy.
Jak to będzie wyglądało w praktyce?
- Sąd będzie mógł telefonicznie zawiadomić określone osoby. Jednak w realizacji powyższej możliwości przyspieszenia procedury postępowania będzie musiał zostać spełniony następujący warunek: nie może zaistnieć żadna wątpliwość, że zawiadomienie doszło do adresata w określonym czasie i terminie. W przeciwnym razie wezwanie danej osoby będzie nieskuteczne oraz nie będzie mogło wywoływać skutków doręczenia - tłumaczy mec. Kutrzebka.
W związku z tym, że nie może być wątpliwości, iż niestandardowe zawiadomienie dotarło do adresata, w praktyce opisywana możliwość będzie ograniczała się do powiadomień telefonicznych. W takim bowiem przypadku możliwa jest szybka weryfikacja, czy i w jakim momencie (data, godzina) informacja trafiła do właściwej osoby, gdyż pracownik sądu rozmawia z nią w czasie rzeczywistym.
- Inaczej jest w odniesieniu do wiadomości e-mail. Skorzystanie z nich wymagałoby zastosowania zwrotnego potwierdzenia odbioru, a poza tym nie każdy obywatel sprawdza codziennie pocztę elektroniczną, jeżeli nie jest to związane z jego pracą zawodową - wskazuje mec. Paulina Kutrzebka. Przy dystrybucji zawiadomień nie należy się więc spodziewać szerokiego wykorzystywania poczty e-mailowej.
Mniej formalności
Z pozoru drobną zmianą jest wprowadzenie zasady, że występujący przed sądem przedstawiciel osoby prawnej (np. spółki) nie będzie musiał przy pierwszej czynności procesowej wykazywać dokumentem swojego umocowania, w sytuacji gdy sąd może to stwierdzić na podstawie wykazu lub rejestru, do którego ma dostęp drogą elektroniczną. W praktyce jest to istotna modyfikacja, ponieważ dotychczas przedstawiciele firm musieli dołączać do akt np. wydruki z Krajowego Rejestru Sądowego, w których figurowało ich nazwisko, mimo że KRS jest ogólnodostępny na stronach Ministerstwa Sprawiedliwości. Obecnie ustawodawca postanowił jednak iść z duchem czasu, choć eksperci zalecają, przynajmniej na razie, stosować dotychczasową praktykę.
- Z treści przepisu i uzasadnienia nowelizacji do ustawy trudno wywnioskować, co ustawodawca rozumiał przez dostęp sądu do rejestru drogą elektroniczną. Nie należy automatycznie zakładać, że sądy mają dostęp do KRS i innych rejestrów. W wypadku stwierdzenia przez sąd braku dostępu do informacji w danym czasie, sąd w dalszym ciągu będzie uprawniony do żądania wykazania umocowania tej osoby na zasadach ogólnych - wyjaśnia adwokat Marzena Obiedzińska.
Niemniej jednak od teraz brak pełnomocnictwa w formie papierowej dołączonego do pozwu nie jest już co do zasady brakiem formalnym uzasadniającym wezwanie strony przez sąd do jego uzupełnienia pod rygorem zwrotu pisma. Oczywiście o ile upoważnienie do reprezentacji wynika z rejestrów państwowych lub sądowych.
Na wniosek strony sąd może wyrazić zgodę na utrwalenie przez nią przebiegu posiedzenia za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk, pod warunkiem że nie wpłynie to na prawidłowość postępowania.
Komornik szybciej zablokuje konto dłużnika. Błyskawicznie prześle informację do banku drogą elektroniczną, przy wykorzystaniu specjalnego systemu teleinformatycznego, administrowanego przez Krajową Izbę Rozliczeniową.
Brak pełnomocnictwa w formie papierowej dołączonego do pozwu nie jest już co do zasady brakiem formalnym uzasadniającym wezwanie strony przez sąd do jego uzupełnienia pod rygorem zwrotu pisma.
RAMKA 3
Nagrywanie na posiedzeniu
Sąd na wniosek strony może wyrazić zgodę na utrwalenie przez nią przebiegu posiedzenia za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk, jeżeli nie stoi temu na przeszkodzie wzgląd na prawidłowość postępowania. Takie brzmienie regulacji sprawia, że nagrywanie będzie możliwe, o ile zgodę na to wyda sąd.
Należy zauważyć, że opisywana zmiana jest korzystna dla stron postępowania cywilnego zarówno ze względów organizacyjnych, jak i finansowych.
- Dzięki możliwości nagrania przebiegu posiedzenia za pomocą np. telefonu komórkowego czy dyktafonu pełnomocnicy będą mieli zapewniony szybszy dostęp do nagrania z przebiegu posiedzenia - zauważa Aleksandra Tkaczyk, aplikant radcowski w kancelarii GSW Legal. - Obecnie można uzyskać dostęp do nagrania po złożeniu i opłaceniu wniosku o zapis rozprawy na płycie CD, ewentualnie poprzez portal informacyjny sądów, którego zawartość niestety nierzadko nie jest aktualizowana na bieżąco. W rzeczywistości uzyskanie nagrania z sądu może zająć nawet kilka do kilkunastu tygodni od dnia złożenia wniosku. Z punktu widzenia stron postępowania opisywana zmiana pozwoli uniknąć kosztów sądowych związanych z wydaniem z akt sprawy kopii protokołu w wysokości 15 zł za jeden zapis - dodaje prawniczka.
Postępowania egzekucyjne powinny przyspieszyć
Nowoczesne rozwiązania od 8 września stosowane są również w postępowaniu egzekucyjnym prowadzonym przez komorników, a więc dotyczącym należności cywilnoprawnych.
Szybsze zajęcie rachunku
Odstąpiono od dotychczasowej procedury zajęcia rachunku bankowego dłużnika, całkowicie zastępując ją nową.
- Do tej pory w pierwszej kolejności komornik za pomocą systemu o nazwie OGNIVO ustalał, w jakich bankach dłużnik ma konto, a następnie przesyłał do banku drogą pocztową zawiadomienie o zajęciu wierzytelności. Zajęcie rachunku bankowego następowało z chwilą doręczenia zawiadomienia o zajęciu do banku, co trwało co najmniej kilka dni, w ciągu których dłużnik spodziewający się zajęcia z łatwością mógł przetransferować środki z rachunku bankowego - przypomina Aleksandra Tkaczyk, aplikant radcowski w kancelarii GSW Legal.
Po zmianach komunikacja na linii komornik - bank odbywa się drogą elektroniczną, przy wykorzystaniu specjalnego systemu teleinformatycznego, administrowanego przez Krajową Izbę Rozliczeniową.
- Blokada środków na rachunku następuje niezwłocznie po zajęciu ich przez komornika - wskazuje Monika Janus, rzeczniczka prasowa Krajowej Rady Komorniczej.
Dostęp do systemu teleinformatycznego będzie płatny, ale ostatecznie koszty zostaną przerzucone na dłużnika. Kluczowe jest to, że zostanie pominięty etap kilkudniowego oczekiwania przez bank na oficjalne pismo od komornika. Wierzyciele zyskają, bo nowe rozwiązanie zwiększa szansę na sukces egzekucji: dłużnik nie będzie miał już okazji do wyczyszczenia konta w okresie oczekiwania na to, że pismo dotrze do banku. Nie dotyczy to SKOK-ów.
E-licytacja poczeka
Inna przewidziana nowelizacją zmiana w postępowaniu egzekucyjnym, czyli elektroniczna licytacja ruchomości, zacznie działać z opóźnieniem. Praktyczne funkcjonowanie tego rozwiązania zostało odłożone w czasie o kilka miesięcy.
- Związane jest to z brakiem przepisów wykonawczych i ostatecznej wersji rozporządzenia ministra sprawiedliwości. Do funkcjonowania systemu e-licytacji niezbędne jest doprecyzowanie i szczegółowe określenie trybu przeprowadzenia sprzedaży, a ponadto sposobu wykorzystania systemu teleinformatycznego obsługującego licytację elektroniczną do pozalicytacyjnych form sprzedaży - tłumaczy opóźnienie Monika Janus, rzeczniczka prasowa Krajowej Rady Komorniczej.
E-licytacja ma być rozwiązaniem podnoszącym efektywność i szybkość egzekucji prowadzonej z ruchomości, gdyż w licytacji będzie można wziąć udział na odległość, co ma zwiększyć liczbę chętnych do udziału w procesie. Nowy system ma również zapewniać transparentność komorniczych licytacji.
Wejście w życie e-licytacji z pewnością będzie korzystne dla przedsiębiorców próbujących odzyskać należności od wierzycieli. Zwiększy szansę na spieniężenie ruchomości dłużnika, a co za tym idzie - na odzyskanie długów.
Kto pierwszy, ten lepszy
Postępowania egzekucyjne zostaną też w dużym stopniu usprawnione dzięki nowym przepisom dotyczącym zbiegu egzekucji sądowej i administracyjnej.
Do tej pory decyzję o tym, który organ ma prowadzić egzekucję w przypadku zbiegu, podejmował każdorazowo sąd lub referendarz sądowy, a do czasu wydania rozstrzygnięcia obydwa organy musiały powstrzymać się od czynności. Nowe brzmienie art. 773 par. 1 k.p.c. wprowadza zasadę, zgodnie z którą egzekucje do danej rzeczy albo prawa majątkowego prowadzi łącznie ten organ, który jako pierwszy dokonał zajęcia, a w razie niemożności ustalenia pierwszeństwa - ten, który dokonał zajęcia na poczet należności w wyższej kwocie.
Zwolniono wreszcie wierzyciela z obowiązku wskazywania elementu majątku dłużnika, z którego komornik ma prowadzić egzekucję. Oczywiście wierzyciel mógł wskazać kilka sposobów egzekucji. Komornik powinien zastosować ten najmniej uciążliwy dla dłużnika, jednak nie mógł wyjść poza ustalony zakres. Jeśli komornik znał inne składniki majątki dłużnika, to musiał poinformować wierzyciela, by ten uzupełnił swój wniosek egzekucyjny, co wydłużało postępowanie. Po wejściu w życie zmian komornik może już prowadzić egzekucję w każdy możliwy sposób, z wyjątkiem egzekucji z nieruchomości oraz tych składników majątku, do których przepisy o egzekucji z nieruchomości mają zastosowanie.
Kwota wolna inaczej liczona
Wprowadzane od 8 września 2016 r. zmiany w postępowaniu egzekucyjnym dotyczą również kwoty wolnej od zajęcia na niektórych rachunkach bankowych dłużników. Dotychczas środki pieniężne znajdujące się na rachunkach oszczędnościowych, rachunkach oszczędnościowo-rozliczeniowych oraz na rachunkach terminowych lokat oszczędnościowych jednej osoby, niezależnie od liczby zawartych umów, były wolne od zajęcia do wysokości trzykrotnego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw (ok. 12 tys. zł). Kwota ta liczona była jednorazowo w toku całej egzekucji, dlatego dokonywane w czasie tego postępowania wypłaty i wpłaty na ww. rachunki nie powodowały odnowienia się tego limitu zwolnienia. Czyli jeśli na koncie było co najmniej 12 tys. zł, to komornik mógł ściągnąć w kolejnych miesiącach wszystko, co na to konto wpłynęło, nawet jeśli dłużnik tymczasem te pierwotne 12 tys. zł wydał.
Nowela wprowadza zasadę, w myśl której wolne od zajęcia, w każdym miesiącu kalendarzowym, w którym obowiązuje zajęcie, są środki na ww. rachunkach do wysokości 75 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę (czyli obecnie ok. 1500 zł). Limit zwolnienia spod egzekucji będzie zatem miesięczny, nie zaś jednorazowy, jak przed nowelizacją.
RAMKA 4
Należności odzyskane w walucie obcej
Na marginesie warto wspomnieć o innej zmianie w kodeksie postępowania cywilnego, która też weszła w życie 8 września 2016 r. i poprawi sytuację wierzycieli, którzy mają roszczenia w walutach obcych. Ma ona urzeczywistnić stosowanie tzw. klauzuli efektywnej waluty. Chodzi o to, by wierzyciel mógł otrzymać w wyniku przymusowej egzekucji swojej wierzytelności kwotę wyrażoną w walucie kontraktu, nie zaś równowartość tej kwoty w innej walucie. Tę zmianę zawarto w ustawie z 22 lipca 2016 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego, ustawy - Prawo o notariacie oraz ustawy o zmianie ustawy - Kodeks cywilny, ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 1358).
Dotychczas tytułowi egzekucyjnemu opiewającemu na świadczenie pieniężne w walucie obcej sąd nadawał co do zasady klauzulę wykonalności z zobowiązaniem komornika do przeliczenia tej kwoty na walutę polską według średniego kursu waluty obcej ogłoszonego przez Narodowy Bank Polski. Finalnie wierzyciel dochodzący roszczenia w walucie obcej mógł otrzymać jego równowartość wyrażoną w walucie polskiej. To z uwagi na sposób przeliczenia oraz zmienność kursów walut mogło być dla wierzyciela niekorzystne.
Po wprowadzeniu nowego art. 3191 k.p.c. sąd, uwzględniając powództwo, będzie mógł zastrzec, że spełnienie tego świadczenia nastąpi wyłącznie w walucie obcej.
W sytuacji kiedy sąd zastrzeże, że spełnienie objętego pozwem roszczenia może nastąpić wyłącznie w walucie obcej, organ egzekucyjny wszczynając egzekucję, wezwie dłużnika, aby ten w ciągu tygodnia wskazał bank, w którym organ ten ma zakupić walutę obcą. Konstrukcja ta ma zmierzać do zachowania zasady minimalizowania uciążliwości egzekucji dla dłużnika - dzięki niej może on wybrać bank stosujący najkorzystniejszy kurs wymiany. W przypadku niewykonania wskazanego zobowiązania przez dłużnika, organ egzekucyjny zwróci się o wyznaczenie banku do wierzyciela. Gdy również ten nie wskaże go w ciągu tygodnia, bank zostanie wybrany przez organ egzekucyjny. W przypadkach zaś, gdyby w toku egzekucji zajęto u dłużnika środki pieniężne w walucie kontraktu, nie zostaną one wymienione na złotówki lecz przekazane bezpośrednio wierzycielowi.
Ale uwaga: aby powyższe było możliwe, konieczne jest jednak uprzednie zastrzeżenie w umowie, że spełnienie świadczenia może nastąpić wyłącznie w walucie obcej.
Jeżeli natomiast ani umowa, ani orzeczenie sądowe nie zawierają zastrzeżenia wyłącznego spełnienia świadczenia pieniężnego w walucie obcej, to egzekucja prowadzona będzie na dotychczasowych zasadach.
Oprac. Michał Koralewski
RAMKA 5
Elektroniczne zajęcie rachunku dłużnika
Zgodnie z nową regulacją od 8 września 2016 r. komornik doręcza pisma bankowi za pośrednictwem systemu teleinformatycznego obsługującego zajęcie wierzytelności z rachunku. Komunikacja w drugą stronę odbywa się również tą samą drogą. Ustawodawca nie wprowadził więc w tym zakresie alternatywy.
- Nowy system nie ma charakteru równoległego rozwiązania względem dotychczasowych procedur. Od 8 września stosujemy wyłącznie zajęcia za pośrednictwem systemu teleinformatycznego - potwierdza Monika Janus, rzeczniczka prasowa Krajowej Rady Komorniczej.
Oznacza to, że zarówno komornik, jak i wierzyciel, na rzecz którego działa, nie mają wyboru ścieżki dochodzenia roszczeń ze środków zgromadzonych przez dłużnika w banku.
OPINIA EKSPERTA
@RY1@i02/2016/175/i02.2016.175.18300210b.806.jpg@RY2@
Monika Leszko radca prawny w kancelarii DLA Piper
Niewątpliwie wprowadzenie formy dokumentowej spowoduje, że przedsiębiorcy jeszcze chętniej będą korzystać ze środków komunikacji elektronicznej w kontaktach z kontrahentami z pragmatycznych powodów. Posłużenie się formą dokumentową ułatwi zawieranie umów i przyspieszy obrót. Negocjacje prowadzone w drodze wymiany korespondencji e-mail między stronami i zakończone konsensusem stron wyrażonym w wiadomości e-mail będą miały taki sam walor prawny jak obustronnie podpisana umowa pisemna. Zatem zbędne stanie się ustalanie spotkania wyłącznie w celu podpisania umowy albo organizowanie wymiany egzemplarzy umowy do podpisu.
Ustawodawca uregulował sytuacje, które występowały już od wielu lat i z którymi mierzyły się polskie sądy, stosując dotychczas obowiązujące, ale niedostateczne przepisy. Już teraz się jednak wskazuje, że o ile innowacyjność nowych rozwiązań nie budzi wątpliwości, o tyle nasuwają się pewne wątpliwości natury pragmatycznej, związane ze zbyt szeroką ustawową definicją dokumentu czy trudnościami związanymi z określeniem jego autora. Kontrowersyjna pozostaje także kwestia ustalenia momentu złożenia oświadczeń wyrażonych w postaci elektronicznej - takich jak wiadomość SMS lub e-mail, a ustawodawca nie zdecydował się na zmianę art. 61 par. 2 k.c. w tym zakresie.
Co istotne, nadanie znaczenia prawnego oświadczeniom składanym w formie elektronicznej wymaga ostrożności ze strony uczestników profesjonalnego obrotu w posługiwaniu się taką formą w relacjach biznesowych. Do tej pory, gdy większość stosunków prawnych opierała się na umowach pisemnych, a komunikacja elektroniczna pełniła jedynie funkcję subsydiarną, oświadczenia składane w formie elektronicznej znajdowały odpowiednie potwierdzenie na piśmie. Nowelizacja natomiast odwróci tę sytuację, co spowoduje, że praktycznie każde oświadczenie składane przez stronę w formie elektronicznej może mieć znaczenie prawne. W związku z tym prowadząc rozmowy biznesowe w formie elektronicznej, przedsiębiorcy powinni być świadomi konsekwencji prawnych składanych oświadczeń oraz zagrożeń wynikających z odmiennego zrozumienia przez drugą stronę złożonych oświadczeń albo wykorzystaniem przez kontrahenta długotrwałego milczenia.
Dopiero jednak zastosowanie nowej regulacji w praktyce obrotu gospodarczego pozwoli na jej kompleksową ocenę i odpowiedź na pytanie, czy dążenie do uproszczenia i odformalizowania obrotu naruszyło zasady pewności obrotu.
Łatwiejsze zawieranie umów
Jak wspomniano na początku, nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego towarzyszą również pewne zmiany w ustawie z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 380 ze zm.; dalej: k.c.).
SMS dokumentem
Od 8 września obok formy pisemnej pojawiły się forma dokumentowa i elektroniczna. Dzięki temu składanie oświadczeń woli, a co za tym idzie, zawieranie umów, możliwe będzie za pośrednictwem e-maili i SMS-ów.
- Ustawodawca zmierzając do odformalizowania obrotu, uznał, że do zachowania formy dokumentowej wystarczy jedynie złożenie oświadczenia w postaci jakiegokolwiek dokumentu (np. wiadomości SMS, MMS, e-mail, nagrania audio czy wideo) w taki sposób, aby możliwe było ustalenie nadawcy takiego oświadczenia - tłumaczy Monika Leszko. - Przy czym bez znaczenia pozostaje, czy takie ustalenie będzie możliwe na podstawie samej treści dokumentu (np. nadawca umieści swoje imię i nazwisko w treści wiadomości SMS albo wiadomość e-mail zostanie wysłała z adresu elektronicznego obejmującego imię i nazwisko nadawcy), czy dopiero po sprawdzeniu nośnika danych lub urządzenia, za pomocą którego złożono oświadczenie - dodaje ekspert.
Istotną zmianą w kodeksie cywilnym jest też wprowadzenie ustawowej definicji dokumentu, która zrywa z tradycyjnym rozumieniem tego pojęcia jako informacji utrwalonej wyłącznie w postaci pisma. Zgodnie z nowym art. 773 k.c. dokumentem jest każdy nośnik informacji umożliwiający zapoznanie się z jej treścią, co w praktyce oznacza, że każda informacja ujawniona w dowolny sposób, utrwalona na dowolnym nośniku i za pomocą dowolnych środków spełnia te kryteria. - Przykładowo dokumentem może być wiadomość SMS, MMS, e-mail, a nawet nagranie audio czy wideo, jeśli tylko można je zachować i odtworzyć - mówi Monika Leszko.
Ma to uprościć zawieranie umów i definitywnie uciąć ma niekończące się spory w sądach, czy umowa wysłana w e-mailu czy niezawierająca podpisu została zawarta, czy też nie, a jeżeli tak - to w którym momencie. Teraz ustawodawca mówi jasno: podpis nie będzie obligatoryjnym elementem dokumentu.
Jak potwierdzić ustne ustalenie
Pojawiają się jednak wątpliwości związane z nową regulacją. Chodzi o interpretację zapisów dotyczących potwierdzania umów zawartych między przedsiębiorcami. Rozbudowano art. 771 k.c. W par. 1 wskazano, że w przypadku gdy kontrakt zawarto bez zachowania formy pisemnej, a następnie jedna ze stron niezwłocznie potwierdziła na piśmie taką umowę, wprowadzając do niej pewne drobne uzupełnienia, strony wiąże umowa o treści określonej w piśmie potwierdzającym. Druga strona może jednak sprzeciwić się zmianom, również na piśmie.
Z kolei par. 2 tego samego artykułu stanowi, że w przypadku gdy dojdzie do zawarcia przez przedsiębiorców umowy bez zachowania formy dokumentowej, a jedna ze stron niezwłocznie potwierdzi w dokumencie skierowanym do kontrahenta zawarcie umowy i wprowadzi do niej niewielkie korekty, to wiążąca jest treść umowy określona w dokumencie potwierdzającym. Druga strona może zgłosić tą samą drogą sprzeciw.
Tak więc: do zachowania formy dokumentowej wystarczające jest przesłanie do drugiej strony dokumentu, którym jest nośnik informacji umożliwiający zapoznanie się z jej treścią. Może to być e-mail, SMS czy też faks. Z kolei dochowanie formy pisemnej oznacza konieczność opatrzenia oświadczenia własnoręcznym podpisem lub kwalifikowanym podpisem elektronicznym.
- Powstaje dość niejasna sytuacja prawna. Zakresy zastosowania tych przepisów zdają się pokrywać. Wydaje się jednak, że par. 1 znajdzie zastosowanie, gdy strony zawrą umowę w formie dokumentowej. Umowa zawarta w formie dokumentowej jest bowiem zawarta bez zachowania formy pisemnej, a co się z tym wiąże poświadczenie dla tak zawartej umowy będzie wymagało zachowania formy pisemnej (art. 78 k.c.) lub w związku z równoważnością form w formie elektronicznej użycia kwalifikowanego podpisu elektronicznego weryfikowanego ważnym kwalifikowanym certyfikatem - wyjaśnia adwokat Marzena Obiedzińska.
- Sprzeciw dla takiego pisma potwierdzającego powinien być także złożony w formie pisemnej lub elektronicznej, aczkolwiek w związku z brzmieniem art. 73 par. 1 k.c. taką formę należy uznawać za zastrzeżoną dla celów dowodowych, a nie pod rygorem nieważności. Pojawiają się jednak głosy, że art. 771 par. 1 k.c. ma charakter przepisu szczególnego względem art. 771 par. 2 k.c., w związku z czym sprzeciw wyrażony w dokumencie niespełniającym wymogów formy pisemnej nie wywoła skutków prawnych - dodaje pytana przez nas prawniczka.
Sytuacja będzie jeszcze bardziej skomplikowana, gdy jedna ze stron zastosuje formę pisemną dla potwierdzenia faktu zawarcia umowy, a druga ograniczy się jedynie do formy dokumentowej, czyli np. zwykłego e-maila. Pojawia się pytanie, czy w takiej sytuacji kontrakt będzie ważny, ale przepisy nie dają odpowiedzi. W praktyce rozstrzygnie o tym orzecznictwo sądowe.
- Na obecnym etapie dla własnego bezpieczeństwa strona przesyłająca potwierdzenie umowy powinna wybrać formę pisemną lub przynajmniej w przypadku otrzymania potwierdzenia pisemnego zachować tę formę dla sprzeciwu - radzi mec. Obiedzińska.
SMS czy e-mail będzie mógł być dowodem, że doszło do zawarcia umowy. Jednak nie może pozostawiać wątpliwości co do intencji stron.
ⒸⓅ Współpraca Joanna Pieńczykowska, Michał Koralewski
Piotr Pieńkosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu