Odmowa aborcji do zaskarżenia
Kobieta, której lekarz odmówi prawa do usunięcia ciąży, będzie mogła się odwołać do komisji lekarskiej.
Tak wynika z projektu rozporządzenia w sprawie trybu odwoławczego dla pacjentów.
Projekt daje komisji nawet 30 dni na rozpatrzenie odwołania. Skargi kobiet będzie rozpatrywać specjalna komisja lekarska działająca przy rzeczniku praw pacjenta. Problem jednak w tym, że od dnia, kiedy pacjentka złoży skargę, do chwili otrzymania orzeczenia komisji może minąć nawet 30 dni. - To absurd. Jeśli prawo ma być skuteczne, lekarze z komisji odwoławczej powinni wydać orzeczenie natychmiast - mówi ginekolog dr Grzegorz Południewski. Polskie prawo dopuszcza aborcję, gdy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety, jest wynikiem "czynu zabronionego" - gwałtu lub seksu z osobą młodszą niż 15 lat - lub zdiagnozowanej ciężkiej i nieodwracalnej wady płodu. Aborcji można dokonać najpóźniej do 12. tygodnia. - Jeśli kobieta będzie musiała zbyt długo czekać na orzeczenie komisji, istnieje ryzyko, że termin, w którym wolno dokonać zabiegu, minie - mówi dr Południewski.
Zastrzeżenia zgłaszają też prawnicy. Mecenas Agata Kalińska-Moc, która prowadziła sprawę Alicji Tysiąc (nie pozwolono jej usunąć ciąży, mimo iż groziła jej ślepotą), uważa, że w interesie kobiety skarżącej odmowę aborcji należałoby ten czas skrócić do 2 - 3 tygodni. P.o. rzecznika prasowego Ministerstwa Zdrowia Piotr Olechno zapewnia, że zapisane w rozporządzeniu 30 dni, to maksymalny czas, w jakim komisja musi rozpatrzyć skargę. - W każdym indywidualnym przypadku rzecznik praw pacjenta ma czuwać, by ten termin był korzystny dla pacjenta - mówi Olechno. Organizacje kobiece kwestionują jednak również zamysł, by komisja składała się wyłącznie z lekarzy. - Ci nie będą raczej kwestionować wcześniejszych decyzji swoich kolegów po fachu. Dobrze by było uzupełnić skład komisji o przedstawicieli organizacji pozarządowych - postuluje Wanda Nowicka, szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Olechno tonuje emocje. Przypomina, że do 5 listopada można zgłaszać uwagi do projektu.
Dziś kobieta nie ma możliwości odwołania się od decyzji lekarza. Przed dwoma laty Trybunał w Strasburgu, rozpatrując sprawę Alicji Tysiąc, nakazał polskiemu rządowi utworzenie trybu odwoławczego. Odpowiedzią ma być właśnie projekt rozporządzenia. Organizacje kobiece wysłały już nawet skargę do Rady Europy. - Polski rząd wywiązuje się ze zobowiązań jedynie formalnie. W praktyce sytuacja kobiet pozostaje bez zmian - mówi Nowicka.
maksymalnie tyle od złożenia skargi pacjentka będzie czekać na orzeczenie komisji
Anna Monkos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu