Platforma obrotu energią należąca do GPW pod lupą urzędników
ZAMIESZANIE WOKÓŁ PRĄDU - Brak licencji na handel energią utrudnia Giełdzie wejście na ten lukratywny rynek
Urząd Regulacji Energetyki sprawdza, czy GPW, która od grudnia ubiegłego roku handluje energią, działa zgodnie z prawem. W sprawę zaangażowane są największe firmy doradcze, m.in. Deloitte oraz Ernst & Young.
- Analiza tego problemu trwa od połowy stycznia i nie przybrała jeszcze postaci postępowania administracyjnego - potwierdza nasze informacje Agnieszka Głośniewska, rzecznik Urzędu Regulacji Energetyki.
Urząd nie udziela jednak na temat prowadzonych czynności żadnych informacji. Nie wiadomo również, kiedy regulator zakończy prace.
- Tego typu analizy wymagają rozpoznania złożonych kwestii prawnych - tłumaczy Agnieszka Głośniewska.
Powodem zamieszania jest brak licencji na obrót energią. GPW wspólnie z Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych oraz spółką WSEInfoEngine kupiła bowiem platformę obrotu energią od spółki Elbis, należącej do Polskiej Grupy Energetycznej. Żaden z obecnych udziałowców platformy nie posiada pozwolenia na handel prądem. Tymczasem prawo energetyczne mówi, że taką licencję musi mieć każdy, kto chce czerpać zyski z obrotu energią.
Władze giełdy uważają, że sprawy nie ma, bo nie musi mieć ona licencji.
- Giełda Papierów Wartościowych nie jest stroną transakcji zawieranych na platformie POEE - informuje Anna Wiśniewska z biura prasowego GPW. - Działalność GPW nie polega na dokonywaniu obrotu energią elektryczną, lecz na organizowaniu obrotu dokonywanego przez inne podmioty - dodaje.
GPW twierdzi, że ustawa o obrocie instrumentami finansowymi daje jej prawo organizowania obrotu towarami giełdowymi bez potrzeby uzyskiwania w tym zakresie dodatkowych zezwoleń czy koncesji.
Jednak nie wszyscy zgadzają się z tym stanowiskiem. Za tym, że GPW powinna posiadać koncesję, opowiada się m.in. prof. Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej. Część naszych rozmówców zastanawia się, czy takiego obowiązku nie mają inni udziałowcy platformy.
- Stroną transakcji zawieranych na POEE faktycznie nie jest GPW. Pytanie jednak, czy w aktualnej sytuacji prawnej koncesji nie powinien posiadać KDPW - zastanawia się Grzegorz Onichimowski, prezes Towarowej Giełdy Energii, konkurent GPW.
Eligiusz Krześniak, partner w Kancelarii Squire Sanders Święcicki Krześniak, uważa, że ten obowiązek nie musi dotyczyć akurat KDPW.
- Zgodnie z prawem energetycznym każdy, kto prowadzi działalność w zakresie obrotu paliwami lub energią, powinien uzyskać koncesję. Od tej zasady są jednak wyjątki - mówi i wskazuje, że na liście instytucji zwolnionych z obowiązku posiadania licencji jest właśnie KDPW, ale nie nie ma wśród nich samej GPW.
Filip Elżanowski, ekspert prawa energetycznego, uważa, że problem tkwi gdzie indziej. - Jeżeli URE stwierdzi, że KDPW spełnia przesłanki dokonywania obrotu energią, czyli m.in. zarabia na dokonywanych transakcjach, regulator może wymagać od niego koncesji - mówi nasz rozmówca.
Jednak nie wszyscy chcieli się wypowiadać w tej sprawie.
- Jesteśmy zaangażowani w sprawę - usłyszeliśmy od przedstawicieli Deloitte oraz Ernst & Young. Komentarza odmówiło także PricewaterhouseCoopers.
Gdyby okazało się, że według URE konieczne jest posiadanie licencji, GPW mogłaby zostać ukarana kwotą do wysokości 15 proc. obrotów.
Już obecnie zamieszanie wokół sprawy licencji uderza w reputację Ludwika Sobolewskiego, prezesa GPW, który był pomysłodawcą zakupu platformy.
- Obecny zarząd giełdy to fachowcy w sprawach finansowych, ale wiele wskazuje na to, że mogli polec na zawiłościach prawa energetycznego. Nie odrobili lekcji - mówi się w branży.
Jednak GPW prędzej czy później dostanie wolną rękę na obrót energią. W tej sprawie chcą jej pomóc posłowie.
- Chcemy rozpocząć dyskusję nad usankcjonowaniem GPW jako instytucji mogącej obracać energią na podstawie ustawy o obrocie instrumentami finansowymi - mówi Andrzej Czerwiński, szef parlamentarnego zespołu ds. energetyki. Także Skarb Państwa chce obecności GPW na rynku obrotu energią. Adam Leszkiewicz, wiceminister Skarbu Państwa, powiedział, że państwo sprzeda GPW swój pakiet akcji TGE. To zaś może doprowadzić do przejęcia tego największego obecnie rynku obrotu energią.
Ustawa - Prawo energetyczne z 11 czerwca 2010 r. nałożyła na wytwórców energii obowiązek sprzedaży co najmniej 15 proc. prądu w otwartym obrocie. Już po kilkunastu dniach okazało się, że zapisy dotyczące giełdowego obligo wzbudzają interpretacyjne spory. Szybko więc powstała nowelizacja, która do Sejmu trafiła już 23 czerwca 2010 r. Wśród proponowanych zmian jest dopisanie przecinka do art. 49a ust. 2. Ta jedna zmiana ma sprawić, że firmy energetyczne będą wypełniały obowiązek wolnego handlu prądem, jeśli skorzystają z platformy internetowej. Obecne brzmienie artykułu jest tak niejednoznaczne, że firmy, które sprzedają prąd na platformie GPW, nie mają pewności, czy wypełniają ustawowy obowiązek wolnego handlu. Sprawdza to także Urząd Regulacji Energetyki. Z powodu niepewności obroty na platformie należącej do GPW ostatnio spadły.
Maciej Szczepaniuk
maciej.szczepaniuk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu