Przepisy zniechęcają do działań pro bono
Organizacje
Polacy coraz mniej chętnie zakładają stowarzyszenia. W 2009 roku powstało ich 4282, rok później 3990, a w zeszłym roku ledwie 3444.
Społeczników odstraszają skomplikowane procedury i przestarzałe przepisy. Przedstawiciele organizacji pozarządowych postulują rozpoczęcie prac nad kompleksową reformą przepisów o stowarzyszeniach. Dzisiejsza ustawa - Prawo o stowarzyszeniach z 1989 r . (Dz.U. z 2001 r. nr 79, poz. 855 ze zm.) mocno odstaje od rzeczywistości i zawiera wiele rozwiązań, które bezpodstawnie ograniczają konstytucyjne prawo do zrzeszania się.
- Praktycznie nikt nie zakłada stowarzyszeń zwykłych, ponieważ w tej formule trudno zrobić cokolwiek sensownego. Z kolei stowarzyszenia rejestrowe są przeregulowane, co nie skłania ludzi do angażowania się w taką formę działalności - uważa dr Grzegorz Makowski z Instytutu Spraw Publicznych.
- W prawie o stowarzyszeniach można by wprowadzić zmiany ułatwiające ich zakładanie: chociażby ograniczyć wymaganą liczbę członków - potwierdza Alina Gałązka, koordynatorka Ngo.pl, członkini zarządu Stowarzyszenia Klon/Jawor.
Dziś konieczne jest zaangażowanie co najmniej 15 osób.
- W ostatnich latach rośnie dynamika zakładania fundacji. Fundacje i stowarzyszenia mają podobne obowiązki, związane z rejestracją, sprawozdawczością, księgowością. Aby założyć fundację, konieczny jest kapitał założycielski, ale w polskim prawie nie jest określona jego minimalna wielkość, natomiast żeby założyć stowarzyszenie, trzeba skrzyknąć określoną grupę członków założycieli - wskazuje Marta Gumkowska ze Stowarzyszenia Klon/Jawor.
Jej zdaniem to powoduje, że członkami zostają ludzie mało zaangażowani.
- Dyskusyjny jest także zakaz wynagradzania członków zarządu (w fundacjach go nie ma). Członek zarządu ponosi odpowiedzialność prawną (w niektórych sytuacjach odpowiada swoim majątkiem) za działania organizacji, w tym także za prace księgowe, więc rzetelne wywiązywanie się z tego obowiązku to w dużych stowarzyszeniach praca niemal na cały etat - ocenia Alina Gałązka.
Podkreśla, że w Polsce dużo do powiedzenia przy powstawaniu stowarzyszeń ma nie tylko sąd, ale też urzędnicy, którzy wypowiadają się na etapie rejestracji w kwestii statutu.
- W praktyce urzędnik decyduje, co stowarzyszające się osoby mogą zawrzeć w statucie, a czego nie. Zdarzało się, że urzędnicy zakazali ogólnopolskiemu stowarzyszeniu wpisania do statutu możliwości organizowania i przeprowadzania zebrań online - podaje Alina Gałązka.
Jej zdaniem prowadzenie stowarzyszenia utrudnia nie tylko ustawa - Prawo o stowarzyszeniach, ale i inne przepisy. Każda organizacja musi prowadzić np. pełną księgowość, nawet jeśli została dopiero co założona i dysponuje bardzo niewielkimi kwotami. Organizacje, ubiegając się o numer NIP, są też przymuszane do zakładania rachunków bankowych, co wpędza je w koszty obsługi bankowej.
Ewa Ivanova
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu