Coraz więcej woli, ale i oporów nie brak
Rozmowa z Krzysztofem Izdebskim, ekspertem prawnym Stowarzyszenia Sieć Obywatelska - Watchdog Polska
Urzędnicy często narzekają, że są zalewani wnioskami o udostępnienie informacji publicznej, których obsługa zajmuje wiele czasu. Czy się pan z tym zgadza?
Tu nie chodzi o moje odczucia, tylko o sprawdzenie, jak jest w rzeczywistości. Nasza organizacja zrobiła to w zeszłym roku, gdy wystąpiliśmy do wszystkich 2479 gmin w Polsce z prośbą o informację, ile rocznie rozpoznają takich wniosków.
Wciąż kompletujemy ostateczne dane, ale przykład Kalwarii Zebrzydowskiej pokazuje, że narzekania są na wyrost. Sekretarz tego miasta na spotkaniu poświęconym informacji publicznej podkreślał, że ich urzędnicy muszą poświęcać dużo czasu na przygotowywanie odpowiedzi na wnioski, bo miesięcznie wpływa ich kilkadziesiąt. Tymczasem liczby, do których dotarliśmy, wskazują na coś innego. W całym ubiegłym roku wpłynęło do ich urzędu 28 wniosków, a w 2011 roku - zaledwie 16. Dla porównania krakowski magistrat musi odpowiedzieć na ok. 1000 wniosków rocznie. Tyle że ta liczba - przy uwzględnieniu wielkości miasta - też nie robi wielkiego wrażenia.
Tezy o przepracowaniu urzędników udostępniających informację publiczną są więc przesadzone, szczególnie że wnioski dotyczą informacji i dokumentów, które urzędy posiadają. Niczego nie muszą wytwarzać.
A argument, że czas przygotowywania odpowiedzi na opisywane wnioski można by poświęcić na inną pracę?
Absolutnie do mnie nie przemawia. Dawanie ludziom informacji, zwiększanie ich kompetencji w obszarze współdziałania z administracją jest bardzo pożyteczną rzeczą, bo jeśli obywatele mają wiedzę, to są mniej roszczeniowi, bo więcej rozumieją. Dodatkowo ta wiedza jest im konieczna do aktywnego udziału w konsultacjach społecznych, czego urzędy przecież oczekują. Wiadomo jednak, że lepiej popracować nad budową chodnika i z pompą go przekazać do użytkowania, niż pokazać, że jest się otwartym.
Może urzędnicy mają rację, że definicja informacji publicznej w polskim prawodawstwie jest zbyt szeroka?
Nie zgadzam się z tym. Nie odbiegamy w tym zakresie od innych państw Unii Europejskiej i samej Wspólnoty. Powiedziałbym nawet, że definicja ta jest ograniczana chociażby przez orzecznictwo sądów administracyjnych, które wprowadzają pojęcia utrudniające dostęp do informacji publicznej i niemające odzwierciedlenia w ustawodawstwach innych państw.
Opór do dzielenia się informacją z obywatelami powstaje raczej na poziomie emocjonalnym. Warto podkreślić, że w czasie wspomnianych na wstępie badań patrzyliśmy, ile odpowiedzi dostaniemy w ustawowym terminie 14 dni. W tym czasie odpowiedziało nam 1185 gmin na wszystkie zapytane 2479, czyli mniej niż połowa. Tu jest ten problem. Mimo że mamy ustawę od 12 lat, to ten obowiązek nie jest starannie realizowany.
Jak to rozwiązać?
Najlepiej byłoby, i tu warto spojrzeć na Zachód, publikować większość tych informacji w internecie, właśnie w BIP. Jeżeli coś jest w sieci, to nie ma potrzeby udostępniać tego na wniosek. Dzięki temu urzędnicy mieliby mniej roboty, bo raz wrzucając jakąś informację do BIP, nie musieliby przygotowywać jej dla każdego wnioskodawcy.
Niestety generalnie nie ma określonych terminów, kiedy coś ma się znaleźć w BIP, z małymi wyjątkami, jak na przykład w sprawach zamówień publicznych. Bardzo dużo osób zwraca na to uwagę. Ustawodawca posługuje się pojęciem "publikuje się w Biuletynie", "ma być opublikowane w BIP". Brakuje jednak wyznaczonego terminu. Na razie nie ma więc możliwości prawnych, by wyciągać konsekwencje z powodu braku informacji w biuletynie. Na szczęście widać jednak pewną ewolucję, bo wskutek walki prowadzonej o udostępnienie informacji publicznych urzędy zamieszczają w internecie coraz więcej posiadanych danych, chociażby rejestr umów zawartych przez urząd z osobami fizycznymi. Takie zmiany w podejściu to jednak powolny proces.
A portale społecznościowe to dobry kierunek w kontaktach administracji z obywatelami? Ostatnio Ministerstwo Gospodarki ogłosiło, że chce promować Centralną Ewidencję i Informację o Działalności Gospodarczej na Facebooku.
Na pewno sympatyczne, ale wolałbym, żeby budowano strukturę informacji w BIP, bo on jest podstawowym do tego narzędziem. Jako obywatel w pierwszej kolejności powinienem sprawdzić, co jest w BIP. Trzeba podkreślić, że w biuletynie nie muszą znajdować się tylko te informacje nakazane prawem. Ustawa wprost wskazuje, że mogą tam być publikowane również inne dane będące w posiadaniu instytucji.
Gruntowne uzupełnienie BIP, które w wielu urzędach kuleją, wymagałoby jednorazowej większej pracy, ale przy środkach, jakimi dysponują samorządy, to nie są duże pieniądze. Tym bardziej że później jest taniej i wygodniej, również dla urzędników, bo nie trzeba rozpoznawać wpływających wniosków. Nie udostępnia się bowiem informacji, która była już opublikowana w BIP.
Administracja rozwija systemy elektronicznego zarządzania dokumentacją (EZD). Czy istnieje relacja pomiędzy obiegiem dokumentów wewnątrz urzędu a BIP?
Biuletyn pomaga urzędnikom, którzy często w swojej pracy muszą sięgać po różne dokumenty. Jeżeli jest on dobrze prowadzony, to jeden wydział patrzy w BIP, co zrobił inny. Nie muszą wymieniać pism między sobą. To jest dobry system zarządzania, choć dziś jakoś nikt na to nie patrzy. Przykładowo, kiedy urzędnik jednego wydziału chce dotrzeć do dokumentów wytworzonych przez inny wydział, to nie musi kierować oficjalnej prośby, tylko zagląda do BIP swojego urzędu i tam, w odpowiedniej zakładce, je znajduje.
Z pana słów wynika, że możliwości techniczne do szerokiego udostępniania informacji publicznej są. Co jest potrzebne ponadto?
Spotykam się często z postawą urzędników, że w sumie to oni chętnie dawaliby informację publiczną, ale klimat jest taki, żeby częścią danych po prostu się nie dzielić. Skoro prezydent danego miasta kultywuje kulturę tajności, to nikt nie będzie ryzykował i się mu przeciwstawiał. Bo przecież urzędnik i prezydent występują również w relacjach służbowych. Jest więc w administracji sporo osób, które chciałyby promować otwartość, ale z powodu postaw decydentów nie zawsze mają ku temu przestrzeń.
@RY1@i02/2013/176/i02.2013.176.08800070b.802.jpg@RY2@
wojtek górski
Krzysztof Izdebski, ekspert prawny Stowarzyszenia Sieć Obywatelska - Watchdog Polska
Rozmawiał Piotr Pieńkosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu