Jawność w interesie obywateli
Polska jako jeden z niewielu członków Unii Europejskiej nie udostępnia treści orzeczeń arbitraży inwestycyjnych. Czy sytuacja może się wkrótce zmienić?
Przez to, że nie jesteśmy stroną konwencji waszyngtońskiej, upublicznianie wyroków nie następuje u nas z automatu. Zależy od woli czynników wyższych, w tym przypadku Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa. A ta od lat strzeże poufności arbitraży jak niepodległości, interes procesowy Polski stawiając ponad zasadami społeczeństwa obywatelskiego. Aurą tajemnicy są objęte nie tylko wyroki, ale nawet samo pozwanie Polski. W sprawozdaniu Prokuratorii próżno szukać danych na ten temat. Nie chce ona także odpowiadać, kto pozwał Polskę i o co. Potwierdza jedynie sam fakt pozwania. Wydobywanie informacji o arbitrażach odbywa się więc głównie przy udziale sądów administracyjnych. Na razie wygrywają zwolennicy jawności.
- Trudno zrozumieć, dlaczego samo pozwanie Polski przez zagranicznego inwestora miałoby być objęte tajemnicą. Takie restrykcyjne stanowisko postrzegam raczej w kategoriach nadinterpretacji prawa czy wręcz jego nadużycia. Argumenty, że poufność leży w interesie państwa polskiego i naszej racji stanu, są chybione. Zdecydowana większość państw europejskich i USA prowadzi politykę transparentności, ujawniając strony postępowania i publikując wyroki - podkreśla Paweł Kuglarz, partner w kancelarii Wolf Theiss Daszkowski.
- Arbitraż inwestycyjny ma szczególną naturę. W tym przypadku komponent publiczny jest bardzo istotny i dlatego spory inwestor-państwo toczą się z reguły przy częściowo otwartej kurtynie. Świat poszedł w tym kierunku i trudno z tym polemizować. Społeczeństwo przynajmniej w ogólnym zarysie powinno wiedzieć, o co Polska została pozwana - uważa Sylwester Pieckowski, adwokat w kancelarii Chadbourne & Parke.
Tym bardziej że znacznie chętniej niż Prokuratoria informacji udzielają inne podmioty zaangażowane w sprawy, np. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji czy Ministerstwo Sprawiedliwości.
Ewa Ivanova
@RY1@i02/2013/142/i02.2013.142.070000400.811.jpg@RY2@
Filip Balcerzak, prawnik zagraniczny, associate w kancelarii SSW Spaczyński, Szczepaniak i Wspólnicy
Polska jest stroną ok. 60 umów międzynarodowych w sprawie popierania i wzajemnej ochrony inwestycji, tzw. BIT (z ang. Bilateral Investment Treaty), przewidujących możliwość wszczęcia postępowania arbitrażowego przez inwestora zagranicznego przed zagranicznym trybunałem. Brakuje jednak szerszych informacji o postępowaniach arbitrażowych przeciwko niej, choć na przestrzeni lat było ich co najmniej kilkanaście.
Konstytucja RP w art. 61 gwarantuje prawo dostępu do informacji publicznej, które jest również uznawane za jedno z praw człowieka zapewnionych w międzynarodowych konwencjach. W Polsce zostało ono uszczegółowione w ustawie o dostępie do informacji publicznej. Pod pojęciem informacji publicznej rozumie się "każdą informację o sprawach publicznych" (art. 1 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej). W kontekście arbitrażu inwestycyjnego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie dwukrotnie stanął na stanowisku, że wyroki wydane w postępowaniach przeciwko Polsce opartych na BIT-ach są informacją publiczną (wyrok WSA w Warszawie z 25 października 2012 r., sygn. II SAB/Wa 252/12 oraz wyrok WSA w Warszawie z 7 maja 2013 r. sygn. II SA/Wa 2249/12). Co istotne, WSA wyraził również pogląd, że postanowień regulaminu arbitrażowego UNCITRAL - zgodnie z którymi toczyło się postępowanie w sprawie Servier przeciwko Polsce, a które przewidują poufność postępowania arbitrażowego - "nie można utożsamiać ze sformułowaniem odmiennych zasad i trybu dostępu do informacji publicznej" niż te przewidziane w ustawie o dostępie do informacji publicznej.
Te wyroki są zasadne w świetle konsekwencji, jakie może rodzić dla Skarbu Państwa konieczność regulowania zwykle wysokich kwot ewentualnych odszkodowań zasądzonych w postępowaniach arbitrażowych. Jako przykład można wskazać, że kwota odszkodowania przyznanego w wyroku CME przeciwko Czechom w wysokości niespełna 270 mln dol., powiększonego o należne odsetki, w przybliżeniu odpowiadała rocznemu budżetowi czeskiego Ministerstwa Zdrowia. Skrajnym przykładem obrazującym potencjalne znaczenie arbitrażu inwestycyjnego dla państw jest kwota odszkodowania w wysokości przekraczającej 1,7 mld dol., przyznana w sprawie Occidental przeciwko Ekwadorowi.
Podmiotem zobowiązanym do udostępnienia informacji publicznej jest nie tylko organ władzy publicznej, który jest stroną konkretnego postępowania arbitrażowego. Aktualne orzecznictwo sądów administracyjnych nie pozostawia wątpliwości, że również Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa jest podmiotem zobowiązanym do udzielania informacji publicznej (wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 23 lipca 2012 r., I OSK 896/12).
O ile konieczność podania do wiadomości publicznej wyroku arbitrażowego nie podlega wątpliwości, o tyle otwarta pozostaje kwestia, czy informacje dotyczące samego wszczęcia arbitrażu inwestycyjnego stanowią informację publiczną.
Z jednej strony w kontekście postępowań przed sądami krajowymi Naczelny Sąd Administracyjny stanął na stanowisku, że pozwy składane w toku postępowań nie stanowią informacji publicznej. Jednocześnie jednak stwierdził, że "[z]a taką informację mógłby zostać uznany jedynie fakt wniesienia danego pozwu do sądu" (wyrok NSA z 23 lipca 2012 r., I OSK 896/12). Z punktu widzenia aktualnej interpretacji ustawy o dostępie do informacji publicznej takie podejście wydaje się znajdować zastosowanie również w stosunku do arbitrażu inwestycyjnego. Jest to pogląd zgodny ze standardem przyjętym w ramach sporów toczonych w oparciu o konwencję waszyngtońską (konwencja ICSID - z ang. Convention on the Settlement of Investment Disputes between States and Nationals of Other States), w przypadku których na stronie internetowej publikowane są "podstawowe informacje", takie jak np. przedmiot sporu, data rejestracji sporu, skład trybunału arbitrażowego, określenie stron, a nawet ich pełnomocników.
Wobec widocznej niechęci organów państwa do udostępnienia informacji w zakresie postępowań arbitrażowych opartych na BIT-ach, toczonych z udziałem Polski, zakres informacji dotyczącej wszczęcia postępowania arbitrażowego - np. czy obejmuje ona określenie stron, treść żądania, skład trybunału arbitrażowego, pełnomocników reprezentujących Polskę itp. - musiałby zostać doprecyzowany w postępowaniu przed sądem administracyjnym.
Dążąc do realizacji zasady demokratycznego państwa prawnego, rozumianego jako zasada ustrojowa Rzeczypospolitej Polskiej, oraz mając na uwadze, że prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej jest gwarantowane w k onstytucji, należy postulować szerokie rozumienie pojęcia informacji publicznej.
Wskazuje się, że spośród państw członkowskich Unii Europejskiej Rzeczpospolita Polska, obok Republiki Czeskiej, jest państwem najczęściej pozywanym w postępowaniach arbitrażowych opartych na BIT-ach, w których zapadłych decyzji i wyroków nie upubliczniono w najmniejszej nawet części.
Coraz wyraźniej obserwuje się globalny trend zmierzający w kierunku pełnego dostępu do informacji dotyczących postępowań arbitrażowych opartych na BIT-ach, widoczny na przykładzie prac nad nowymi regułami UNCITRAL zapewniającymi transparentność tego typu sporów. Nie ma powodów, dla których Polska miałaby pójść w odwrotnym kierunku. Nie wydaje się, jakoby ujawnienie orzeczeń zapadłych dotychczas przeciwko Polsce mogło narazić państwo na kolejne roszczenia. Już teraz Polska jest jednym z państw najczęściej pozywanych na podstawie BIT-ów. Pełna transparentność działań państwa oraz ukazanie skuteczności podejmowanych działań w tego typu postępowaniach mogą odnieść odwrotny skutek.
Pożądany standard transparentności działań organów państwa można odnieść do postawy państw - stron Północnoamerykańskiego Układu Wolnego Handlu (ang. North American Free Trade Agreement - NAFTA). Co do zasady upubliczniają one na swoich stronach internetowych informacje o wszystkich sporach inwestycyjnych toczonych na podstawie NAFTA, włącznie z treścią złożonych w toku postępowań pism procesowych oraz wydanych przez trybunały zarządzeń.
Wyjątkiem od pożądanego poziomu pełnej transparentności może być jedynie sytuacja, w której upublicznienie informacji o toczącym się postępowaniu arbitrażowym mogłoby niekorzystnie wpłynąć na negocjacje zmierzające do polubownego rozwiązania sporu.
@RY1@i02/2013/142/i02.2013.142.070000400.812.jpg@RY2@
Dr Marek Jeżewski, partner w kancelarii Kochański Zięba Rapala i Partnerzy, przez wiele lat reprezentował Polskę w pracach UNCITRAL
Opinia publiczna nie jest, niestety, zbyt obficie informowana o zagrożeniach, jakie dla budżetu państwa niosą spory inwestycyjne (te, których stroną jest Polska). Co ciekawe, brakuje spójnej argumentacji, wyjaśniającej, dlaczego informacje na temat toczących się postępowań, a także zapadających wyroków pozostają poufne. W tym zakresie Polska pozostaje w ariergardzie państw, które niechętnie dzielą się ze swoimi obywatelami, a także z szeroko pojętą światową opinią publiczną, informacjami na temat arbitrażu inwestycyjnego.
Warto zaznaczyć, że poufność jest traktowana jako cecha immanentna arbitrażu, sprzyjająca polubownemu rozwiązaniu sporu. Wiąże się to ze specyfiką relacji gospodarczych, jakie najczęściej poddawane są pod arbitraż. W sporach tego typu strony nie lubią ujawniać szczegółów łączących je relacji, do których często zaliczają się też par excellance tajemnice handlowe.
Arbitraż inwestycyjny jest jednak czymś rodzajowo innym od arbitrażu handlowego. Po pierwsze dlatego, że jego przedmiotem są działania władcze państw, które co do zasady nie powinny być skrywane przed obywatelami. Po drugie dlatego, że ewentualny skutek takich postępowań może mieć znaczenie dla sytuacji gospodarczej państwa i to w wymiarze makroekonomicznym. Wyobraźmy sobie sytuację, w której skład orzekający nakłada na państwo obowiązek zapłacenia odszkodowania rzędu miliarda (lub więcej) dolarów (np. w niedawnym wyroku przeciwko Ekwadorowi skład orzekający zasądził odszkodowanie rzędu 1,8 mld dol.). W każdym państwie taka kwota po stronie wydatków publicznych odbiłaby się na sytuacji budżetowej. Tymczasem poufność arbitrażu w takiej sytuacji oznaczałaby brak informacji o tym, jaka jest przyczyna tego nagłego wydatku, którą było zachowanie organów państwa sprzeczne z jego zobowiązaniami międzynarodowymi.
Wydaje się, że wiele państw zdaje sobie z tego sprawę. Państwa NAFTA publikują każdy dokument wytworzony przez strony lub trybunał w ramach każdego postępowania toczącego się na podstawie rozdziału 11 porozumienia NAFTA. Wiele państw postępuje w sposób podobny, co należy tłumaczyć poczuciem odpowiedzialności przed własnym społeczeństwem za działania podejmowane w ramach sporu, którego stroną jest państwo jako podmiot prawa międzynarodowego publicznego.
W tym kierunku zdają się również zmierzać instytucje, które zajmują się arbitrażem inwestycyjnym. Międzynarodowe Centrum Rozwiązywania Sporów Inwestycyjnych publikuje podstawowe informacje dotyczące postępowania, a także fragmenty uzasadnienia wyroków arbitrażowych. Jednocześnie explicite zastrzega poufność jedynie narad składu orzekającego oraz wymóg zgody obu stron sporu na publikację całego wyroku. Biorąc pod uwagę praktykę państw, wyroki są co do zasady publikowane w całości.
Zmianę w kierunku większej transparentności można również dostrzec w pracach Komisji Narodów Zjednoczonych do spraw międzynarodowego prawa handlowego (UNCITRAL), która przyjęła projekt reguł związanych z przejrzystością i otwartością arbitrażu inwestycyjnego. Można więc odnieść wrażenie, że potrzebę większej jawności dostrzegają wszyscy uczestnicy tego systemu.
Na tym tle polska praktyka wydaje się ewenementem. Jedynym dokumentem pozostającym w domenie publicznej jest wyrok co do zasady wydany w sprawie Eureko. Jednocześnie opinia publiczna w dość prosty sposób może się dowiedzieć po pierwsze, jakie kwoty Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa wydaje na prawników reprezentujących ją w sporach inwestycyjnych, oraz po drugie, że kwoty te są uzasadnione wysokim odsetkiem wygranych spraw (przy braku szczegółów i możliwości skonfrontowania tych informacji z materiałem źródłowym).
Nie przecząc wadze tych informacji, należałoby się jednak zastanowić, czy praktyka informacyjna w zakresie arbitrażu inwestycyjnego nie powinna ulec przeformułowaniu tak, by zainteresowany obywatel mógł się dowiedzieć w sposób konkretny, jaki jest zakres żądań inwestora zagranicznego i w jaki sposób (o ile w ogóle) żądania te zostały przez niezależny skład orzekający ocenione. W przeciwnym razie mamy do czynienia z sytuacją, w której tylko jedna ze stron sporu informuje o nim opinię publiczną, w sposób pozornie obiektywistyczny.
Większa transparentność miałaby kilka pozytywnych aspektów. Po pierwsze, zakładając, że Prokuratoria istotnie w sposób skuteczny stara się bronić interesów Skarbu Państwa w sporach inwestycyjnych, warto uświadomić opinii publicznej, w jaki sposób to czyni, tak by inwestor zagraniczny był w stanie realnie ocenić, czy jego żądanie znajduje uzasadnienie prawne w BIT-ach, których stroną jest Polska. Warto zwrócić uwagę, że opinia publiczna nie wie, czy wysoki odsetek wygranej w sporach z inwestorami zagranicznymi wynika z "cudownej" skuteczności Prokuratorii i jej pełnomocników procesowych, czy po prostu z tego, że zgłaszane żądania nie znajdują potwierdzenia w obowiązującym stanie prawnym.
Po drugie, większa świadomość prawna może być także pomocna dla polskich inwestorów, dla których arbitraż inwestycyjny kojarzy się obecnie z tajną wojną z państwem przyjmującym, w której tak naprawdę nie do końca wiadomo, o co chodzi. Po trzecie, opinia publiczna uzyska większą świadomość zachowania organów państwa wobec inwestorów zagranicznych, które nie zawsze jest zgodne z prawem i niekiedy zasługuje na publiczne napiętnowanie.
Czy zatem są sytuacje, w których spór inwestycyjny powinien pozostawać poufny? Teoretycznie strony sporu powinny mieć możliwość umówienia się na poufność. Problem z arbitrażem inwestycyjnym polega jednak na tym, że z tej umowy wyłączony byłby kluczowy czynnik, tj. opinia publiczna. Z drugiej strony są sytuacje, w których państwo strona sporu powinno mieć możliwość ochrony swoich żywotnych interesów bezpieczeństwa, w tym także bezpieczeństwa gospodarczego. Konsekwentnie, należy uznać, że także żywotne interesy inwestora zagranicznego, który wszczyna spór, powinny uzasadniać wyłączenie jawności. W każdym przypadku decyzja o nałożeniu klauzuli poufności nie powinna zapadać łatwo i nie powinna mieć charakteru jednostronnego. Można przyjąć, że najlepiej umocowany do tego byłby skład orzekający, niezależny od którejkolwiek ze stron.
@RY1@i02/2013/142/i02.2013.142.070000400.813.jpg@RY2@
Maciej Jamka, adwokat, partner w K&L Gates
@RY1@i02/2013/142/i02.2013.142.070000400.814.jpg@RY2@
Ewelina Wętrys, associate w K&L Gates
Poufność uznawana jest za podstawową cechę i zaletę międzynarodowego arbitrażu handlowego. Co jednak, gdy spór nie dotyczy wyłącznie podmiotów prywatnych, a jedną ze stron sporu jest państwo? Zdaje się, że w takiej sytuacji konieczne jest przynajmniej w pewnym zakresie uwzględnienie prawa obywateli do informacji na temat działalności państwa. Dynamiczny rozwój międzynarodowego arbitrażu inwestycyjnego powoduje, iż w istocie coraz większego znaczenia nabiera zagadnienie zakresu poufności rozstrzyganych w jego drodze sporów.
Skoro jedną ze stron każdego sporu inwestycyjnego jest zawsze państwo, przedmiotem postępowania działania lub zaniechania władzy publicznej, a wartość dochodzonych od państwa roszczeń liczona jest w setkach milionów lub miliardów euro, czy polskich złotych, to spór taki bez wątpienia dotyczy nie tylko interesów stron postępowania (państwo przyjmujące - inwestor zagraniczny), ale również interesów publicznych i publicznych środków. Ograniczenie poufności postępowania zwiększa zatem transparentność działań administracji państwowej, a w konsekwencji umożliwia łatwiejszą kontrolę nad nimi. Jest to tym bardziej istotne, że w przypadku uwzględnienia roszczeń inwestora, odszkodowanie, nierzadko stanowiące pokaźną część budżetu, wypłacane jest z pieniędzy podatników. Obywatele mają zatem prawo do rzetelnej informacji na temat toczących się sporów inwestycyjnych.
Potrzeba zapewnienia większej przejrzystości sporów z udziałem państwa powinna jednak być równoważona interesem samego państwa jako strony pozwanej. Poufność postępowania w dużym stopniu umożliwia zapewnienie prawidłowego toku tego postępowania. W szczególności, negatywny wpływ na toczący się spór ma udział mediów. Publiczne oświadczenia, komunikaty, reportaże a więc stała obecność prasy, radia i telewizji powodują, że w sporze znaczenia nabierają argumenty natury pozaprawnej, co może przełożyć się na wpływ na świadków lub biegłych. Uchylenie poufności arbitrażu niesie nadto obawę ujawnienia tajemnic państwowych i gospodarczych, a także tajemnic handlowych samego inwestora. Zwłaszcza ujawnienie tych ostatnich może spowodować kolejne roszczenia przeciwko państwu. Jawność postępowania inwestycyjnego często prowadzi również do eskalacji sporu i zaprzepaszczenia szansy zawarcia ugody. W końcu przeciwko interesowi państwa jest ujawnianie jego argumentacji i strategii procesowej, zwłaszcza w kontekście toczących się lub planowanych postępowań. Nietrudno sobie wyobrazić żądanie dostępu do opinii prawnych i ekspertyz sporządzonych dla państwa strony arbitrażu, zawierających strategię procesową.
Dostęp do informacji publicznej jako wartość pozostaje w ewidentnej sprzeczności z integralnością procesu arbitrażowego i dobrem państwa jako strony postępowania. Stąd tak na arenie międzynarodowej, jak i krajowej od dłuższego już czasu toczy się intensywna dyskusja nad granicami jawności postępowań inwestycyjnych. Międzynarodowa praktyka wykazuje wyraźną tendencję do przyjęcia szerokiej transparentności postępowań z zakresu arbitrażu inwestycyjnego. W szczególności USA i Kanada w zawieranych traktatach o wspieraniu i ochronie inwestycji regulują kwestie poufności arbitrażu, przewidując jawność rozpraw, publikację orzeczeń trybunałów arbitrażowych oraz możliwość udostępnienia osobom trzecim dokumentów przedkładanych w ramach postępowania, zapewniając równocześnie ochronę informacji poufnych. W podobnym kierunku poszły zmiany regulaminu arbitrażowego ICSID.
Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa, jako ustawowy pełnomocnik Skarbu Państwa, nie publikuje z urzędu wyroków arbitrażowych, tym bardziej pism procesowych składanych do trybunału arbitrażowego. Wyroki arbitrażowe opisujące ze szczegółami przebieg postępowań arbitrażowych mogą stać się swoistą instrukcją dla innych inwestorów. Wyroki arbitrażowe podlegają jednak udostępnieniu na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Nie oznacza to jednak nieograniczonego dostępu do treści wyroków wydanych w arbitrażach inwestycyjnych. Prokuratoria zawsze może ujawnić tylko część wyroku (sentencję), wskazując, że reszta zawiera tajemnicę inwestora. Dostęp do informacji na temat sporów inwestycyjnych z udziałem Polski jest więc ograniczony. Praktyka ta może jednak ulec zmianie.
Wiele z BIT-ów, których stroną jest Polska, stanowi, że w przypadku zaistnienia sporu może on zostać rozstrzygnięty w drodze arbitrażu ad hoc prowadzonego zgodnie z postanowieniami regulaminu arbitrażowego UNCITRAL. Tymczasem Grupa Robocza ds. Arbitrażu przy UNCITRAL w lutym tego roku przyjęła regulamin przejrzystości traktatowego arbitrażu inwestycyjnego (Rules on Transparency in Treaty-based Investor-State Arbitration). Dostrzegając konieczność zwiększania dostępu do informacji na temat toczących się postępowań arbitrażowych z udziałem państw, regulamin przewiduje jawność rozpraw arbitrażowych, upublicznienie podstawowych dokumentów procesowych, w tym pism procesowych stron, transkryptów i zapadłych w sporach decyzji i wyroków, a także dopuszczenie osób trzecich do składania pism procesowych w przedmiocie interpretacji postanowień traktatowych. Równocześnie postanowienia regulaminu zawierają gwarancje zapewniające bezpieczeństwo informacji poufnych.
Regulamin przyjęty 11 lipca b.r. przez UNCITRAL, o ile zostanie zaakceptowany przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych, będzie miał zastosowanie do wszystkich postępowań inwestycyjnych opartych na BIT-ach, które będą przewidywały zastosowanie regulaminu arbitrażowego UNCITRAL i zostaną zawarte po wejściu regulaminu przejrzystości w życie, chyba że umawiające się państwa postanowią inaczej. Specjalna konwencja, którą przygotowuje UNCITRAL, określi z kolei status zastosowania nowo przyjętego regulaminu do sporów wynikłych w związku z już obowiązującymi BIT-ami. Dodany do art. 1 r egulaminu a rbitrażowego UNCITRAL ust. 4 gwarantuje zaś, że przyjęty regulamin znajdzie wyłącznie zastosowanie do arbitrażu inwestycyjnego.
Uznać wypada, że wartość, jaką jest dostęp do informacji publicznej, wygrywa z interesem państwa jako strony postępowania. Państwu będzie się trudniej bronić, jeżeli inwestor będzie mógł "zaglądać w karty państwa". Jaki skutek to przyniesie, zobaczymy.
@RY1@i02/2013/142/i02.2013.142.070000400.815.jpg@RY2@
dr Marek Świątkowski, radca prawny, partner w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka
Co jest lepsze: jawność czy poufność postępowania? Na tak postawione pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego, któremu aspektowi arbitrażu inwestycyjnego przypiszemy większą wagę. Z jednej strony można twierdzić, że skoro stroną pozwaną jest państwo, w grę często wchodzą ogromne kwoty, a koszty odszkodowań ponoszą podatnicy, to nie ma powodów, by odmawiać obywatelowi dostępu do informacji, a nawet uczestnictwa w rozprawach. Z drugiej strony podnosi się, że jawność postępowania będzie skutkować przymuszeniem inwestora dochodzącego swoich racji do ujawnienia wszelkich danych dotyczących tego arbitrażu, w tym jego tajemnic handlowych, które na etapie przed wszczęciem postępowania objęte są poufnością. W Polsce omawiane zagadnienie nie było dotychczas przedmiotem aż tak zażartych sporów. Wiązało się to z jednolitym stanowiskiem strony rządowej sprowadzającym się do tego, że w arbitrażu inwestycyjnym nie ma miejsca na jawność. Dopiero ostatnio ożywioną dyskusję wywołał szeroko opisywany na łamach prasy spór pomiędzy Prokuratorią Generalną a podmiotem żądającym ujawnienia danych. Sprawa ta nie znalazła jeszcze swojego finału, ale ciekawe jest to, czy i w jakim zakresie obywatele będą mieli dostęp do tych informacji.
Powyższe wydarzenie zbiegło się z zakończeniem wieloletnich prac Grupy Roboczej ds. Arbitrażu i Koncyliacji Komisji Narodów Zjednoczonych ds. Międzynarodowego Prawa Handlowego dotyczących jawności arbitrażu inwestycyjnego. Jeżeli propozycje grupy roboczej zostaną przyjęte przez Komisję (której obrady zaplanowano na lipiec), będziemy świadkami nowatorskich rozwiązań w tym obszarze. Czy rzeczywiście zmiany będą szybkie i istotne? Odpowiedź jest negatywna z dw óch powodów.
Prace Grupy Roboczej i Komisji dotyczą jedynie regulaminu UNCITRAL, który jest jednym z wielu regulaminów, na podstawie których prowadzone są arbitraże inwestycyjne. Jeżeli zatem dany spór będzie rozstrzygany według innego regulaminu jak regulamin UNCITRAL, to powyższe zmiany w ogóle nie będą miały zastosowania.
Ponadto proponuje się, że w razie sporu prowadzonego na podstawie istniejącego traktatu inwestycyjnego uchylenie tajności będzie mogło nastąpić jedynie za zgodą stron, czyli tak jak dotychczas. W odniesieniu natomiast do traktów inwestycyjnych zawartych po wejściu w życie nowych reguł będą one miały zastosowanie, chyba że państwa - strony traktatu, jawność tę wyłączą. Na podkreślenie zasługuje to, że poza nielicznymi wyjątkami wszystkie istotne gospodarczo państwa podpisały już traktaty inwestycyjne i nie ma potrzeby ich ponownego zawierania.
W konkluzji należy stwierdzić, że proponowane zmiany stanowią pewne novum, być może są etapem pośrednim w dojściu do pełnej jawności, ale nadal w zdecydowanej większości przypadków uchylenie tajności wymagało będzie zgody stron sporu, czyli państwa i inwestora.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu