Nuklearny realizm. W sprawach atomowych nie stać nas na geopolityczną monogamię
Polska od dwóch dekad próbuje dostać się do natowskiego programu Nuclear Sharing. Odpowiedź Waszyngtonu zawsze jest taka sama – należy uzbroić się w cierpliwość. Problem polega na tym, że w sprawach nuklearnych wolelibyśmy uzbroić się w głowice. Cierpliwością nikogo nie odstraszymy. Zwłaszcza Rosji.
Od dwóch dekad Warszawa sygnalizuje zainteresowanie udziałem w tym mechanizmie, a Waszyngton odpowiada uprzejmie, lecz konsekwentnie unika rozstrzygnięcia. Tymczasem na horyzoncie pojawiła się opcja francuska – i po raz pierwszy od lat nie jest to już tylko teoretyczna konstrukcja.
W debacie szybko pojawił się jednak znajomy schemat myślenia: skoro mówimy o Paryżu, to znaczy, że odwracamy się od Waszyngtonu. Jakby Polska musiała dokonać geopolitycznego wyboru między jednym a drugim parasolem. To fałszywy dylemat.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.