Ten hałas mnie wykańcza
Pan Stanisław mieszka w centrum dużego miasta. Nie dość, że zza okna dobiega go nieustający komunalny szum, to na parterze kamienicy ulokowały się restauracja i klub, w którym wieczorami urządzane są dyskoteki. - Nigdy nie kończą się przed północą, a w piątki i w soboty potrafią trwać do białego rana - żali się czytelnik. - Wzywałem policję, zebrałem świadków, byli nawet inspektorzy z wojewódzkiego inspektoratu ochrony środowiska, którzy jednak stwierdzili, że natężenie hałasu kształtuje się na poziomie 42-43 decybeli, czyli poniżej normy europejskiej. Uzyskałem opinię innego eksperta, że choć za szkodliwy uznano hałas przekraczający 45 decybeli, to ten na poziomie 42-43 także może być uciążliwy i dotkliwy. Co mogę zrobić? - zastanawia się pan Stanisław.
Na przedstawiony problem trzeba spojrzeć z dwu stron. Po pierwsze - normy. Tak zwana dyrektywa hałasowa określa dopuszczalny poziom natężenia dźwięku w miejscach o różnym przeznaczeniu. Dla "terenów w strefie śródmiejskiej miast powyżej 100 tys. mieszkańców ze zwartą zabudową mieszkaniową i koncentracją obiektów administracyjnych, handlowych i usługowych" - a w takim miejscu mieszka pan Stanisław - normy hałasu w ciągu dnia wynoszą 55 decybeli, w nocy natomiast - 45 decybeli.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.