Wpis wciąż zamyka prawo do sądu
Trybunał Konstytucyjny nie uniknie odpowiedzi na pytanie, czy opłata sądowa w sprawach przetargowych może wynosić aż 5 mln zł. Na rozpoznanie czekają już bowiem kolejne skargi w tej sprawie
We wtorek Trybunał Konstytucyjny rozpoznał dwie sprawy dotyczące opłaty sądowej od skarg na wyroki Krajowej Izby Odwoławczej (KIO). Tak jak opisywaliśmy to bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku w serwisie www.gazetaprawna.pl, skład orzekający częściowo uznał przepis za zgodny z konstytucją, a częściowo umorzył postępowanie. Ostatecznie więc zainteresowani nie doczekali się odpowiedzi na najważniejsze pytanie - czy opłata maksymalna w wysokości 5 mln zł nie ogranicza prawa do sądu. W pewnym sensie wątpliwości nawet narosły, gdyż dwóch z pięciu sędziów orzekających zgłosiło zdania odrębne.
Naruszenie prawa
Obydwie skargi konstytucyjne dotyczyły art. 34 ust. 2 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 90, poz. 594 z późn. zm.). Zgodnie z tym przepisem od skargi na wyrok KIO dotyczący czynności podjętych po otwarciu ofert w przetargu pobiera się opłatę stosunkową w wysokości 5 proc. wartości zamówienia, jednak nie więcej niż 5 mln zł.
TK rozbił ten przepis na dwie normy prawne - jedną dotyczącą opłaty stosunkowej (czyli wspomnianych 5 proc. wartości zamówienia) i drugą dotyczącą maksymalnej opłaty (czyli 5 mln zł). Wypowiedział się co do konstytucyjności jedynie pierwszej z nich, a w sprawie drugiej postępowanie umorzył. Zauważył bowiem, że żaden ze skarżących przedsiębiorców sam nie był zobowiązany do wniesienia maksymalnej opłaty w wysokości 5 mln zł (jedna z firm miała wnieść nieco ponad 1 mln zł, a druga jeszcze mniej).
- Istotą skargi konstytucyjnej jest zbadanie przepisu w sprawie skarżącego. Skoro w przypadku żadnego ze skarżących ostateczne rozstrzygnięcie nie dotyczyło maksymalnej opłaty, to nie uzasadnili oni naruszenia ich praw - uzasadnił wyrok jeden z dwóch sędziów sprawozdawców Mirosław Granat, zaznaczając, że w obydwu sprawach TK poddawał ocenie przepis w ramach kontroli konkretnej, a nie abstrakcyjnej (sygn. akt SK 25/11 i SK 26/11).
Nie ma ucieczki
W komentarzach, jakie można przeczytać w internecie po ogłoszeniu tego wyroku, powtarza się pogląd, że de facto trybunał unika odpowiedzi na najistotniejsze pytanie: czy liczona w milionach złotych opłata nie odbiera prawa do sądu. Za pewien czas TK będzie jednak musiał zmierzyć się z tym tematem. Na rozpoznanie czekają bowiem dwie kolejne skargi dotyczące opłaty sądowej i pozbawienia prawa do sądu. Tym razem jednak dotyczą one właśnie maksymalnej kwoty 5 mln zł (sygn. akt SK 12/13 i SK 68/13)
- We wtorkowym orzeczeniu norma przewidująca maksymalną wysokość opłaty sądowej nie była badana z uwagi na to, iż nie została zastosowana do żadnej ze spraw, które stanowiły przyczynek do wniesionych skarg. Tym samym TK nie przesądził, czy maksymalna wysokość opłaty sądowej na poziomie 5 mln zł jest konstytucyjna i w tym duchu powinny zostać rozpatrzone dwie kolejne sprawy - zauważa Karol Kamiński, radca prawny z kancelarii Krynicki, Dajczer, Kamiński, który reprezentował jednego ze skarżących na wtorkowej rozprawie.
W dwóch kolejnych skargach sytuacja jest odmienna niż w tych, których dotyczyło wydane właśnie orzeczenie. Prawdopodobnie dlatego właśnie nie zostały one połączone do wspólnego rozpoznania. Tym razem TK nie będzie już mógł umorzyć postępowania w części dotyczącej normy wyznaczającej górną granicę opłaty.
Na odmienność sytuacji może też wskazywać to, że w jednej ze spraw czekających na rozpoznanie zdecydował się zabrać głos rzecznik praw obywatelskich. "Poważne zastrzeżenia konstytucyjne budzi sama wysokość opłaty, zakreślona w ramach zaskarżonego przepisu. W ocenie RPO specyfika postępowania ze skargi na orzeczenie KIO nie stwarza konieczności wprowadzenia do porządku prawnego opłaty pięćdziesięciokrotnie przekraczającej maksymalną wysokość opłaty stosunkowej, wynikającą z art. 13 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych" - napisał w piśmie do TK dotyczącym sprawy o sygn. akt SK 12/13 Stanisław Trociuk, zastępca RPO.
Trzeba zmienić prawo
We wtorkowej rozprawie uczestniczył poseł Wojciech Szarama. Przedstawił on stanowisko Sejmu, w którym sam ustawodawca przyznawał, że art. 34 ust. 2 ustawy o kosztach sądowych może ograniczać prawo do sądu. TK w swoim wyroku nie ustosunkował się do tego poglądu - właśnie dlatego, że nie badał normy ustanawiającej górną granicę opłaty, a wyłącznie jej stosunkowy charakter.
Dwóch sędziów, którzy złożyli zdania odrębne, nie miało natomiast wątpliwości, że przepis ogranicza prawo do sądu. Sędzia Leon Kieres, ustnie uzasadniając swoje stanowisko, nazwał postępowanie Sejmu kreacjonizmem, zaznaczając, że używa tego słowa w pejoratywnym znaczeniu. O samym przepisie mówił zaś jako o przejawie nadmiernego fiskalizmu państwa.
- Opłata stosunkowa może być nawet 50-krotnie wyższa od najwyższej opłaty w sprawach cywilnych. W tej sytuacji nie można mówić o poszanowaniu prawa do sądu - przekonywał.
Razem z sędzią Andrzejem Wróblem nie mogli się zgodzić z większością składu orzekającego, że w przepisie tym mowa jest o dwóch odrębnych normach, które należy rozpoznawać oddzielnie.
- Ufam, że parlament w najbliższym czasie zmieni kwestionowane przepisy, skoro ze stanowiska prezentowanego przez Sejm wynika, że ustawodawca jest świadomy ich ułomności - komentuje Karol Kamiński.
Co z tą pocztą
Wkrótce okaże się, czy wtorkowe orzeczenie wpłynie na toczące się postępowania sądowe. Pierwszym testem będzie skarga złożona przez Pocztę Polską, dotycząca głośnego i budzącego spore kontrowersje przetargu na dostarczanie przesyłek sądowych. Od początku roku usługę tę wykonuje niepubliczny operator Polska Grupa Pocztowa, który zaproponował o 85 mln zł niższą cenę i wygrał przetarg. Poczta Polska skarży wyrok KIO, przekonując, że jej konkurent powinien być wykluczony z przetargu. Wniosła jednak tylko 100 tys. zł opłaty sądowej, chociaż zgodnie z literalnym brzmieniem przepisów powinna zapłacić 5 mln zł. Do skargi dołączyła pismo, w którym wniosła o niestosowanie wyższej niż 100 tys. zł opłaty lub - alternatywnie - o zwolnienie z kosztów powyżej tej sumy.
- Wtorkowy wyrok TK nie wpływa na naszą sytuację procesową. Trybunał nie wypowiedział się bowiem w sprawie maksymalnej wysokości opłaty sądowej, a to ją kwestionujemy - ocenia Piotr Bielarczyk, dyrektor pionu prawnego Poczty Polskiej SA.
- Innymi słowy sąd będzie musiał sam zważyć podniesione przez nas argumenty przemawiające za niekonstytucyjnością opłaty wynoszącej aż 5 mln zł. Co więcej, oceni także podnoszoną przez nas jej niezgodność z prawem unijnym, czym w ogóle nie zajmował się TK - zaznacza.
@RY1@i02/2014/010/i02.2014.010.183000400.802.jpg@RY2@
Wyroki KIO rzadko kontrolowane
Sławomir Wikariak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu