Jak skutecznie obciążyć wnioskodawcę kosztami
Urząd może żądać od obywatela opłaty, która ma pokryć poniesione przez niego koszty związane z udostępnieniem informacji publicznych. Regulacje w tym zakresie są jednak tak źle sformułowane, że uprawnienie to staje się fikcją
Teoretycznie art. 15 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 2058 ze zm.; dalej: u.d.i.p.) pozwala urzędowi naliczyć opłatę, która ma pokryć dodatkowe koszty związane ze wskazanym we wniosku sposobem udostępnienia lub koniecznością przekształcenia informacji w formę wskazaną we wniosku. Z praktyką są jednak problemy. Poglądy judykatur odnośnie zasadności naliczonej opłaty wahają się od skrajnie rygorystycznych (te przeważają), po bardziej liberalne. Przykładem tych drugich jest wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy z 17 czerwca 2015 r. (sygn. akt II SA/Bd 225/15). Postanowieniem z 7 czerwca 2016 r. bydgoski sąd odrzucił skargę kasacyjną wnioskodawcy, zatem należy przyjąć, że orzeczenie jest prawomocne.
Prawo każdego obywatela
Dostęp do informacji publicznej to konstytucyjne prawo każdego obywatela. Może on żądać przekazania danych o działalności danego urzędu i udostępnienia dokumentów. Rozwiązanie to pozwala społeczeństwu monitorować funkcjonowanie samorządu i ewentualną społeczną reakcję na powstające nieprawidłowości.
Aby to prawo mogło być faktycznie realizowane, każdemu zagwarantowano bezpłatność uzyskiwania informacji. To reguła, której zawzięcie bronią sądy administracyjne. Ale można sobie wyobrazić taką hipotetyczną sytuację. Jan Kowalski występuje o zasiłek z pomocy społecznej. Urząd mu odmawia. Zirytowany występuje do urzędu o ksero wszystkich wydanych decyzji w sprawie przyznania świadczeń z pomocy społecznej, powiedzmy od 2000 roku. Przy okazji paraliżuje bieżącą działalność urzędu. Pracownik, zamiast rozpatrywać czekające wnioski o przyznanie świadczenia, kseruje decyzje i anonimizuje dane osobowe zgodnie z wnioskiem Kowalskiego. To nic, że te kserokopie dokumentów nie są mu do niczego potrzebne. Urząd musi udzielić żądanych informacji. Co więcej, taki wniosek generuje koszty. Trzeba wypłacić pensję urzędnikowi za wykonaną pracy, zapłacić za toner w kserokopiarce, papier. Nie licząc energii i kosztów przesyłki. Za zemstę Kowalskiego zapłacą więc wszyscy podatnicy.
W praktyce naliczanie przez administrację opłat przysparza poważnych problemów. Główna wątpliwość dotyczy określenia zakresu wydatków, które mogą być przerzucone na wnioskodawcę. Nie wyjaśnia tego szczegółowo u.d.i.p. Pewne wskazówki zawarte są w orzecznictwie sądowym. Jednak stanowiska składów orzekających bywają odmienne. Sąd zawsze ocenia, czy aby naliczona opłata nie uniemożliwia realizacji konstytucyjnego prawa do informacji. Sędziowie nie badają natomiast, czy rzeczywiście takie dane (o ile nie są przetworzone) są wnioskodawcy rzeczywiście potrzebne. Co więcej, urząd musi ściśle udowodnić, jakie konkretnie wydatki poniósł w związku z realizacją konkretnego podania. Musi to właściwie matematycznie skalkulować i udokumentować. To w praktyce jest skrajnie trudne. Dlatego właśnie należy zwrócić szczególną uwagę na prawomocny już wyrok bydgoskiego WSA.
Zleć firmie - pozbędziesz się problemów
W orzeczeniu WSA w Bydgoszczy oddalił skargę stowarzyszenia, które zaskarżyło powiadomienie urzędu o wysokości opłat za dostęp do informacji publicznej. Podmiot ten zażądał od jednej z agencji państwowych doręczenia kopii umów o łącznej objętości ok. 3200 stron. Proces ten wymagał dodatkowo anonimizacji, a następnie zeskanowania tak przygotowanych dokumentów. W związku ze skalą żądania agencja powierzyła przygotowanie informacji podmiotowi zewnętrznemu. Ten został wyłoniony w drodze zapytania o cenę. O tym fakcie agencja poinformowała wnioskodawcę, co zostało przez niego początkowo zaakceptowane. Ostatecznie stowarzyszenie złożyło skargę do sądu na akt wyznaczający opłatę.
Zdaniem stowarzyszenia agencja nie podjęła możliwych czynności, aby zgodnie z zasadą bezpłatności udostępnić wnioskowaną informację bez konieczności ponoszenia przez niego dodatkowych kosztów. Ta się broniła, że u.d.i.p. nie wyklucza możliwości powierzenia czynności technicznej (przygotowania informacji do udostępnienia w formie żądanej przez wnioskodawcę) firmie zewnętrznej, pozostawiając tę kwestię do decyzji podmiotu zobowiązanego jako zagadnienie z zakresu organizacji pracy jednostki. Zdaniem agencji koszty - z uwagi na obszerność zadania i konieczność wykonania kopii dokumentów oraz ich przekształcenia w formę elektroniczną - i tak by powstały, nawet jeżeli całość zadania wykonałaby ona sama.
- W sprawie rozpatrzonej przez bydgoski sąd administracyjny udostępnienie informacji zgodnie z wnioskiem wymagało skserowania i anonimizacji ponad 3200 stron umów zawieranych przez organ. Wobec powyższego czynność ta w drodze przetargu powierzona została podmiotowi zewnętrznemu, którego kosztem obciążono wnioskodawcę - wskazuje dr Mariusz Bidzyński, wspólnik w Kancelarii Radcowskiej Chmaj i Wspólnicy, współautor komentarza do ustawy o dostępie do informacji publicznej. I dodaje, że skoro niemożliwe było uczynienie zadość wnioskowi o udostępnienie danych w ramach normalnego funkcjonowania organu, a bardziej racjonalne było powierzenie zadania podmiotowi zewnętrznemu, to prawnie dopuszczalne stało się obciążenie wnioskodawcy tak powstałym kosztem przygotowania żądanej przez niego informacji.
- Zagadnienie opłat związanych z udostępnianiem informacji publicznej ma charakter szczególnie kontrowersyjny - twierdzi Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners w Poznaniu. Zdaniem prawnika u.d.i.p. mówi bowiem, że dostęp do informacji publicznej jest bezpłatny, z zastrzeżeniem wynikającym z ustawy. - Zastrzeżenie to dotyczy sytuacji, gdy w wyniku udostępnienia informacji publicznej podmiot zobowiązany do udostępnienia ma ponieść dodatkowe koszty związane ze wskazanym we wniosku sposobem udostępnienia lub koniecznością przekształcenia informacji w formę wskazaną we wniosku - dodaje Kiełbus.
Spór dotyczy bezpłatności informacji, ale urzędnicy naliczając opłaty (bo tak je nazwał ustawodawca), wskazują, że właściwie nie mają one takiego charakteru. Twierdzą, że jest to raczej spłata poniesionych wydatków, przez co rozwiązanie to jest zbliżone do zwrotu kosztów postępowania.
- Moim zdaniem należność z art. 15 u.d.i.p. nie jest "zapłatą" za udostępnienie informacji, lecz rekompensatą dodatkowych kosztów, które nie zostałyby poniesione przez podmiot publiczny, gdyby nie wniosek o udostępnienie informacji publicznej - uważa Maciej Kiełbus.
Sformułowanie art. 15 u.d.i.p. rodzi więcej pytań. Przepis jest tak ogólnie zredagowany, że każda właściwie kwestia wymagała wyjaśnienia przez sądy administracyjne. Poniżej je kolejno opisujemy.
PROBLEM 1. O jakie koszty chodzi
Z art. 15 ust. 1 u.d.i.p. wynika, że jeżeli w wyniku udostępnienia informacji publicznej na wniosek podmiot obowiązany do udostępnienia ma ponieść dodatkowe koszty związane ze wskazanym we wniosku sposobem udostępnienia lub koniecznością przekształcenia informacji w formę wskazaną we wniosku, to podmiot ten może pobrać od wnioskodawcy opłatę w wysokości odpowiadającej tym kosztom.
Pierwsze pojęcie, które wymaga wyjaśnienia, to przekształcenie informacji. W orzecznictwie się wskazuje, że sformułowanie to oznacza przeniesienie informacji na nośnik papierowy lub elektroniczny.
- Dodatkowe koszty, o których mowa w art. 15 u.d.i.p. w komentowanym przepisie, składają się z dwóch składników. Jednym z nich są składniki materialne, czyli materiał, nośnik, na jakim informacja zostaje udostępniona. Drugim jest praca osoby, która specjalnie dla zadośćuczynienia prośbie została oddelegowana do załatwienia tej konkretnej sprawy - tłumaczy dr Mariusz Bidzyński.
Koszty udostępnienia informacji w sposób zgodny z wnioskiem to np. nagranie plików na nośniku Blu-ray, dysku CD czy DVD albo uwiecznienie ich na mikrofilmie bądź karcie pamięci, gdyż samo kupno tych nośników wiąże się z poniesieniem dodatkowych wydatków (tzw. koszty materiałowe). To także wydatki związane z wykonaniem kserokopii (por. wyrok WSA w Łodzi z 25 listopada 2014 r., sygn. akt II SA/Łd 910/14).
Często przekształcenie informacji wiąże się również z usunięciem danych chronionych odrębną ustawą (anonimizacja), co z kolei angażuje środki materialne i osobowe podmiotu zobowiązanego do realizowania zadań innych niż te, do których został powołany (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 18 grudnia 2014 r., sygn. akt I OSK 266/14).
PROBLEM 2. Pokrycia jakich wydatków osobowych może żądać urząd
- Dodatkowe koszty udostępnienia informacji publicznej mogą mieć charakter materialny, czyli związany z nośnikiem służącym utrwaleniu i przekazaniu informacji, oraz osobowy, czyli obejmujący nakład pracy konkretnej osoby - potwierdza Michał Czuryło, radca prawny z Konieczny, Wierzbicki Kancelaria Radców Prawnych Sp.p. I dodaje, że chociaż rodzaje wydatków materiałowych nie budzą większych wątpliwości, to koszty o charakterze osobowym już nie jest tak łatwo zdefiniować. Zdaniem prawnika sądy administracyjne podkreślają, że nie może chodzić tutaj o proste przeliczenie liczby godzin oraz stawki godzinowej osoby, która pracowała przy przygotowywaniu informacji (nawet jeżeli wynikają one z godzin przepracowanych nadliczbowo). Koszty te muszą wynikać ze specjalnych wymogów związanych z formą udostępnienia - wyjaśnia prawnik. Według niego może to wystąpić np. w sytuacji, gdy informacje przechowywane są w elektronicznej lub innej niematerialnej postaci i przekształcenie ich na formę możliwą do przekazania wnioskodawcy wymaga wiedzy lub umiejętności, jakiej nie ma żaden z pracowników podmiotu, do którego skierowano wiosek.
- Nie można również tracić z oczu tego, że podział na koszty materialne i osobowe ma charakter doktrynalny i nie wynika z samego brzmienia przepisów - zauważa mecenas.
Podobnego zdania jest dr Mariusz Bidzyński. Według niego koszty pracy powinny być traktowane jako dodatkowe wyłącznie wtedy, gdy powstała po stronie organu konieczność zatrudnienia dodatkowej osoby do udzielenia informacji lub zapłacenia za nadgodziny pracownikowi wynika ze specjalnej, szczególnej formy lub sposobu jej udzielenia wskazanej we wniosku.
Zdaniem WSA w Szczecinie wyrażonym w wyroku z 31 marca 2016 r. (sygn. akt II SA/Sz 1351/15) urząd, który żąda opłaty, powinien wykazać, że wydatki związane z udostępnieniem informacji przekraczają normalny koszt funkcjonowania bazy technicznej i zasobów ludzkich (pracowniczych) organu.
W tym duchu orzekł również WSA w Opolu w wyroku z 27 października 2015 r. (sygn. akt II SA/Op 428/15). W orzeczeniu tym stwierdził, że przy żądaniu zwrotu kosztów osobowych wykluczone jest posługiwanie się jakimikolwiek ogólnikami, niepopartymi konkretnymi i udokumentowanymi wyliczeniami.
Orzeczenie to pokazuje jak niezwykle trudno skutecznie wykazać poniesione koszty osobowe.
PROBLEM 3. Jak naliczyć opłatę
W orzecznictwie się podkreśla, że koszty dodatkowe z natury rzeczy mogą być różne przy realizacji konkretnych wniosków o udostępnienie informacji publicznej i w odniesieniu do każdej sprawy powinny być indywidualnie i szczegółowo uzasadniane.
Takie uregulowanie kwestii naliczania opłat, jak określone w art. 15 u.d.i.p., wyklucza opracowanie jakiegokolwiek sztywnego cennika lub ustanowienie stawek ryczałtowych za udostępnianie informacji publicznej na wniosek (wyroki NSA z 18 grudnia 2014 r., sygn. akt I OSK 266/14, i 22 maja 2013 r., sygn. akt I OSK 169/13).
Dlatego art. 15 u.d.i.p. nie może być traktowany jako ustawowe upoważnienie dla rady powiatu lub też rady gminy do podjęcia uchwały w sprawie opłat za udostępnienie informacji publicznej. Jej wysokość ma każdorazowo odpowiadać rzeczywistym poniesionym przez organ kosztom udostępnienia informacji (por. wyroki WSA w: Lublinie z 24 października 2013 r., II SA/Lu 796/13; Olsztynie z 30 września 2014 r., II SA/Ol 773/14; Szczecinie z 29 maja 2013 r., II SA/Sz 338/13).
Takiego uprawnienia nie ma także wójt (burmistrz, prezydent miasta). On też nie może w drodze zarządzenia ustalać stawek opłat za poszczególne czynności (por. wyrok WSA w Krakowie z 17 lutego 2016 r., sygn. akt II SA/Kr 1267/15).
Jednak NSA w wyroku z 12 maja 2016 r. (sygn. akt I OSK 1992/14) był mniej rygorystyczny. Stwierdził, że istnienie zarządzenia wójta o charakterze wewnętrznym ma jedynie ułatwić organowi kształtowanie zindywidualizowanego wymiaru opłaty za udostępnienie informacji publicznej. Stanowi zatem akt pomocniczy (wewnętrzny) usprawniający działanie organu, a nie - podważający dostosowanie wysokości kosztów do przedmiotu żądania informacji publicznej w danej sprawie. Nie określa on bowiem z góry wysokości opłaty, lecz pomaga jedynie w jej ustaleniu w danej sprawie.
Koszty dodatkowe są zatem ustalane w toku realizacji każdorazowego wniosku o udzielenie informacji publicznej i są uzależnione od treści wniosku oraz wskazanej w nim formy udostępnienia informacji (wyrok NSA z 22 maja 2013 r., sygn. akt I OSK 307/13).
PROBLEM 4. Najpierw dane czy pieniądze
Zdaniem WSA w Warszawie wyrażonym w wyroku z 23 czerwca 2016 r. (sygn. akt VIII SAB/Wa 9/16) nie można uzależnić udostępnienia danych od uiszczenia przez wnioskodawcę naliczonych kosztów. Taki wniosek wynika z chronologii czynności wynikających z art. 15 ust. 2 u.d.i.p. Zdaniem tego sądu wszczęcie postępowania następuje na wniosek, w momencie doręczenia podmiotowi zobowiązanego stosownego pisma (lub złożenia wniosku w formie ustnej). Ze względu na wysokość opłaty wnioskodawca może zrezygnować ze wskazanego w podaniu sposobu lub formy udostępnienia informacji, poprzestając na formie, z którą nie wiąże się żadna opłata lub jest ona znacznie niższa.
W ocenie warszawskiego sądu administracyjnego art. 15 ust. 2 u.d.i.p. pozostawił jednak wnioskodawcy kolejne 14 dni (licząc od dnia doręczenia mu ww. powiadomienia) na dokonanie zmiany podania w zakresie sposobu lub formy udostępnienia informacji lub też na jego wycofanie. Bezczynność wnioskodawcy w tym okresie będzie prowadzić do udostępnienia informacji w sposób i w formie wskazanych pierwotnie we wniosku i będzie wiązać się z koniecznością opłacenia przez niego kosztów określonych we wcześniejszym powiadomieniu (tak też WSA w Gliwicach w postanowieniu z 19 sierpnia 2015 r., sygn. akt IV SA/Gl 294/15).
PROBLEM 5. Jak powiadomić o płatności
W art. 15 ust. 1 u.d.i.p. jest mowa, że podmiot obowiązany do udostępnienia informacji publicznej w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku powiadomi wnioskodawcę o wysokości opłaty. Przepis ten nie określa jednak, w jakiej formie powinno to nastąpić ani jaki prawny charakter ma to powiadamianie.
W orzecznictwie prezentowane są dwa stanowiska. Według pierwszego powiadomienie nie jest aktem lub czynnością z zakresu administracji publicznej w rozumieniu art. 3 par. 2 pkt 4 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 718 ze zm.; dalej: p.p.s.a.), lecz jest zwykłą czynnością o charakterze informacyjnym (postanowienie NSA z 3 kwietnia 2008 r., sygn. akt I OSK 950/2007, postanowienie WSA w Kielcach z 16 lipca 2009 r., sygn. akt II SA/Ke 321/2009).
Drugie stanowisko jest odwrotne, tzn. że powiadomienie jest takim aktem (wyrok WSA w Szczecinie z 28 lutego 2008 r., sygn. akt II SA/Sz 1094/2007, wyrok WSA w Warszawie z 28 stycznia 2010 r., sygn. akt II SA/Wa 1874/2009). Ten pogląd od czasu wydania przez NSA postanowienia z 1 października 2013 r. (sygn. akt I OSK 2139/13) stał się dominujący.
W orzeczeniu tym NSA stwierdził, że ustalenie wysokości opłaty za dostęp do informacji publicznej następuje w drodze aktu stwierdzającego obowiązek poniesienia opłaty oraz ustalającego jej wysokość, który kreuje zobowiązanie o charakterze finansowym.
Zdaniem NSA akt ten może być określony przykładowo jako: "zarządzenie", "zawiadomienie", "wezwanie", "informacja" czy nawet "postanowienie" (choć ostatnie z tych określeń nie jest najwłaściwsze, ponieważ może wprowadzać w błąd), jak również może nie zawierać określenia formy i stanowić pismo skierowane do wnioskodawcy. Przyjęta nazwa pisma nie ma jednak znaczenia, gdyż nie jest to decyzja czy postanowienie, lecz akt z zakresu administracji publicznej, o którym mowa w art. 3 par. 2 pkt 4 p.p.s.a. NSA wyjaśnił także, że od takich aktów nie przysługuje zażalenie, lecz wezwanie do usunięcia naruszenia prawa. Po dokonaniu takiego wezwania i bezskutecznym upływie terminu, przewidzianego do zajęcia stanowiska przez organ administracji publicznej (bądź też po odmowie uwzględnienia wystosowanego wezwania) przysługuje skarga do właściwego sądu administracyjnego.
PROBLEM 6. W jakim trybie egzekwować naliczone koszty
Kolejna wątpliwość dotyczy trybu dochodzenia naliczonych należności. Artykuł 15 u.d.i.p. zupełnie na ten temat się nie wypowiada.
- Charakter prawny aktu ustalającego wysokość opłat jest niejednolicie oceniany w doktrynie i orzecznictwie - wskazuje Urszula Brzezińska, adwokat, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy. Jej zdaniem wskutek tego pojawiają się pytania, jaki powinien być tryb egzekucji tych opłat (egzekucja sądowa czy administracyjna). - Wątpliwości wynikają przede wszystkim z tego, że przepisy u.d.i.p. nie zawierają żadnego sformułowania, iż egzekucja takich opłat następuje w trybie ustawy z 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji - uważa mecenas. W ocenie Urszuli Brzezińskiej właściwym trybem dochodzenia tych należności jest egzekucja administracyjna.
Rozstrzygnięcie tego dylematu wcale nie rozwiązuje wszystkich problemów. Nie wiadomo bowiem, co ma stanowić podstawę wystawienia tytułu wykonawczego. Bez ustalenia tej kwestii nie można skutecznie wszcząć egzekucji. Zagadnienie to jest wielowątkowe i niezwykle skomplikowane merytorycznie. Wymaga znacznie szerszego omówienia, niż pozwala na to wielkość niniejszego artykułu.
Należność z art. 15 ustawy nie jest "zapłatą" za udostępnienie informacji, lecz rekompensatą dodatkowych kosztów, które nie zostałyby poniesione przez podmiot publiczny, gdyby nie wniosek o udostępnienie informacji publicznej
Maciej Kiełbus,
partner w Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners w Poznaniu
Koszty pracy powinny być traktowane jako dodatkowe tylko wówczas, gdy organ musi zatrudnić dodatkową osobę do udzielenia informacji lub zapłacić za nadgodziny pracownikowi. Chodzi o sytuację, gdy wynika to ze szczególnej formy lub wskazanego we wniosku sposobu udzielenia informacji
dr Mariusz Bidzyński
wspólnik w Kancelarii Radcowskiej Chmaj i Wspólnicy
Od powiadomienia o wysokości opłaty nie przysługuje zażalenie, lecz wezwanie do usunięcia naruszenia prawa.
Koszty pracy mogą być brane pod uwagę wyłącznie wtedy, gdy przygotowanie informacji wymaga pracy dodatkowej, poza godzinami pracy.
Artykuł 15 ustawy o dostępie do informacji publicznej pozwala urzędowi naliczyć opłatę, która pokrywa dodatkowe koszty związane z udostępnieniem informacji w sposób wskazany we wniosku lub z koniecznością jej przekształcenia.
Sąd administracyjny, oddalając skargę, wskazał, że wydatki związane ze zleconym przygotowaniem i sporządzeniem żądanej informacji były kosztami dodatkowymi. Dlatego agencja zasadnie żądała ich pokrycia.
Jeżeli wnioskodawca domaga się udostępnienia informacji publicznej poprzez wydanie mu kopii, skanów lub elektronicznej wersji dokumentów, to ustalenie opłaty może być uzasadnione.
W akcie określającym opłatę urząd musi sprecyzować zasadność swojego żądania i wykazać związek tej należności ze sposobem udostępnienia informacji publicznej (por. wyrok WSA w Szczecinie z 31 marca 2016 r., sygn. akt II SA/Sz 1351/15).
Sądy oceniają, czy naliczona opłata nie uniemożliwia realizacji konstytucyjnego prawa do informacji. Sędziowie nie badają natomiast, czy rzeczywiście takie dane (o ile nie są przetworzone) są wnioskodawcy rzeczywiście potrzebne.
RAMKA 1
Nieudokumentowane - nieuznane
W rozpatrywanej przez WSA w Opolu sprawie (sygn. akt II SA/Op 428/15) fundacja zwróciła się do prezydenta miasta z wnioskiem o udostępnienie w wersji elektronicznej (np. w postaci skanów) 129 stron dokumentów. Prezydent miasta naliczył z tego tytułu opłatę, gdyż część z nich poddano anonimizacji oraz procesowi przekształcenia, a to spowodowało konieczność wykonania dodatkowych czynności poza normalnym czasem pracy przez jednego pracownika w rozmiarze dwóch roboczogodzin. Liczba tych godzin została pomnożona przez indywidualną stawkę tego pracownika. Fundacja złożyła skargę do sądu. Argumentowała, że wydatki pracownicze związane z przygotowaniem informacji stanowią jeden z podstawowych kosztów funkcjonowania organu, a opłata nie może stanowić ich ułamkowej części.
Opolski sąd przyznał rację fundacji. Prezydent miasta powołał się na pracę pracownika przez dwie godziny poza normalnym czasem pracy. Ale ta okoliczność zdaniem sądu nie została w żaden sposób udokumentowana, nie przedstawiono żadnej dodatkowej umowy na wykonanie tych czynności, zawartej z konkretnym imiennie wskazanym pracownikiem. Ponadto zarzucił włodarzowi nieprzedłożenie odpowiedniej karty pracy ani dowodu wypłaty takiego dodatkowego wynagrodzenia a w końcu nie wykazał konieczności wykonania tych czynności poza normalnym czasem pracy takiego pracownika.
RAMKA 2
Grosze też do zapłacenia
Wójt ustalił koszty związane z wydaniem kserokopii dokumentów żądanych przez wnioskodawcę. Włodarz określił, że koszt wykonania kopii jednej strony wynosi 7 groszy (0,07 zł). Skutkiem tego wykonano sześć kopii po 0,07 zł, co łącznie wyniosło 0,42 zł. W powiadomieniu o naliczeniu opłaty włodarz powołał się na swoje zarządzenie.
Wnioskodawca w skardze zarzucił, że wójt nie ma prawa odgórnie wprowadzać cenników za pomocą zarządzeń. A ponadto kwota jest tak niska, że powinien odstąpić od jej naliczenia.
Wójt się bronił, wskazując, że jego zarządzenie określa tylko koszt wykonania kserokopii jednej kartki w zależności od formatu bądź płyty CD, w wysokości odpowiadającej cenom rynkowym. Nie zmienia to faktu, że opłata została ustalona indywidualnie zgodnie z żądaniem skarżącej.
Zdaniem sądu pierwszej instancji wprawdzie w zaskarżonym akcie wójt odwołał się do własnego zarządzenia wydanego w sprawie ustalenia kosztów związanych z udostępnianiem informacji publicznej, jednak wyjaśnił także szczegółowo sposób ustalenia kosztów w przedmiotowej sprawie, co spełnia wymogi indywidualnego i konkretnego obliczenia tych kosztów. Sąd też uznał, że wnioskodawca nie jest jedyną osobą występującą o udostępnienie informacji publicznej, a tylko jedną z osób domagających się dostępu do informacji publicznej. Właśnie dlatego dla organu dodatkowe koszty wynikające z udostępnienia informacji w sposób zgodny z wnioskiem mają znaczenie.
NSA w wyroku z 12 maja 2016 r. (sygn. akt I OSK 1992/14) również oddalił skargę kasacyjną wnioskodawcy. Zgodził się ze stanowiskiem sądu pierwszej instancji.
@RY1@i02/2016/175/i02.2016.175.18300150c.101(c).gif@RY2@
@RY1@i02/2016/175/i02.2016.175.18300150c.102(c).gif@RY2@
@RY1@i02/2016/175/i02.2016.175.18300150c.801.jpg@RY2@
Leszek Jaworski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu