Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Trybunał rozstrzygnie o zasadach zwrotu działek

13 stycznia 2016
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

To, że ktoś przekazał nieruchomość państwu wskutek dobrowolnie zawartej umowy cywilnoprawnej, nie oznacza jeszcze, iż nie doszło do wywłaszczenia. Tak uważa prokurator generalny

Do Trybunału Konstytucyjnego trafiła skarga dotycząca art. 136 ust. 3 ustawy o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2015 r., poz. 782 ze zm.; dalej "u.g.n."). Stanowi on, że poprzedni właściciel lub jego spadkobierca mogą żądać zwrotu wywłaszczonej nieruchomości lub jej części, jeżeli stała się ona zbędna na cel określony w decyzji o wywłaszczeniu. Skarżący uważają jednak, że zakres ochrony jest zbyt wąski.

Powinien bowiem obejmować także tych, którzy stracili majątek wskutek umowy cywilnoprawnej zawartej w trybie rokowań.

Tak właśnie było w sprawie, na kanwie której została złożona skarga. Skarb Państwa w 1999 r. nabył od Wandy B. nieruchomość w drodze umowy. Zgodnie z warunkami zabudowy i zagospodarowania terenu działka, na której znajdował się budynek, miał być przeznaczony pod budowę dojazdów do przeprawy mostowej na rzece Sole. Ostatecznie inwestycja w tym miejscu jednak nie powstała.

Spadkobiercy Wandy B. zażądali zwrotu nieruchomości. Starosta żywiecki odmówił, wskazując, że przecież nie doszło do wywłaszczenia, lecz wykupienia. Tak więc jego zdaniem o zwrocie nie może być mowy, bo ten przewidziany jest wyłącznie w stosunku do wywłaszczonych i ich spadkobierców. Mówiąc prościej: nikt nie kazał Wandzie B. zawierać umowy, a skoro się na to zdecydowała, to nie można żądać anulowania jej postanowień. Stanowisko to poparł wojewoda śląski.

Jak wyjaśnił, pojęcie wywłaszczonej nieruchomości, którym operuje art. 136 ust. 3 u.g.n., należy rozumieć wyłącznie jako nieruchomość, w stosunku do której Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego nabyli prawo rzeczowe na mocy indywidualnej i konkretnej decyzji administracyjnej.

Rację skarżącym przyznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach.

Stwierdził, że akceptacja stanowiska organów prowadziłaby do dyskryminowania grupy podmiotów ubiegających się o zwrot nieruchomości, tylko dlatego iż dobrowolnie zgodziły się odstąpić składnik swojego majątku dla realizacji celu publicznego. Takie osoby zaś państwo powinno wspierać, a nie nakładać na nie sankcje.

NSA orzekł jednak po myśli organów. Uznał, że treść art. 136 ust. 3 u.g.n. nie budzi wątpliwości na gruncie wykładni językowej. Skład podkreślił, że nie wypowiada się na temat słuszności przepisów, lecz stwierdza jedynie, że niedopuszczalne jest rozszerzanie instytucji zwrotu nieruchomości w drodze wykładni sądowej.

Skarżący postanowili zwrócić się do TK. Twierdzą, że w nieuzasadniony sposób ograniczone zostało ich prawo do własności.

Zgadza się z tym prokurator generalny. PG podkreśla w swoim stanowisku, że należy zwrócić uwagę na art. 216 u.g.n. - W zakresie stosowania art. 216 u.g.n. mieszczą się przypadki nabycia lub przejęcia nieruchomości przez Skarb Państwa w trybie i na zasadach niemieszczących się w pojęciu wywłaszczenia sensu stricto, które nie mogłyby być zwrócone na podstawie art. 136 u.g.n. - wskazuje prokurator.

Sęk w tym, że prawo do zwrotu nieruchomości wskutek niezrealizowania celu publicznego po zawarciu umowy cywilnoprawnej nie wynika z wykazu umieszczonego w art. 216 u.g.n. Pokazuje jednak zarazem, że wywłaszczenie można rozumieć szerzej, niż wynika to z art. 136.

I tu pojawia się kluczowy problem: czy nie mamy do czynienia z błędem ustawodawcy, który uprawnienie wynikające z art. 136 ust. 3 określił przez przeoczenie dla zbyt wąskiej grupy. Zdaniem PG - jak najbardziej tak.

Zupełnie inaczej na sprawę zapatruje się Artur Bilski, prawnik z Instytutu Prawa Cywilnego UW. Wskazuje on, że przecież jest olbrzymia różnica między administracyjnoprawnym charakterem wywłaszczenia a prywatnoprawną naturą umowy sprzedaży.

- Zasadniczym elementem wywłaszczenia jest brak równości stron i przymusowy charakter przejścia własności. W przypadku umowy zawartej w drodze rokowań o przymusie nie może być przecież mowy - wskazuje mec. Bilski.

Osoby, które ułożyły się z państwem, należy wspierać, a nie nakładać na nie sankcje

Patryk Słowik

patryk.slowik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.