Inwestycja w zabytki jak tykająca bomba
Prawomocne zezwolenie na prace budowlane w obiekcie chronionym może być cofnięte w ciągu dwóch lat. Wszystko za sprawą nowego prawa, które już budzi wątpliwości konstytucyjne
Wyobraźmy sobie, że po latach od wystawienia na sprzedaż pałacu lub zamku decyduje się go w końcu kupić jeden z przedsiębiorców. Płaci wysoką cenę i uzyskuje pozwolenie wojewódzkiego konserwatora zabytków na remont. Ten kosztuje krocie. Mija 1,5 roku i nagle generalny konserwator zabytków działający w imieniu ministra kultury i dziedzictwa narodowego stwierdza, że zatwierdzone przez urzędników prace remontowe zagrażają jednak zabytkowi lub prowadzą do zmniejszenia jego wartości. Cofa wydane wcześniej pozwolenie, co prowadzi do tego, że przedsiębiorca otrzymuje nakaz przywrócenia zabytku do poprzedniego stanu. I to na własny koszt. Decyzja ministra jest bowiem wydana na podstawie przepisu szczególnego, który nie uwzględnia możliwości roszczenia o odszkodowanie.
To nie tylko teoria, lecz od ubiegłej soboty obowiązujące prawo - tego dnia weszła bowiem w życie nowelizacja ustawy o ochronie zabytków. Dodany przez nią art. 47a daje generalnemu konserwatorowi możliwość uchylania lub zmiany pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków do dwóch lat od wydania tego pozwolenia. Cofnięcie może nastąpić, jeżeli realizacja działań określonych w pozwoleniu spowodowałaby uszczerbek dla wartości zabytku, jego uszkodzenie lub zniszczenie bądź niewłaściwe korzystanie z zabytku.
Możliwości odwołania przepisy nie przewidują. Inwestorowi przysługuje co najwyżej wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy albo skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Resort podkreśla, że ze względu na wyrażoną w kodeksie postępowania administracyjnego zasadę trwałości decyzji opisywane narzędzie będzie stosowane tylko w nadzwyczajnych sytuacjach.
- Nieostre brzmienie przepisu, dające bardzo szerokie pole do interpretacji i możliwość zmiany decyzji aż po dwóch latach, oraz brak możliwości dochodzenia odszkodowania rodzą poważne obawy o niekonstytucyjność tej regulacji. Podważanie pozwolenia wyspecjalizowanego organu administracji rządowej oznacza naruszenie zasady ochrony praw nabytych - komentuje dr Mariusz Bidziński, konstytucjonalista, wspólnik w Kancelarii Radcowskiej Chmaj i Wspólnicy. Dodaje, że zapewnienia resortu są niewystarczające i nie przekonają przedsiębiorców, którzy nierzadko ryzykują całym swoim dorobkiem, inwestując w zabytki.
Nowa regulacja jest istotna nie tylko dla inwestorów, lecz także dla deweloperów, właścicieli i mieszkańców budynków jednorodzinnych, które znajdują się na terenach wpisanych do rejestru zabytków jako układ urbanistyczny, ruralistyczny czy jako zespół budowlany. Każda zmiana dotycząca tych nieruchomości wymaga bowiem pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków.ⒸⓅ
Jakub Styczyński
C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu