Dziennik Gazeta Prawana logo

Prokurator z etykietą (grudnia)

1 lipca 2018

Choć prowadził wiele ważnych spraw, m.in. związanych z przestępstwami gospodarczymi, jest postrzegany jako "Prokurator od Grudnia ’70". Syzyfowe prace Bogdana Szegdy trwają już 20 lat

I prędko się nie skończą. Po niedawnym wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, który uniewinnił byłego wicepremiera Stanisława Kociołka i skazał na kary więzienia w zawieszeniu dowódców wojskowych, którzy pacyfikowali protesty robotników, Bogdan Szegda czuł tylko irytację. Gdy w 1993 r. przydzielono mu tę sprawę, miał 33 lata i syna w przedszkolu. Akt oskarżenia przygotował w półtora roku. Teraz, po 20 latach, zapada pierwszy wyrok, kiedy syn się dawno usamodzielnił, a on sam jest już człowiekiem w średnim wieku. - To jest niewyobrażalne, by postępowanie trwało tyle lat - mówi prokurator Szegda. Irytacja tym większa, że jego zdaniem materiał dowodowy zgromadzony przez prokuraturę jest bardzo mocny. - Tymczasem strategia drugiej strony opiera się wyłącznie na negacji. Ostatnim tego przykładem było stwierdzenie, że oskarżony Kociołek nie działał w sztabie lokalnym, bo nie ma dokumentu potwierdzającego jego istnienie. Takie argumenty są zabawne, bo od kiedy to tego typu gremia się formalizują, działają na podstawie statutu i jeszcze przedstawiają protokoły ze swoich posiedzeń - przytacza prokurator.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.