Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Stulecie profesora

Ten tekst przeczytasz w 19 minut

Trudno byłoby wskazać prawnika, który wywarł równie ogromny wpływ co prof. Adam Szpunar na orzecznictwo polskich sądów powszechnych i Sądu Najwyższego

Jestem przekonany, że zmarły dekadę temu profesor Adam Szpunar, jeden z najwybitniejszych znawców prawa cywilnego w XX w. w Polsce, będzie pamiętany przez całe pokolenia. A to dzięki niezwykłej osobowości i ogromnemu, wszechstronnemu dorobkowi naukowemu, który pomnażał aż do dnia śmierci. Profesor odszedł w wieku 90 lat, mając przed sobą maszynę do pisania, w której tkwiła kartka kolejnego, już niedokończonego artykułu. Gdyby mógł się on ukazać, nosiłby numer blisko 700-setnej publikacji. Profesor do końca życia prowadził też wykłady i seminaria.

Ileż jego stwierdzeń, nieraz dosadnych i ostrych w wymowie, ale zawsze eleganckich w formie, zwłaszcza zawartych w glosach do orzeczeń Sądu Najwyższego, nadal jest powtarzanych. Starsze pokolenie prawników pamięta chociażby "szpilkę w cieście" zaczynającą glosę do wyroku SN w słynnej łódzkiej sprawie o odszkodowanie za skutek połknięcia szpilki w kupionym ciastku, a także glosę do orzeczenia kończącego proces o naprawienie szkody w związku z "Bitwą pod Grunwaldem" - inscenizowaną na obozie harcerskim pod wpływem filmu Aleksandra Forda i tragicznie zakończoną utratą oka przez jej uczestnika. Można by przywoływać równie wiele ciekawych spraw, jak i dysput na temat poglądów wyrażanych przez profesora w związku ze stanowiskiem sędziów. Ci ostatni nieraz mieli do niego żal o zbyt duży temperament polemiczny. Nikt nigdy nie mógł mu jednak zarzucić pochopności opinii, które były oparte na rzetelnej wiedzy, znajomości różnych systemów prawa i racjonalnym spojrzeniu na rzeczywistość. Profesora cechowało niezwykłe poczucie sprawiedliwości, które winno towarzyszyć każdemu orzeczeniu sądowemu.

Ogólnie przyznaje się, że poglądy Adama Szpunara wywarły ogromny wpływ na orzecznictwo sądów powszechnych i Sądu Najwyższego, zwłaszcza w dziedzinie zobowiązań, w tym naprawienia szkody czynem niedozwolonym. Opowiadał się po stronie słabszego w procesie, czyli za poszkodowanym, uważał, że prawo zobowiązań winno się tak interpretować, aby w nim dostrzegać przede wszystkim ochronę wierzyciela. Napisał 279 glos do orzecznictwa sądowego - nie wiem, czy to nie jest rekord w polskim piśmiennictwie prawniczym! Glosy te dotyczyły, poza szeroko rozumianym prawem zobowiązań, dziedziny prawa rzeczowego, spadkowego i rodzinnego, ochrony dóbr osobistych i innych kwestii z zakresu praw na dobrach niematerialnych oraz zagadnień części ogólnej prawa cywilnego, a w ostatniej dekadzie jego życia - prawa papierów wartościowych, szczególnie weksli. Było to podyktowane rewolucją ustrojową w Polsce i przywróceniem obrotowi papierami wartościowymi znaczenia w gospodarce.

Prof. Adam Szpunar urodził się przed stu laty w Krakowie, zmarł dziesięć lat temu w Łodzi. W młodości związany był z Krakowem, z gimnazjum Jana Sobieskiego (gdzie uczył jego ojciec) i z Uniwersytetem Jagiellońskim, który ukończył w wieku 21 lat i już rok później obronił rozprawę doktorską o umowie przekazu według kodeksu zobowiązań. Promotorem pracy był jeden z luminarzy polskiej cywilistyki, prof. Jan Gwiazdomorski, a recenzentem znany z komentarza do kodeksu handlowego prof. Tadeusz Dziurzyński. Praca okazała się na tyle wybitna, że wydana przez UJ w 1937 r. do dzisiaj jest cytowana, nie ma dotąd konkurencji, a młody doktor otrzymał stypendium Funduszu Kultury Narodowej i przez rok oddawał się studiom w Paryżu. Tam wpływ na jego poglądy oraz sposób prowadzenia zajęć ze studentami wywarły wykłady tak znamienitych profesorów francuskich, jak Henri Capitant, René Demogue, Georges Ripert i Jean Niboyet. Wspominając wczesne lata pracy naukowej, profesor podkreślał znaczenie, jakie dla sposobu jego myślenia prawniczego miało z kolei przebywanie w otoczeniu takich profesorów UJ, jak: Rafał Taubenschlag, Stanisław Wróblewski, Fryderyk Zoll i wspomniany Jan Gwiazdomorski.

Opublikowana w 1947 r. rozprawa habilitacyjna na temat nadużycia prawa podmiotowego stała się fundamentem rozumienia wykładni celowościowej przepisów prawa, której profesor pozostał wierny, ale pojmując ją w sposób wyważony i na tle innych rodzajów wykładni prawa. Praca ta była podstawą pierwszej po wojnie (wrzesień 1945 r.) habilitacji na Wydziale Prawa UJ. Już jako docent Adam Szpunar przygotował wraz z prof. Zollem trzytomowy podręcznik prawa cywilnego. Nigdy więcej nie podjął się opracowania tego typu publikacji. Kiedy o to pytaliśmy, odpowiadał, że zbyt trudnym dla niego zadaniem jest napisanie dobrego podręcznika, a takie sobie to już są na rynku. Coś w tym jest, że im więcej ma się doświadczeń dydaktycznych i naukowych, z tym większą pokorą podejmuje się próby uczenia innych. A podręcznik jest uzewnętrznioną formą nauczania, więc jego napisanie wymaga wielkiej odpowiedzialności za słowo. Bardzo dzisiaj takiego myślenia brakuje!

Od 1949 r. był w Uniwersytecie Łódzkim. Przez 43 lata kierował Katedrą Prawa Cywilnego, był pierwszym z wyboru rektorem UŁ (lata 1956-1962). Pełnił też inne zaszczytne funkcje, z których najbardziej sobie cenił udział w komisji przygotowującej nowy, do dziś obowiązujący kodeks cywilny z 1964 r. (na wielu przepisach odcisnął swoiste piętno). Opublikował 27 monografii naukowych, 286 artykułów, 57 recenzji oraz wspomnianą liczbę ponad ćwierci tysiąca glos do orzecznictwa.

Imponujący dorobek docenił Uniwersytet Warszawski doktoratem honoris causa w 1999 r. Prof. Szpunar wygłosił wtedy znakomity wykład, w którym powiedział: "Prawo służy określonym celom społecznym i gospodarczym, zawierając rozwiązania konfliktów sprzecznych interesów. Prawnik powinien właściwie zrozumieć to rozwiązanie sprzecznych interesów i dokonać zgodnie z nim wykładni". Wystąpienie było tak skonstruowane, że nadawałoby się natychmiast do druku. Kilka dni później gratulowałem profesorowi, podziwiając także stronę formalną wypowiedzi, a wtedy usłyszałem: "Przecież ja to sobie napisałem i nauczyłem się na pamięć". Był wtedy w 87. roku życia, z taką pamięcią! Ale też miał ją zawsze znakomitą, kiedy nam, swoim uczniom, przypominał, co i gdzie opublikowaliśmy przed laty, mimo że sami o tym już niekoniecznie pamiętaliśmy.

Dydaktyka obok nauki była również pasją profesora. Studentów lubił w dość swoisty sposób, rzadko chyba przez nich zrozumiały, zwłaszcza gdy spotykali go tylko na wykładach i na egzaminie. Cośrodowy wykład z prawa zobowiązań był wydarzeniem niemalże świętym, nie mógł się nie odbyć i nie mógł się opóźnić! Profesorowi towarzyszyło grono wszystkich młodszych pracowników naukowych, zawsze mogli się dowiedzieć czegoś nowego. On sam używał tylko kodeksu cywilnego, nie miał żadnych notatek. Wykłady były przejrzyste, wygłaszane a vista, po prostu niezwykłe. Patrząc na to, w jaki sposób dzisiaj studenci odnoszą się do wykładów, wiem, że tamte były czymś, co bezpowrotnie minęło. Kultura słowa versus wszechobecny dzisiaj przekaz medialny, nagranie komórką, sprzedawanie tego nagrania itp. Inna mentalność, inna epoka!

Znałem profesora przez kilka dziesiątków lat i często zastanawiam się, dlaczego studenci tak niezmiernie się go bali. Sam tego też doświadczyłem. Egzamin trwał dziesięć minut i zawierał dwa-trzy krótkie, konkretne pytania. Dla znających prawo cywilne jest wiadome, że to bardzo konkretna dziedzina. Wiesz, to mówisz, nie wiesz, właściwie nic nie wymyślisz ani nie zmyślisz; żadnej wody! Nie przejdzie! Potem już tylko dobra ocena w indeksie lub równie szybka dwója. Ach, tych dwój było, oj było niemało, ale i tak studenci twierdzili, że łatwiej się zdawało niż u następczyni profesora, pani profesor Biruty Lewaszkiewicz-Petrykowskiej. Ale, jak się zdało, to już potem tylko z górki.

Udział w seminarium magisterskim był wyróżnieniem, można się było bardzo dużo nauczyć, zwłaszcza przygotowując pracę magisterską, czytając ją na seminarium i nieraz płaczem to okraszając, jako że profesor był bardzo cierpliwy, ale i bardzo wymagający. Tak dla studentów, jak dla nas, młodej niegdyś kadry. Łzy były nieraz efektem przedstawiania fragmentów prac na seminarium doktoranckim, kiedy autorowi się wydawało, że napisał coś epokowego, a profesor łatwo udowadniał, że to mierne i trzeba poprawiać, i poprawiać, i poprawiać...

Wiadome było, że zdobycie stopnia naukowego w Katedrze Prawa Cywilnego jest okupione ogromnym wysiłkiem, ale w efekcie rozprawy doktorskie były na wysokim poziomie, często nagradzane, stanowiły prawdziwe dzieło naukowe; żadnej fuszerki! W seminariach magisterskich i doktorskich uczestniczyli wszyscy pracownicy katedry i wielu gości. Dyskusje w gronie kadry były zażarte i potem przez lata komentowane z sentymentem przez doświadczonych już sędziów, adwokatów i przedstawicieli innych profesji prawniczych, jako swoiste przeżycie intelektualne. Za anegdotkę mogą zaś uchodzić dyskusje z uznanym sędzią Sądu Najwyższego Zbigniewem Masłowskim, który przed wykładem profesora miał wykład z prawa spadkowego. Profesor Szpunar zawsze przychodził znacznie wcześniej i witał wchodzącego do pokoju sędziego Masłowskiego słowami: "Ależ panie sędzio, coście znowu w tym Sądzie Najwyższym za orzeczenie wydali!". Na co sędzia Masłowski odpowiadał najczęściej: "Ależ panie profesorze, ja nie byłem w składzie orzekającym w tej sprawie, jednakże..." - i tu następowało tłumaczenie powodów wydania takiego, a nie innego orzeczenia, po czym wywiązywała się burzliwa dyskusja.

Taki był profesor Adam Szpunar, zawsze gotowy do dyskusji naukowej, mający własne, ugruntowane poglądy na wiele dziedzin prawa, surowy, ale jakże serdeczny, dla nas jego uczniów wzór niedościgniony, stale powracający w rozmowach o tym, jakby postąpił w takiej lub innej sprawie. Stale dzięki temu wśród nas żyje i oby tak zostało...

III Forum Prawa Spółek

Okazją do zapoznania się z dorobkiem prof. Adama Szpunara będzie konferencja, która 17 maja odbędzie się na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego. Referentami głownymi będą m.in.: prof. Biruta Lewaszkiewicz-Petrykowska, prof. Maksymilian Pazdan, prof. Wojciech Pyzioł, prof. Stanisław Sołtysiński i prezes SN prof. Tadeusz Ereciński.

Prof. Adam Szpunar napisał 279 glos do orzecznictwa sądowego. Nie wiem, czy to nie jest rekord w polskim piśmiennictwie prawniczym

@RY1@i02/2013/093/i02.2013.093.07000060a.804.jpg@RY2@

fot. zbyszko siemaszko/narodowe archiwum cyfrowe

Profesor Adam Szpunar podczas jubileuszu 140-lecia Uniwersytetu Warszawskiego, 14 maja 1958 r.

@RY1@i02/2013/093/i02.2013.093.07000060a.805.jpg@RY2@

Wojciech Jan Katner, prof. zw. dr hab., kierownik Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego Uniwersytetu Łódzkiego, sędzia Sądu Najwyższego

Wojciech Jan Katner

prof. zw. dr hab., kierownik Katedry Prawa Gospodarczego i Handlowego Uniwersytetu Łódzkiego, sędzia Sądu Najwyższego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.