Wciąż mamy kodeks w głowie
Czas zadać sobie pytanie, czy prawnicy powinni znać cyfry, czy może rozumieć prawo
Niebawem, bo już w marcu, morze aplikantów powalczy o togę. Po jej zdobyciu pewnie niemało świeżo upieczonych adwokatów i radców zacznie się zastanawiać, gdzie się właściwie podziały te mityczne złote góry, których miały tak zaciekle strzec tajemnicze korporacje.
Najpierw jednak muszą pokonać pierwszą przeszkodę, czyli testową część egzaminu adwokackiego. Tysiące osób po około 20 latach formalnej edukacji będą w całej powadze, w obecności pięcioosobowych komisji, składających się z doświadczonych adwokatów i sędziów, odpowiadać na niezwykle ważkie pytania. Np. takie: ile wynosi taki to a taki termin: a) trzy lata, b) pięć lat, c) dziesięć lat. Oczywiście korzystanie z tekstów ustaw surowo wzbronione i rygorystycznie karane.
Rzesze dorosłych ludzi, przygotowujących się do egzaminu adwokackiego, umierają teraz z nudów, ślęcząc nad ustawami, przyswajając sobie na pamięć liczby, definicje. Znakomita część z nich zapewne namiętnie czyta też dotychczasowe testy. Dla wielu z nich przypuszczalnie rezultat będzie pozytywny. Da się? Oczywiście - tylko po co? W chwili, gdy piszę ten tekst, mam przy sobie smartfona, który pozwala mi sprawdzić treść dowolnej ustawy, znaleźć relewantne orzecznictwo, komentarze, analizy i wypowiedzi. Od ogólnej wiedzy zależy, ile czasu mi to zajmie, czy zrozumiem to, co przeczytam, i jak to w praktyce spożytkuję.
Wyznaczenie przez ustawodawcę testów jako jednego z elementów egzaminu ma pozornie zalety. Wyklucza uznaniowość ocen. Błędem byłoby jednak twierdzić, iż testy tego typu są jednakowo trudne dla wszystkich. Są łatwe dla tych, którzy z łatwością przyswajają sobie szczegółowe dane liczbowe i rozwlekłe definicje. Subiektywnie trudniejsze dla pozostałych.
System egzaminowania i kształcenia nie może jednak abstrahować od wartości, jakie ma promować. Trzeba sobie zatem odpowiedzieć na pytanie: czy dobry adwokat to ten, który zna ustawę na pamięć? Czy może ten, który rozumie pewne mechanizmy, trendy, instytucje prawne, a numerki może sprawdzić dla pewności na bieżąco? Ten, który potrafi interpretować ustawy, czytać ze zrozumieniem orzecznictwo?
Być może zabrzmi to jak banał, ale system egzaminowania wpływa na sposób kształcenia. Autor tego tekstu miał kiedyś przyjemność rozmawiać z absolwentem prawa, który nie zdał testu zwanego z jakiegoś powodu egzaminem na aplikację adwokacką. Dlaczego pan nie zdał? Popełniłem błąd, panie mecenasie. Czytałem ustawy, a trzeba było się uczyć z testów. Trudno o lepszy przykład tego, jak bardzo formalizm testowy zabija prawdziwy proces zdobywania wiedzy, praktyczne umiejętności i w rezultacie innowacyjność.
Po tym, jak wreszcie opadnie kurz po wrzawie wywołanej pod hasłem otwarcia dostępu do zawodu, społeczeństwo musi sobie odpowiedzieć na pytanie, jakich aplikantów, adwokatów i prawników chce kształcić. Czy naprawdę mają to być chodzące dzienniki ustaw i monitory prawnicze? Co się stało z zapomnianą obecnie maksymą: "dobry prawnik ma głowę w kodeksie, a nie kodeks w głowie?".
Oczywiście rynek wszystko zweryfikuje, jak przekonali się klienci pewnej firmy, oferującej coś więcej niż zwykłe lokaty. Ile jednak zmarnujemy jeszcze kapitału społecznego, każąc młodym adeptom prawa uczyć się ustaw i rozporządzeń na pamięć. W historii znane są przykłady starożytnych wielkich cywilizacji, które podupadały, bo wymagały od swoich elit przede wszystkim zdania egzaminu polegającego na odtworzeniu z pamięci zapamiętanych tekstów. Po zaliczeniu samemu wielu dziwacznych testów i grze w numerki chciałbym zaproponować odejście od tej niezwykle jałowej formy egzaminowania. Pora już zakończyć ogólnonarodowy bieg z kodeksem w głowie.
@RY1@i02/2013/038/i02.2013.038.18300100h.802.jpg@RY2@
Łukasz Supera adwokat, doktorant z Uniwersytetu Warszawskiego
Łukasz Supera
adwokat, doktorant z Uniwersytetu Warszawskiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu