KRS: Sędzia Tuleya ma rację
Prawo
Sędzia Igor Tuleya, uzasadniając orzeczenie w sprawie Mirosława G., nie naruszył norm wynikających z przepisów prawa ani zasad etyki - tak brzmi wydane wczoraj stanowisko Krajowej Rady Sądownictwa. W ten sposób rada odniosła się do krytycznych opinii, jakie po wyroku w sprawie kardiochirurga Mirosława G. padały w mediach. Część komentatorów, w tym minister sprawiedliwości Jarosław Gowin, twierdziło, iż wypowiedzi sędziego przyrównujące metody pracy CBA do metod stalinowskich były niestosowne.
M.in. z tym poglądem nie zgodziła się KRS. Podkreśla, że rolą sądu jest wymierzanie sprawiedliwości i uzasadnianie orzeczeń w taki sposób, by były one zrozumiałe dla stron i dla opinii publicznej. A sędzia w przypadku ujawnienia okoliczności wskazujących na nadużycie prawa ma wręcz ustawowy obowiązek informowania o nich i wskazywania na kontekst, w jakim toczyło się postępowanie. Rada wskazała tu art. 19 kodeksu postępowania karnego.
"W demokratycznym państwie prawa można oczywiście nie zgadzać się z treścią uzasadnienia, podnosić merytoryczne argumenty czy komentować jego treść. Dyskredytowanie jednak sędziego czy potępianie go za to, że wykonuje swoje obowiązki, jest działaniem nie do zaakceptowania przez Krajową Radę Sądownictwa" - czytamy w piśmie podpisanym przez sędzię Małgorzatę Niezgódkę-Medek, wiceprzewodniczącą KRS.
Przeciwną opinię formułował jeszcze w poniedziałek szef KRS sędzia Antoni Górski. "Chciałem przeprosić wszystkie osoby, które poczuły się dotknięte porównaniem do okresu stalinowskiego".
Anna Krzyżanowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu