Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Młodych prawników kręta droga do wymarzonej profesji

22 czerwca 2017
Ten tekst przeczytasz w 18 minut

Zanim zdecydujesz o zdawaniu na aplikację, zastanów się, czy zawód prawnika traktujesz jak misję czy jak biznes

Jak zauważył Józef Ignacy Kraszewski na temat pewnego prawnika, "taką miał żyłkę do prawa i ochotę do procesów, że gdyby mu sprawy zabrakło, gotów by sam siebie pozwać, byle mieć co robić". To właśnie ta ochota do procesów i żyłka do prawa co roku przyciąga w całej Polsce tysiące młodych ludzi. I choć u nas do prawnika nie chodzi się jak do sklepu po bułki, jak to się dzieje w Stanach Zjednoczonych, a korporacje prawnicze alarmują o nasyceniu rynku, to jednak wciąż za mało, by zniechęcić kandydatów. Wizja prestiżowego zawodu i intratnej pracy jest silniejsza. A możliwości jest wiele. Absolwenci wydziałów prawa stają więc przed wyborem, czy zdawać na aplikację, iść na etat do korpo w przeszklonym drapaczu chmur czy poszukać spokojniejszego trybu pracy w urzędzie, a może rozkręcić własny biznes prawniczy. Ten ostatni wariant, bycie na swoim, jest marzeniem wielu magistrów prawa.

- Zalecałbym jednak ostrożność, jeśli chodzi o prowadzenie działalności prawniczej zaraz po studiach. Choćby ze względu na ryzyko odpowiedzialności odszkodowawczej. Oczywiście można się ubezpieczyć, ale o ile mi wiadomo, koszt polisy jest wysoki w wypadku prawników niemających uprawnień adwokata czy radcy prawnego - przestrzega adwokat Bartłomiej Witucki. - Młodemu absolwentowi studiów prawniczych etat z pewnością daje poczucie bezpieczeństwa. Należy także pamiętać, że działalność prawnicza jest dość specyficzna. To taka dziedzina, w której kluczowe znaczenie mają wiedza i doświadczenie. A doświadczenie wymaga czasu.

Dodaje też, że początkujący prawnik porywający się na założenie własnej firmy powinien brać pod uwagę zagrożenia. Każdy błąd może bowiem sporo kosztować.

- Wadliwie sporządzone umowa czy odwołanie mogą narazić klienta na wymierne szkody, a następnie samego prawnika na roszczenia klienta - wskazuje.

Etat kontra wpis do działalności

Prowadzenie własnej działalności zwykle wiąże się z zasadniczą niewiadomą: czy prawnik będzie miał klientów i jak ich skutecznie pozyskiwać?

- Z tym problemem borykają się także początkujący adwokaci i radcowie prawni. Oczywiście zdarzają się przypadki młodych ludzi, którzy mają wysokie umiejętności sprzedaży, ale także dla nich znalezienie grona potencjalnych klientów może się okazać problemem. Nawet najbardziej imponująca strona internetowa nie wystarczy. Niewątpliwie zatem etat w firmie czy w urzędzie jest bezpieczniejszym rozwiązaniem - uważa mec. Witucki.

Adwokat Magdalena Czernicka-Baszuk wskazuje, że wybór między etatem a wykonywaniem zawodu w formie samozatrudnienia nie jest taki oczywisty i zależy to od wielu czynników, przede wszystkim od charakteru człowieka.

- Dla mnie zawsze było jasne, że nie chcę mieć szefa. Chciałam sama o wszystkim decydować. Wiele lat temu wydawało mi się, że skoro nie będę miała zwierzchnika, to będę niezależna. Lata pracy zweryfikowały moje przekonania na ten temat. Wykonując zawód adwokata w indywidualnej kancelarii, szybko zorientowałam się, że muszę się podporządkowywać, słuchać i tłumaczyć, a moim prawdziwym i najbardziej wymagającym szefem jestśmy: ja sama i klienci, dla których pracuję. Nienormowany czas pracy polega zaś na tym, że mogę pracować... więcej. Są plusy i minusy obydwu rozwiązań. Ja pomimo wielu niedogodności nigdy nie zamieniłabym niezależności na pracę na etacie, choć ta ostatnia daje zapewne większe poczucie bezpieczeństwa.

Ostatni egzamin na studiach prawniczych, w odróżnieniu od innych kierunków, nie jest końcem edukacji. Tak naprawdę dopiero się zaczyna. Młodzi ludzie stają przed dylematem, co robić dalej.

- Mogą wybrać zawody tradycyjne, takie jak sędzia, prokurator, adwokat czy radca prawny albo wybrać całkowicie inny zawód: od legislatora czy nauczyciela akademickiego, dziennikarza, urzędnika po dyplomatę polityka. Możliwości jest wiele, trzeba wybrać to, co najbardziej nam odpowiada, do czego staromodnie mówiąc, czujemy powołanie - mówi mec. Czernicka-Baszuk. Zwraca też uwagę, że dla młodych kobiet, które chcą być matkami, zapewne wygodniejsza jest praca na etacie, ponieważ daje możliwość skorzystania z urlopu macierzyńskiego.

Sędzia Rafał Puchalski wskazuje, że zwolennicy spokoju i stabilizacji powinni postarać się o posadę w państwowej sferze budżetowej, a spragnieni intratnych stanowisk - wybrać wspinaczkę po szczeblach korporacyjnej kariery.

- Ponownie musimy zadać sobie pytanie, czy ważniejsza jest dla nas służba obywatelom czy stricte biznesowe podejście - mówi. I uprzedza kolejne pytanie, wskazując, że w jego ocenie - wbrew obiegowym opiniom o sposobach znajdowania pracy w urzędzie czy dziale prawnym któregoś z resortów - obecne konkursy są w pełni transparentne i gwarantują, że do zawodu zostają dopuszczeni wszyscy mający odpowiednie umiejętności i wiedzę. Warto więc w nich startować.

Sędzia Puchalski dodaje jednak, że warto też postarać się o znalezienie pracy na etacie jako aplikant zawodu prawniczego.

- Dzięki nabytemu doświadczeniu pod okiem patrona, który wykonuje zawód od wielu lat, będzie nam znacznie łatwiej funkcjonować w rzeczywistości zawodowej - mówi.

- Jeśli chce się wykonywać zawód adwokata lub radcy prawnego, to z pewnością aplikacja jest najlepszym wyborem. A optymalnym rozwiązaniem jest praca w kancelarii i jednocześnie odbywanie aplikacji - przyznaje mec. Witucki.

Długa ścieżka przez aplikację

Wszystko zatem zależy do tego, co absolwent studiów prawniczych chce robić w życiu.

- Jeśli celem jest znalezienie dobrze płatnej pracy w dużej firmie nieprawniczej, to rzeczywiście aplikacja nie musi być przydatna. Jeśli jednak wiąże się swoje plany z zawodem adwokata czy radcy prawnego, to aplikacja wydaje się konieczna. Choćby dlatego, że z puntu widzenia pracodawcy, a mam tu na myśli kancelarię prawniczą, przydatność magistra prawa odbywającego aplikację, jest o wiele większa ze względu na możliwość zastępowania adwokata czy radcy w sądach - tłumaczy mec. Witucki.

Sędzia Puchalski mówi, że decydując o zdawaniu na aplikację bądź z niej rezygnując, należy się zastanowić, czy zawód prawnika traktuje się w kategoriach misji czy biznesu.

- Popyt na prawników będzie zawsze, a rezultat naszych starań zależy od nas samych. Jednego jestem pewien, przy szeroko rozwiniętych gałęziach prawa przyszłością będzie specjalizacja, a tym samym osobiście byłbym zwolennikiem tej formy kształcenia przyszłego prawnika. Aplikacja pozwala nabrać doświadczenia, ułatwia stworzenie sieci kontaktów oraz daje szansę na wykreowanie swojej osoby i marki - wymienia.

I wskazuje, że decyzja o wyborze aplikacji dla wielu wiąże się obecnie ze strachem przed inwestycją w przedsięwzięcie o dużym stopniu ryzyka. Ponad trzy lata ciężkiej nauki, pracy za grosze i wysiłku związanego z walką o pozycję na rynku pracy. Kto widzi w tym sens, nadaje się na aplikację. Studia prawnicze to zaledwie podstawa, a uzyskanie tytułu magisterskiego to zbyt mało, żeby mówić i myśleć o sobie jak o prawniku. Dopiero lata nabywania doświadczeń pozwolą nam zostać prawnikiem.

- Niewątpliwie okres aplikacji jest ciężki i wymaga podporządkowania szkoleniu życia zawodowego i rodzinnego. Poza tym aplikacja to okres głodu i nieurodzaju, większość osób w kancelariach pracuje za ZUS lub za co łaska. Należy jednak pamiętać, że nabyta wiedza w okresie aplikacji pod okiem doświadczonych patronów lub w znanych kancelariach, będzie w przyszłości procentować, i tak powinna wyglądać modelowa ścieżka wykonywania tego zawodu - podsumowuje Rafał Puchalski.

Dobrze uczyć się od mistrza

Zwolennikiem tradycji terminowania u mistrza jest też radca prawny Michał Paprocki.

- Tylko w ten sposób młody przyszły prawnik może poznać tajniki profesji, przynależny system wartości, dojrzeć intelektualnie i mentalnie. W mojej ocenie osoby, które od razu po studiach rozpoczynają własną działalność, świadczenie usług doradztwa prawnego, nie są w stanie zapewnić należycie starannej pomocy prawnej. Istnieją oczywiście proste sprawy życia codziennego, które powinien umieć rozwiązać każdy absolwent studiów prawniczych, ale diabeł tkwi w szczegółach i młody prawnik może coś przeoczyć. Nikomu nie odbieram tej możliwości, ale taka osoba musi liczyć się z podwyższonym ryzykiem, słabym dostępem do rynku, a tym samym ograniczoną możliwością dalszego rozwoju - tłumaczy. Uważa, że aplikacja jest naturalnym i koniecznym wyborem dla prawnika, który zamierza świadczyć pomoc prawną.

- Aby wykonywać niektóre zawody prawnicze (np. sędzia, prokurator) musimy ukończyć aplikację. Jest druga możliwość - zdobyć stopień doktora nauk prawnych, spełnić wymagane warunki i uzyskać wpis na listę radców prawnych lub adwokatów. Osoby, które wybrały tę drogę, argumentują, że obecny model aplikacji jest nieczytelny, niestabilny i nadmiernie czasochłonny. W tym samym czasie wskazują, że można pisać pracę i zdobywać doświadczenie, aktywnie pracując. Moim zdaniem aplikacja daje niezbędne przygotowanie do należytego i samodzielnego wykonywania zawodu i w tym zakresie nie ma drogi na skróty. Nawet jeśli postanowimy uniknąć jej trudów, to będziemy musieli to nadrobić, na przykład kwestię reprezentacji klienta w sądzie - wymienia.

Oprócz tego jest wiele innych możliwości: in-house lawyer, praca naukowa i naukowo-dydaktyczna, praca w urzędzie.

- Z moich własnych obserwacji: przychodzi taki moment w rozwoju młodego prawnika, gdy zdobywa się na tyle doświadczenia i umiejętności, że z asystenta można stać się samodzielnym prawnikiem. Przychodzi również moment, gdy uprawnienia aplikanta, a następnie radcy czy adwokata, są bardzo potrzebne, aby móc w całości zrealizować powierzone zadania. Prawnik bez uprawnień nie będzie mógł skutecznie wykonywać zadań zawodowego pełnomocnika, nie będzie mógł zastępować klienta w sądzie, nie uzyska wglądu do akt sprawy sądowej itd. W efekcie nie będzie samodzielny, będzie potrzebował w określonych zakresach wsparcia osoby z uprawnieniami. To czyni jego usługę niepełnowartościową. Mając do wyboru aplikanta i prawnika, nie mam złudzeń, że ten pierwszy z założenia będzie większym wsparciem - podkreśla mec. Paprocki.

W przypadku działalności gospodarczej to oznacza, że prawnik bez uprawnień będzie mógł zatem realizować tylko określone rodzaje spraw i tylko na etapie przedsądowym. Na tak konkurencyjnym rynku to słaba pozycja. W kancelarii oznacza, że w pewnym momencie jego możliwości rozwoju (i awansu) się zablokują.

@RY1@i02/2017/119/i02.2017.119.11900150o.801.jpg@RY2@

fot. shutterstock

Ewa Maria Radlińska

ewa.radlinska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.