Dyscyplinarka za brak jednego zdania
Sędziemu wydawało się, że podpisał, zarządzenie, ale tego nie zrobił. Przemęczenie nie zwalnia go z odpowiedzialności
Stan faktyczny
Sędzia sa?du okre?gowego był sprawozdawcą w sprawie dotyczącej przedłuz˙enia pobytu obywatela Bangladeszu w strzez˙onym os´rodku dla cudzoziemco´w. Orzeczenie uchylono, sędzia jednak nie dopełnił obowia?zku wydania zarza?dzenia o dore?czeniu tego postanowienia administracji os´rodka. Cudzoziemiec został więc wypuszczony dopiero po interwencji kierownictwa jednostki. Złożył następnie wniosek o zados´c´uczynienie za niesłuszne przetrzymywanie go w placówce. Sa?d apelacyjny uznał sędziego za winnego ale odsta?pił od wymierzenia kary. Sędzia wnio´sł odwołanie. Podnosił, że co prawda nie sporządził zarza?dzenia na piśmie, ale wydał je ustnie. Był przekonany o dore?czeniu tego orzeczenia oddziałowi straz˙y granicznej, ponieważ dotychczas w praktyce takie dokumenty były zawsze dore?czane. To przekonanie wynikało z sytuacji, w kto´rej najpierw wydał ustne zarza?dzenie protokolantce, a ta pod koniec dnia pracy zamiast zleconego jej zarza?dzenia przedłoz˙yła mu do podpisania decyzję o zwrocie akt do sądu rejonowego. Sędzia zaś w natłoku pracy był przekonany, z˙e zarza?dzenie o dore?czeniu orzeczenia zostało mu wczes´niej przedłoz˙one do podpisu. Uważał wie?c, z˙e zostało ro´wniez˙ dore?czone straz˙y granicznej. Wskazywał też na to, że gdyby mógł zorganizowac´ sobie prace? tak, aby procedowac´ bez pos´piechu i stresu, to na pewno nie doszłoby do zarzucanego mu zaniechania. Wskazał, że obcia?z˙enie jego referatu było nadmierne (przydzielono mu do rozpoznania o 50 spraw wie?cej niz˙ kolejnemu pod wzgle?dem obcia?z˙enia se?dziemu). Dowodził też, że stan bezprawnego pozbawienia cudzoziemca wolnos´ci istniał od uchylenia decyzji o zobowia?zaniu go do powrotu, gdyz˙ od tego dnia brak było podstawy prawnej do jego pobytu w os´rodku dla cudzoziemco´w i to nie on ten stan spowodował, lecz komendant placówki straży. Sam sędzia zaś chciał szybkiego skierowania sprawy na posiedzenie, ponieważ miał zamiar jak najszybszego zwolnienia cudzoziemca z os´rodka. Wniósł o uniewinnienie.
Uzasadnienie
Sa?d Najwyz˙szy podtrzymał wyrok z 28 kwietnia 2017 r. sygn. akt SNO 7/17). Wskazał przy tym, że w sa?dzie, w którym orzekał obwiniony, ukształtowała się praktyka, z˙e to włas´nie se?dzia sprawozdawca w kolegialnych składach sa?du odwoławczego był zobligowany do wydawania zarza?dzen´ wykonawczych do wydanych postanowien´. On zaś go nie wydał i nie podpisał - zarza?dzenie o dore?czeniu odpisu postanowienia wymagało zaś formy pisemnej. Nawet gdyby więc wydał polecenie jego przygotowania protokolantowi, to takie działanie nie wystarczało. SN zwrócił uwagę, że czynności te nie są skomplikowane i mogły zostać dokonane juz˙ w trakcie posiedzenia (do protokołu) lub na odre?bnej kartce doła?czonej do akt sprawy. Jest oczywiste, z˙e przygotowanie zarza?dzenia, nawet jez˙eli ma ono charakter techniczno-organizacyjny, nie nalez˙y do obowia?zko´w protokolanta, lecz se?dziego.
SN wskazał, że nadmiar obowia?zko´w i przeme?czenie nie usprawiedliwiają sędziego, ponieważ zaniechana czynnos´c´ nie wymagała skomplikowanych analiz i czynnos´ci orzeczniczych, a chodziło o tak istotna? kwestie? jak koniecznos´c´ zwolnienia cudzoziemca z pobytu w os´rodku. Przekonanie, z˙e takie zarza?dzenie zostało wydane, nie miało z˙adnych podstaw faktycznych, se?dzia przyznał przeciez˙, z˙e sam go nie sporza?dził i nie podpisywał z˙adnego innego zarza?dzenia, niz˙ tylko to o zwrocie akt do sa?du rejonowego. Zwaz˙ywszy na te okolicznos´ci, jak i na to, z˙e sędzia był s´wiadom swojego stanu psychofizycznego (zme?czenie), ale podja?ł sie? tego dnia wykonywania swoich obowia?zko´w słuz˙bowych, jest oczywiste, z˙e miał obiektywnie moz˙liwos´c´ uniknie?cia błe?du, skoro oceniał swoje predyspozycje jako odpowiednie do orzekania.
Dla oceny zachowania obwinionego nie mogła miec´ znaczenia kwestia, z˙e juz˙ od chwili uchylenia decyzji o zobowia?zaniu cudzoziemca do powrotu istniał stan bezprawnego pozbawienia wolnos´ci, ani z˙e do tego stanu przyczyniły sie? inne osoby, w tym pozostali członkowie składu orzekającego oraz protokolant, a takz˙e np. prezes sa?du okre?gowego, przewodnicza?cy wydziału i zaste?pca kierownika sekretariatu. SN przypomniał obwinionemu sędziemu rzecz kluczowa? - chodziło przeciez˙ w istocie o napisanie np. na dole protokołu z posiedzenia jednego zdania: "dore?czyc´ OSG odpis postanowienia". Tylko tyle.
KOMENTARZ
@RY1@i02/2017/117/i02.2017.117.07000080a.804.jpg@RY2@
fot. Wojtek Górski
Bartłomiej Przymusiński sędzia
Prośbę o komentarz do tego orzeczenia otrzymałem w drodze na sesję, na którą wyznaczyłem 25 spraw. Gdybym wyznaczał po osiem, następne terminy byłyby nie za cztery, lecz za 10 miesięcy... Jest jednak cena, którą się za to płaci: większe ryzyko popełnienia błędu. Wierzę, że udaje mi się je minimalizować. Każdy musi się zmierzyć z dylematem, czy starać się skończyć jak najwięcej spraw, czy zagwarantować sobie odpowiedni czas na odpoczynek, aby być w formie. SN w omawianej sprawie nie uznał przemęczenia sędziego za przesłankę wyłączającą jego winę i skwitował to stwierdzeniem, że skoro sędzia orzekał, to sam zdecydował, iż jest w stanie pracować. Mógłbym przytoczyć wiele wypowiedzi sądów wyższych instancji napominających sędziów, że jeśli trzeba, to należy pracować wieczorami i w weekendy. Problem w tym, że od kilku lat ta potrzeba nie jest wyjątkiem, stała się regułą. Oczywiście zewnętrzny obserwator może to skwitować stwierdzeniem, że skoro ktoś uważa, że ma za dużo pracy, to niech ją zmieni. Nie o to jednak chodzi. Gdy wsiadamy do samolotu, mamy prawo oczekiwać, że ktoś zapewnił pilotowi możliwość skupienia się na wykonywanych zadaniach i nie dorzucił mu jeszcze kilku pilnych lotów po godzinach. Gdy zdarza się katastrofa, komisja skupia się na ustaleniu, czy otoczenie systemowe nie wpłynęło na błąd ludzki i jak można temu zapobiec w przyszłości. Chciałbym, żeby tego typu profesjonalne nastawienie, pozbawione atmosfery linczowania tych, którzy popełnili błąd, stało się kiedyś standardem w zarządzaniu sądownictwem.
Ewa Maria Radlińska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu