Sędzia pozwany przez sąd, w którym orzeka. To wystarczający powód, aby przenieść sprawę?
W sprawie, która jest prowadzona przeciwko sędziemu danego sądu, nie zawsze będzie występować potrzeba jej przekazania do innej jednostki. Okoliczności tej muszą towarzyszyć jeszcze inne, uzasadniające zagrożenie dobra wymiaru sprawiedliwości. Do takich wniosków doszedł Sąd Najwyższy.
Sąd Najwyższy rozpatrywał wniosek jednego z sądów okręgowych. Zwrócił się on o przekazanie do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu sprawy, która dotyczyła ochrony dóbr osobistych, a w której powodem był ten sąd, zaś pozwaną sędzia w stanie spoczynku, która w nim orzekała. SN odmówił przeniesienia sprawy.
Sędzia jako strona postępowania
Uzasadniając swoją decyzję, SN w pierwszej kolejności przyznał, że taka potrzeba może zachodzić, gdy sprawa prowadzona jest przeciwko sędziemu danego sądu lub jego pracownikowi. I że sąd, który znalazł się w takiej sytuacji, powinien rozważyć, czy okoliczności faktyczne nie przemawiają za wystąpieniem w trybie art. 44[1] kodeksu postępowania cywilnego. Przepis ten stanowi, że „Sąd Najwyższy może przekazać sprawę do rozpoznania innemu sądowi równorzędnemu z sądem występującym, jeżeli wymaga tego dobro wymiaru sprawiedliwości, w szczególności wzgląd na społeczne postrzeganie sądu jako organu bezstronnego”.
Jednocześnie jednak SN podkreślił, że „o potrzebie wystąpienia do Sądu Najwyższego powinno decydować występowanie innych, szczególnych - czyli o kwalifikowanym charakterze - okoliczności uzasadniających zagrożenie dobra wymiaru sprawiedliwości, w szczególności społeczny odbiór sądu jako organu bezstronnego.” I dodał, że gdyby ustawodawca chciał, aby wszystkie sprawy, w których pozwanymi są sędziowie lub pracownicy sądów właściwych do ich rozpatrzenia, były przenoszone do innych jednostek, to wprowadziłby takie rozwiązanie wprost.
Sąd Najwyższy nie miał wątpliwości. Sprawa zostaje w sądzie właściwym
Tymczasem w rozpoznawanej przez SN sprawie sąd okręgowy nie wskazał żadnych innych – poza tą, że pozwaną jest sędzia danego sądu – okoliczności wskazujących na konieczność przekazania sprawy. Dlatego też SN stwierdził, że brak było powodów do stwierdzenia, że nieprzeniesienie tej konkretnej sprawy zagroziłoby wewnętrznej sferze bezstronności właściwego sądu. Także wzgląd na zewnętrzny aspekt bezstronności sądu, oceniany z punktu widzenia opinii publicznej, nie przemawiał, zdaniem SN, za zasadnością przekazania sprawy do innej jednostki. „Obawa wystąpienia w opinii społecznej przekonania, że sprawa nie zostanie w tym sądzie bezstronnie rozpoznana musi być realna, a nie hipotetyczna” – czytamy w uzasadnieniu postanowienia.
SN podkreślił również, że „nadużywanie instytucji przekazywania sprawy do sądu równorzędnego z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości może prowadzić do osłabienia zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości”. Jego zdaniem autorytetowi wymiaru sprawiedliwości nie służy zbyt pochopne sięganie przez sądy po tę instytucję, w szczególności w sprawach, które są przedmiotem debaty publicznej i środowiskowej, i w których stronami są osoby znane lub pełniące funkcje publiczne, w tym także sędziowie. Wywoływać to bowiem może wrażenie, że sąd wątpi w swoje własne kompetencje, jest podatny na wpływy lub dąży do odsuwania od siebie spraw trudnych i niewygodnych, albo z racji tego, jakie funkcje pełnią uczestnicy danego postępowania, albo z racji tego, że sprawą interesuje się opinia publiczna. „Odnosząc się do klauzuli generalnej dobra wymiaru sprawiedliwości, należy w konsekwencji rozsądnie oceniać odbiór bezstronności sądu w danej sprawie i w danej społeczności” - skwitował SN.
Podstawa prawa
Postanowienie Sądu Najwyższego z 19 grudnia 2026 r., sygn. akt III CO 1005/25
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu