Temida musi zmienić oblicze
Polskie sądy nadal są ostoją archaicznych metod pracy. Wiele z nich ma też problemy z obciążonymi wokandami. By sytuacja uległa poprawie, potrzebne są nie tylko nowinki technologiczne, lecz także zmiana mentalności sędziów
W sądownictwie ciągle coś się zmienia, a to kognicja, a to ustrój, a to koncepcje działania. Ostatnie lata to również niewiarygodna zmiana warunków pracy. Zostaliśmy dotknięci syndromem kosmicznego przyspieszenia - informatyzujemy się, wprowadzamy menedżerskie zarządzanie, zewnętrzny i wewnętrzny nadzór administracyjny, zmiany struktury organizacyjnej itp. Niby jest lepiej, ale jak się dokładnie przyjrzeć, to właściwie nie wiadomo komu. Protestują urzędnicy, niezadowoleni są asystenci i referendarze, a sędziowie również nie tryskają optymizmem. Mimo zmian sądy cały czas zmagają się z tymi samymi problemami - niestabilnością kadry, pewnym bezwładem organizacyjnym i niezadawalającą efektywnością. Poza dyskusją jest natomiast stwierdzenie, że dotychczasowe zmiany stwarzają potężne możliwości. Chociażby informatyzacja może ułatwić dostęp do sądu, obniżyć koszty pracy, umożliwić błyskawiczną wymianę informacji itp. Wydaje się, że elektroniczne sądy i procedury są koniecznością i całe szczęście, że znaleźli się ludzie, którzy podjęli to wyzwanie. Stawiamy sobie jednak pytania: "czy chcemy takich zmian?", "czy są potrzebne?" "a może by trochę zwolnić?", "może by się zastanowić, dokąd pędzi ten pociąg zwany wymiarem sprawiedliwości?". Mam wrażenie, że lawina zmian dopiero nabiera pędu.
Żyjemy w ciekawych czasach. Na naszych oczach tworzy się nowa rzeczywistość - pozostaje jednak pytanie, czy jesteśmy do niej przygotowani? Światowy kryzys dotknął nas wszystkich. Trudna sytuacja budżetowa i ciągle niezadowalająca sprawność wymuszają zwiększanie efektywności przy niezmienionym lub ograniczonym finansowaniu. Jednak prawda jest taka, że inne podejmowane w przeszłości rozwiązania nie przyniosły spodziewanych efektów. Reorganizacja jest więc potrzebna. Spojrzenie na pracę przez pryzmat efektywności było do niedawna nieznane w wymiarze sprawiedliwości. Pomimo że maszyny do pisania wiele lat temu zamieniono na komputery, to sądy nadal są ostoją archaicznych, wręcz dziewiętnastowiecznych metod pracy. Przykłady? Tych jest wiele. Chociażby sprawa zszywanych igłą i dratwą akt, których okładki wypisuje się ręcznie, brak automatyzowania czynności sekretarskich czy w końcu prowadzenie podwójnej biurowości - papierowej i elektronicznej, co przekłada się na marnowanie sił i środków. Tymczasem zdaje się, że to nikomu nie przeszkadza. Mało kto się zastanawia, dlaczego duże nakłady nie zwiększyły wydajności? Dlaczego zamiast ułatwić pracę, zafundowano nowe obowiązki? Myślę, że potrzebujemy zmian, lecz nie tylko technicznych. Musimy przede wszystkim zmienić naszą mentalność, nasze spojrzenie na własną pracę. To jest najtrudniejsze.
W ostatnich dniach minister sprawiedliwości podpisał rozporządzenie przekształcające od stycznia 2013r. małe sądy w wydziały zamiejscowe. Spowodowało to falę protestów, która najlepiej ukazuje skalę problemu. Okazuje się, że część środowiska sędziowskiego nie chce zmian, godząc się równocześnie na nierównomierne obciążenie pracą sądów i sędziów. A racja stanu? Słuchając głosów przeciwników reformy, mam wrażenie, że ten zwrot, to pytanie, jest im zupełnie obce, a wręcz nieznane. Przeciętnemu zjadaczowi chleba specyfika pracy sądów i sędziów jest obca. Mało kto wie, że proces obsadzenia wolnego stanowiska sędziowskiego znacznie przekracza rok, że sędzia jest nominowany do konkretnego sądu dożywotnio i nie może być przeniesiony do innego sądu bez zgody, nawet wtedy gdy w sądzie macierzystym chwilowo nie ma co robić, a sytuacja sąsiedniego jest dramatyczna. Zwolnienie stanowiska lub dłuższa nieobecność sędziego w małym sądzie powoduje kryzysową sytuację lub nawet paraliżuje pracę. Dla znających temat jest oczywiste, że rozdrobniona struktura sądów utrudnia racjonalne wykorzystanie kadr, tzn. wzajemne zastępowanie się, równomierne obciążenie pracą. Dlaczego więc bronimy się przed zmianami? Czy lokalne ambicje uzasadniają osłabianie państwa? Jeżeli sądy mają działać sprawnie, koniecznym jest wprowadzenie zmian umożliwiąjących efektywniejsze wykorzystanie wszystkich grup zawodowych wymiaru sprawiedliwości. Konieczne jest wprowadzenie zarządczych mechanizmów motywujących i kontrolnych, a także nowoczesnych narzędzi usprawniających proces decyzyjny. Innymi słowy przed reorganizacją nie ma ucieczki.
@RY1@i02/2012/226/i02.2012.226.07000070d.802.jpg@RY2@
Wojciech Hajduk, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości
Wojciech Hajduk
podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu