Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o dobro
Dziennikarz radia informacyjnego podważa sens reorganizacji sądów rejonowych. Z drugim dziennikarzem wdają się w dyskusję, że "reorganizacja" to taki eufemizm, bo i tak wszyscy wiedzą, że chodzi o likwidację. No i fundamentalny zarzut: reforma Jarosława Gowina przyniesie jedynie śladowe oszczędności. Za to będzie ciosem w prestiż wielu miast powiatowych.Dziennikarka telewizyjnej stacji informacyjnej odlatuje jeszcze dalej. Reorganizację sądów przedstawia jako włączanie sądów rejonowych do... okręgowych.
Można się oczywiście śmiać, że do kogoś nie dotarło, o co tak naprawdę chodzi Gowinowi. Ale problem jest poważny: skoro nie dotarło do dziennikarzy, to może nie dotarło też do ludzi. W czwartek Sejm przyjął do dalszych prac obywatelski projekt o okręgach sądowych sądów powszechnych, stworzony tylko po to, by zablokować reformę ministra. Okraszone to zostało komentarzami partyjnych kolegów pana ministra, że rozmawiać to trzeba o dobru i efektywności sądownictwa, a nie o tym, czy sąd ma być w tym, czy innym miejscu.
Wiemy więc już, że dalsza debata nad popieranym przez PSL projektem toczyć się będzie wokół "dobra" sądownictwa. Ludzie zrozumieją z tego tyle, że nie będzie likwidacji sądów, czyli będzie lepiej, bo do rejonu będą mieli bliżej - tak blisko jak dziś.
W tumulcie dużych słów o imponderabiliach zniknie gdzieś - tak jak do dziś nie może się przebić - przekaz, że naprawdę nikt nie chce zamykać żadnych sądów. I że naprawdę chodzi o to, by było mniej prezesów, a więcej sędziów gotowych do orzekania tu i teraz.
@RY1@i02/2012/219/i02.2012.219.18300100b.802.jpg@RY2@
Barbara Kasprzycka, kierownik działu prawo
Barbara Kasprzycka
kierownik działu prawo
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu