Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo

Mentalność wyznacza linię orzeczniczą

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Region ma znaczenie w walce sądowej z ZUS. Przedsiębiorcy mają większą szansę na wygraną w Warszawie lub w Wielkopolsce

Osoby prowadzące działalność gospodarczą wielokrotnie doświadczają, jak bardzo zmienna potrafi być Temida. Orzeczenia sądów różnią się diametralnie w sprawach bardzo do siebie podobnych, które nie są ani specjalnie trudne, ani nadmiernie skomplikowane. Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka.

- Przedsiębiorca, który zostanie pozwany do sądu, będzie miał gorzej w miejscu, gdzie są duże bezrobocie i niestabilna sytuacja społeczna, jak np. w Wałbrzychu. Co innego w dużych aglomeracjach - mówi Witold Polkowski z Pracodawców RP.

Znaczenie ma miejsce

Prawnicy, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że badają linię orzeczniczą sądu, przed którym mają wystąpić.

- Istnieją różnice między regionami. Pełnomocnicy dopasowują się do tego, a najlepsi potrafią doprowadzić do przełamania tendencji - stwierdza radca prawny Andrzej Radzisław, który występuje w sprawach związanych z ubezpieczeniami społecznymi.

Zdaniem ekspertów dobrym przykładem rozbieżności w orzecznictwie jest podejście sądów do tematu podlegania ubezpieczeniom społecznym przez kobiety prowadzące działalność gospodarczą. Gdy zajdą w ciążę albo zachorują, zwłaszcza krótko po założeniu firmy, ZUS kwestionuje ich pracę, twierdząc, że chodziło im wyłącznie o wyłudzenie świadczenia. Jeśli biznes jest niestandardowy (np. sprzedaż internetowa), przedsiębiorca musi się gęsto tłumaczyć, że nie markuje zarobkowania. W Warszawie ocena takich starań jest liberalna - sędziowie przyjmują, że wystarczy sporadyczna aktywność i nakazują wypłatę zasiłków. Z kolei w Lublinie dokładnie badają, ile i jakie czynności zostały podjęte. Częściej przyznają rację ZUS.

Podobne zróżnicowanie wyroków występuje w sprawie objęcia bonów towarowych obowiązkiem ubezpieczeń. Sądy w Gdańsku i Lublinie uznają, że są dochodem, od którego wymierzana jest składka. W Szczecinie i Białymstoku uznaje się inaczej. Brak jednolitej linii widać też w ocenie warunków przyznania pomocy z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych (uzależniona jest od generalnej przesłanki sytuacji życiowej, rodzinnej i materialnej osoby uprawnionej). W Białymstoku sądy prezentują podejście rozsądne w Poznaniu zaś restrykcyjnie.

- Można doszukiwać się różnic w okolicznościach poszczególnych spraw, można punktować większą lub mniejszą aktywność stron w procesie. Uważam, że decydujący wpływ mają różnice w kulturze prawnej poszczególnych regionów - stwierdza radca prawny Sławomir Paruch, partner w kancelarii Raczkowski i Wspólnicy.

- W Wielkopolsce, gdzie zaradność i obowiązkowość są przypisywanymi typowymi cechami charakteru, inaczej patrzy się na przedsiębiorców np. na wschodzie kraju. Tu w mentalności pokutują niekiedy konspiracja czy też opór wobec władzy, a to może rzutować na stan faktyczny sprawy, zachowanie stron w procesie, a w konsekwencji werdykt sądu - dodaje.

Także sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu Grażyna Szyburska-Walczak, która zasiada w wydziale pracy i ubezpieczeń społecznych, dostrzega regionalne uwarunkowania w wyrokowaniu.

- Pewne kierunki orzecznicze, zarówno w postępowaniu przed organem rentowym, jak i sądem, popularniejsze są w niektórych regionach - zauważa Grażyna Szyburska-Walczak. - Może to być jednak efektem przypadku, ponieważ akurat na danym obszarze spopularyzowany został określony sposób na ominięcie składek, a ZUS nasilił działania kontrolne - zastrzega.

Specjalna grupa w ZUS

ZUS też nie zasypia gruszek w popiele. Pracuje właśnie nad powołaniem specjalnej jednostki, która będzie analizować orzecznictwo ubezpieczeniowe z całego kraju. Rekrutacja ruszy po wakacjach, a zespół ma wystartować najpóźniej na początku przyszłego roku.

Jego powołanie wydaje się o tyle zasadne, że przybywa jaskrawych przykładów niejednolitego orzecznictwa. Zdarza się, że nawet sędziowie z tego samego wydziału wydają odmienne wyroki w identycznych sprawach. Tak było w tym roku w sądzie okręgowym w Warszawie. Chodziło o osoby, których umowy o dzieło zakwestionował ZUS - stwierdził, że wykonują one obowiązki w warunkach zlecenia (trzeba od niego opłacać składki). Zainteresowani odwołali się do sądu z różnym skutkiem: trzech wygrało, jeden przegrał. Stało się tak, choć wszyscy wykonywali to samo zadanie na jednakowych zasadach, a podczas postępowania sądowego mieli identycznych świadków.

@RY1@i02/2014/129/i02.2014.129.18300070b.802.jpg@RY2@

Sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych i prawa pracy

Michał Kuc

 michal.kuc@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.