Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
VAT

Złom to niejedyny problem VAT

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Wybitny teoretyk myśli prawniczej Georg Jellinek przed ponad 100 laty wyraził pogląd, że w wykładni przepisu nie o to chodzi, aby coś z niego wyjąć, lecz o to, by coś do niego włożyć. Współczesne przepisy o VAT potwierdzają ten pogląd.

Pierwszy przykład - złom. Ustawa o VAT nie zawiera definicji złomu. Zatem należy odpowiedzieć na pytanie, co może być złomem. Niedawno minister finansów wydał ogólną interpretację, w której zajął stanowisko, że przez złom rozumieć należy złom metali, w tym złom stalowy (wsadowy i niewsadowy), żeliwny i metali nieżelaznych, jak również złom metali szlachetnych. Złom stanowią również zużyte akumulatory ołowiane.

Pomijając w ramach dygresji wiele oczywistych błędów metodologicznych wzmiankowanego pisma wypada zwrócić uwagę na jedną ciekawą okoliczność. Otóż fiskus przyjął definicję, odwołując się do wykładni celowościowej i historycznej. Z nieznanych powodów pominął natomiast treść załącznika numer VI do Dyrektywy 2006/112/WE. A według załącznika złomem mogą być nie tylko metale, ale również ich stopy. Więcej, złomem może być m.in. popiół, szmaty, szkło, jak również papier i wiele innych odpadów. Zatem ministerialna definicja złomu jest węższa niż definicja unijna. Co to oznacza? Mogą zacząć się bać dostawcy oraz odbiorcy surowców wtórnych innych niż akumulatory i metale w czystej postaci.

Drugi przykład - odpłatna dostawa towaru. Co do zasady, dostawą towarów jest przeniesienie prawa do rozporządzania towarem jak właściciel. W świetle klasycznego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE, zapadłego w sprawie C-320/88, dostawa ma miejsce, gdy faktycznie nastąpiło przeniesienie prawa do rozporządzania rzeczą jak właściciel, nawet jeśli nie wystąpiły formalnie warunki przeniesienia własności, gdyż np. nie zachowano wymaganej prawem formy. To szerokie rozumienie pojęcia dostawy TS UE konsekwentnie prezentował w późniejszych orzeczeniach.

Ale przecież rozumienie danego pojęcia może być szerokie, szersze oraz najszersze. Polskie organy podatkowe powszechnie przyjmują nie szerokie, lecz właśnie najszersze rozumienie dostawy towarów. Dostawa w najszerszym rozumieniu jest utożsamiana z samym faktem osobistego dysponowania towarem, przy całkowitej ignorancji celu transakcji i zamiaru stron, które biorą w niej udział. I tak przekazanie towaru tylko na próbę jest traktowane jako zdarzenie kreujące obowiązek podatkowy. Stanowiska tego, prezentowanego zresztą w niektórych komentarzach, jak również podtrzymywanego w niektórych orzeczeniach sądów krajowych, nie sposób przyjąć. Władający rzeczą na próbę nie ma pełnej palety uprawnień analogicznych do tych, które przysługują właścicielowi.

Jeszcze jeden przykład to świadczenie usług elektronicznych na rzecz niepodatników. Miejscem świadczenia usługi jest kraj trzeci, gdy nabywca - niepodatnik ma tam miejsce zamieszkania. Pozostaje drobny problem natury praktycznej - w jaki sposób usługodawca krajowy powinien ustalić miejsce zamieszkania niepodatnika? Nie ma konkretnego przepisu, który daje odpowiedź. Ale jest pewna norma wywiedziona przez TS UE z ogólnych przepisów prawa unijnego. Norma ta nakłada na dostawcę obowiązek zachowania minimum ostrożności. Ostrożny dostawca działa w dobrej wierze. Jednak ocena przesłanek dobrej wiary w danej sprawie należy do organów krajowych. Jest to ocena swobodna. Trzeba przyznać, że niekiedy bardzo swobodna.

@RY1@i02/2011/103/i02.2011.103.086.002b.001.jpg@RY2@

Marek Bytof, partner w spółce doradztwa podatkowego Taxways

em

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.