Fiskus nadużywa koncepcji dobrej wiary
W świetle orzeczniczej koncepcji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej podatnik podatku od towarów i usług, który działa w dobrej wierze, nie może odpowiadać za nadużycia swojego kontrahenta. Koncepcja została wypracowana w oparciu o założenie, że odliczenie podatku naliczonego stanowi zasadę, a ograniczenie jest wyjątkiem. Wnioskując z praktyki działań wielu organów podatkowych, można jednak odnieść mylne wrażenie, że jest odwrotnie.
Trybunał przy różnych okazjach podkreślał, że odliczenie podatku naliczonego należy interpretować szeroko, dlatego że jest to zasada. Natomiast ograniczenie odliczenia jest wyjątkiem i z tego względu podlega wykładni zawężającej. Odliczenia nie należy zatem postrzegać jako pewnego rodzaju przywileju stanowiącego odstępstwo od zasady powszechności opodatkowania. Występujące niekiedy porównania do interpretowanej zawężająco ulgi podatkowej są nietrafione. Ale niestety przekonanie o wyjątkowości odliczenia jest mocno ugruntowane w administracyjnej mentalności.
Organy podatkowe podążające ścieżką wyjątkowości zdolne są do wyczynów wręcz niebywałych. Przede wszystkim zdarza się, że dobrą wiarę, a właściwie jej brak, taktują jako samoistną podstawę rozstrzygnięcia oderwaną od krajowej ustawy z 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 177, poz. 1054 z późn. zm.). Jest to niedopuszczalne, bo właśnie ustawa zawiera zamknięty katalog przesłanek ograniczających odliczenie, pośród których nie ma dobrej wiary. Wobec tego pierwszym warunkiem ograniczenia odliczenia jest udowodnienie przez organ podatkowy, że wystąpiła jedna z przesłanek wprost wskazanych w ustawie. Jeśli taka przesłanka nie wystąpiła, dywagacje na temat dobrej wiary należy uznać za bezprzedmiotowe. Nie można wydać decyzji na niekorzyść podatnika, zarzucając mu tylko to, że nie działał w dobrej wierze. W tym zakresie nadal aktualna jest teza, że podatek jest wartością obiektywną i nie zależy od przekonań czy wiedzy podatnika.
Gdyby jednak organ podatkowy udowodnił ustawową przesłankę ograniczającą odliczenie, wówczas powinien prowadzić postępowanie dowodowe dalej, tak aby wykazać dobrą wiarę podatnika, względnie jej brak. Badając tę kwestię w pierwszej kolejności należy przeprowadzić test przeciętnego przedsiębiorcy, uzyskując w ten sposób odpowiedź na kluczowe pytania z zakresu organizacji i praktycznych aspektów funkcjonowania danej branży. Uzyskany wzorzec jako stanowiący odbicie realnych zjawisk może być skonfrontowany z sytuacją konkretnego podatnika w konkretnej sprawie. Jednak organy podatkowe tworzą nie wzorzec realny, ale wirtualny, bez związku nie tylko z rzeczywistością, lecz także i z zasadą swobody działalności gospodarczej. Taki wzorzec nie odpowiada na pytanie, jak działa rynek, lecz jak według przekonań organu podatkowego powinien działać. Można tu wskazać przykład magazynu. Jak wiadomo, magazyn może otworzyć każdy, nawet pod gołym niebem. Wiadomo również, że w Polsce w branży TSL (transport, spedycja, logistyka) działa ok. 220 tys. przedsiębiorstw, z których ponad 90 proc. to przedsiębiorstwa małe, zwykle zatrudniające jedną, dwie osoby. Tymczasem w jednej ze spraw organ uznał podatnika za działającego w złej wierze między innymi dlatego, że ten skorzystał z usługi logistycznej świadczonej przez przedsiębiorstwo jednoosobowe prowadzące magazyn w garażu. Argument podatnika o kalkulacji ekonomicznej organ odrzucił jako nieprzekonujący. Jak widać, na równi z rachunkiem ekonomicznym przedsiębiorca powinien brać pod uwagę również wyobrażenia organów podatkowych.
Zdarza się, że organy podatkowe brak dobrej wiary traktują jako samoistną przesłankę rozstrzygnięcia
@RY1@i02/2013/083/i02.2013.083.071000200.802.jpg@RY2@
Marek Bytof
Taxways
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu