Smakuje tak samo, choć kosztuje inaczej
Chleb może być objęty 5-proc. lub 8-proc. podatkiem od towarów i usług. To skutek wyboru PKWiU zamiast nomenklatury scalonej przy wprowadzaniu niższych stawek
Krajowi konsumenci mają nie lada wyzwanie - ceny produktów żywnościowych są różnicowane nie tylko ze względu na ich jakość czy skład, lecz również ze względu na stawkę VAT, którą sprzedaż takich produktów jest obciążona. Okazuje się bowiem, iż bardzo podobne artykuły spożywcze są objęte różnymi stawkami VAT, co w sposób oczywisty przekłada się na cenę artykułu, względnie na marżę dystrybutora realizowaną na sprzedaży.
Jak korzystać z uprawnienia
Cały problem wynika tak naprawdę z brzmienia art. 98 dyrektywy 2006/112 oraz jego implementacji do porządku krajowego. Zgodnie z tym przepisem państwa członkowskie UE mogą stosować jedną lub dwie stawki obniżone. Mogą one być stosowane wyłącznie do dostaw towarów i świadczenia usług, których kategorie są zdefiniowane w załączniku do dyrektywy 2006/112. Wskazuje on m.in. na środki spożywcze (z wyłączeniem napojów alkoholowych) jako grupę towarową, która może być objęta obniżoną stawką VAT, dając zarazem możliwość uszczegółowienia zakresu stosowania stawki obniżonej do poszczególnych kategorii towarów w ramach grupy towarowej w oparciu o nomenklaturę scaloną. Polski ustawodawca z tego uprawnienia skorzystał, tj. wprowadził obniżoną stawkę VAT na artykuły spożywcze, z tym że uszczegółowienie zakresu jej stosowania nastąpiło nie w oparciu o nomenklaturę scaloną, ale w oparciu o PKWiU oraz inne kryteria specyficzne dla danego towaru.
Takie działanie polskiego ustawodawcy doprowadziło do dość kuriozalnej sytuacji. Otóż artykuły spożywcze, bardzo zbliżonych właściwościach fizykochemicznych i smakowych zostały opodatkowane w odmienny sposób. Przykładowo, chleb wypiekany z mąki pszennej może być objęty 5-proc. lub 8-proc. stawką VAT w zależności od daty przydatności do spożycia. Analogicznie, odmienne opodatkowanie uzależnione od terminu ważności może być stosowane w odniesieniu do wyrobów ciastkarskich.
Legalność działania
W tym kontekście pojawią się pytania, czy działanie polskiego ustawodawcy jest legalne i czy można taką sytuację kwestionować i na jakiej podstawie? Pytania te zresztą coraz bardziej nurtują polskich podatników, co wynika z liczby interpretacji podatkowych oraz orzeczeń sądowych wydawanych w odniesieniu do tej kwestii.
Po pierwsze, co potwierdza orzecznictwo sądów administracyjnych (np. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2013 r., sygn. akt I FSK 972/13), Polska miała możliwość zróżnicowania stawek VAT w obrębie grupy towarowej "artykuły spożywcze". Fakt, że chleb jest objęty 5-proc. stawką VAT, a używki typu kawa i herbata 23-proc. stawką VAT nie stanowi więc naruszenia przepisów unijnych. Takie podejście zresztą jest uzasadnione w kontekście społecznej funkcji polityki fiskalnej - VAT może wpływać na ceny towarów, które są potrzebne każdemu w społeczeństwie. Poprzez kształtowanie polityki fiskalnej (określanie stawek VAT) państwo może więc stymulować popyt na wybrane artykuły żywnościowe.
Po drugie, problematyczną kwestią są metodologiczne podstawy do zróżnicowania stawek VAT w obrębie grupy towarowej - artykuły spożywcze, które w Polsce oparto głównie na PKWiU. PKWiU nie jest w pełni zgodna z nomenklaturą scaloną, dlatego możliwa jest sytuacja, w której jeden towar z PKWiU jest klasyfikowany w dwóch grupowaniach celnych bądź też grupowanie celne zawiera szerszy zakres towarów niż grupowanie PKWiU. W rezultacie możliwa jest sytuacja, kiedy zakres stosowania obniżonej stawki VAT na podstawie PKWiU jest węższy, niż gdyby była ona stosowana w odniesieniu do analogicznego grupowania określonego na podstawie nomenklatury scalonej. Gdyby więc polska ustawa o VAT bazowała na nomenklaturze scalonej, mogłoby się okazać, iż preferencyjne opodatkowanie stosuje się do innych artykułów spożywczych niż obecnie.
Po trzecie, polski ustawodawca wprowadził w niektórych przypadkach dodatkowe subiektywne kryteria różnicujące artykuły spożywcze dla potrzeb określenia stawki VAT. Nie zależy ona tylko od klasyfikacji w danym grupowaniu PKWiU, ale również od spełnienia przez dany towar specyficznych kryteriów, jak np. termin przydatności do spożycia. Z przepisów dyrektywy 2006/112 nie wynika uprawnienie państw członkowskich do różnicowania stawki VAT w oparciu o inne kryteria niż nomenklatura scalona, zaś w Polsce te inne kryteria obowiązują. Co więcej, nie są to kryteria obiektywne, lecz zależą m.in. od tego, jak dany producent oszacuje termin ważności danego artykułu spożywczego.
Po czwarte zaś, największe kontrowersje budzi fakt, iż w efekcie różnicowania stawki VAT w oparciu o PKWiU oraz dodatkowe subiektywne kryteria dochodzi do sytuacji, w której towary podobne pod względem fizykochemicznym i smakowym są opodatkowane w odmienny sposób. Odwołując się m.in. do zasady neutralności czy bazując na orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości UE (m.in. w sprawie C-243/84), można postawić tezę, iż artykuły spożywcze, których sposób użycia jest podobny lub porównywalny, nie powinny być opodatkowane różnymi stawkami. Przeciętny konsument w analogiczny sposób wykorzystuje musztardę czy sos musztardowy, jak również podobnie używa owoców pochodzenia polskiego i cytrusów. Dlatego kuriozalne w polskim markecie jest to, że kiwi są objęte 8-proc. stawką VAT, gruszki zaś stawką VAT w wysokości 5 proc.
Temat wydaje się mocno skomplikowany, gdyż poza podłożem czysto podatkowym dotyka również kwestii socjologicznych i wyborów konsumenckich. Rzeczywiście są takiego rodzaju artykuły spożywcze, które w oparciu np. o nomenklaturę scaloną można byłoby objąć niższą stawką VAT. Jednak historia doskonale zna przypadki błędnej implementacji prawa unijnego do porządku krajowego oraz konsekwencji z tym związanych dla podatników. Trudną rzeczą będzie jednoznaczne dowiedzenie, że skoro przeciętny Kowalski jada kiełbasę z grila z musztardą i/lub ketchupem, to musztarda i ketchup powinny być opodatkowane tą samą stawką VAT. W tym zakresie zapewne należy się podeprzeć różnymi badaniami rynkowymi, jak również opinią samego Kowalskiego.
Czy fiskus zmieni zdanie
Rozwiązaniem tego problemu wydaje się podjęcie przez Ministerstwo Finansów działań w zakresie zmiany metodologii klasyfikacji towarów do stawek VAT i oparcie się na nomenklaturze scalonej. Bazowanie na tej klasyfikacji będzie miało jeszcze jedną zaletę - klasyfikacja towarów nie będzie uzależniona od działań lokalnego urzędu statystycznego, tylko będzie dokonywana i weryfikowana przez organy celne, a dodatkowo będzie miała oparcie w jasnej i przejrzystej praktyce unijnej. Sytuacje, w których obciążenia podatkowe zależą od podejścia urzędu statystycznego, zostałyby wyeliminowane.
@RY1@i02/2014/168/i02.2014.168.071000500.802.jpg@RY2@
Marcin Zawadzki doradca podatkowy, Csrido Taxand
Marcin Zawadzki
doradca podatkowy, Crido Taxand
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu