Rząd przelicza nowe stawki VAT
Jeden podatek na wszystko może wynieść 17-18 proc.
Bruksela krytykuje nas za system preferencyjnych stawek VAT, a rząd ma kłopot z rozchwianiem dochodów z tego podatku - w okresach wzrostu i spadku koniunktury gospodarczej wymykają się spod kontroli. To wystarczające powody, żeby zrobić z tym porządek. Jak? Nad tym głowią się już urzędnicy Ministerstwa Finansów. Jak udało się nam ustalić, analizują trzy warianty.
Pierwszy zakłada obniżkę stawki podstawowej o 2 pkt proc. i pozostawienie na dotychczasowym poziomie stawek preferencyjnych. Przy takich założeniach najwyższy VAT wyniósłby 21 proc., a niższe stawki 5 i 8 proc. Taka koncepcja ma jednak duży minus - dochody z podatku spadłyby o 5-8 mld zł.
Dlatego resort sprawdza też bardziej radykalne rozwiązania. Liczy np., ile kosztowałoby budżet wprowadzenie jednolitej stawki na poziomie 17 lub 18 proc. Ta pierwsza oznacza niewielki ubytek w dochodach, a druga nawet dodatkowe wpływy rzędu 1-2 mld zł rocznie. Jednolita stawka oznacza także dużo prostszy pobór podatku i wyeliminowanie części oszustw polegających na żonglowaniu stawkami.
Realizacja takiego scenariusza oznaczałaby, że Polska byłaby jednym z nielicznych krajów w Europie z jedną stawką VAT. Ale jednocześnie niesie za sobą duże koszty społeczne: skokowo wzrósłby podatek od niektórych towarów, np. żywności. A to już byłoby ryzykowne nie tylko ekonomicznie, lecz również politycznie.
W grze jest jeszcze jedno rozwiązanie: realizacja obecnej ustawy, która przewiduje obniżkę o 1 pkt proc. wszystkich trzech stawek. Realizacja tego scenariusza oznaczałaby spadek dochodów budżetowych o blisko 8 mld zł.
@RY1@i02/2014/113/i02.2014.113.00000010f.801.jpg@RY2@
Wpływy z VAT (mld zł)
Marek Chądzyński
Grzegorz Osiecki
A2-3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu