VAT od aut inspirowany fantastyką Lema
Kwestię odliczenia VAT od samochodów osobowych fiskus od początku traktuje ambicjonalnie. Z tego powodu nie należy zakładać, że coś się zmieniło na lepsze, raczej przeciwnie. Elastyczna konstrukcja przepisów wskazuje, że nie o to chodzi.
W uzasadnieniu ustawy nowelizującej czytamy, że celem zmian ,,jest kompleksowe uregulowanie [...] zasad odliczania i rozliczania wydatków dotyczących samochodów osobowych oraz innych pojazdów samochodowych’’. Nasuwa się wniosek, że dotychczasowe rozwiązania z pewnych względów należy traktować jako niekompleksowe. Mniejsza z tym, jakie to są względy; co innego ma znaczenie.
Z dalszej części uzasadnienia nowelizacji dowiadujemy się, że samochody osobowe mają specyfikę, która polega ,,na możliwości równoczesnego wykorzystywania ich do celów służbowych i prywatnych’’. Z tego też powodu ,,bardzo trudne jest dokładne określenie zakresu wykorzystywania pojazdów do celów niezwiązanych z prowadzeniem działalności gospodarczej’’. Autorzy ustawy wstępne rozważania puentują stwierdzeniem, że nawet gdy określenie zakresu jest możliwe, to ,,procedura z tym związana jest często bardzo skomplikowana i uciążliwa, zarówno dla podatników, jak i dla administracji podatkowej’’.
Można wysnuć wniosek, że w ocenie autorów ustawy samochody ciężarowe nie mają tej szczególnej specyfiki, którą mają samochody osobowe. Nie ma możliwości ,,równoczesnego wykorzystania’’ samochodu ciężarowego do ,,celów służbowych i prywatnych". "Równocześnie", a więc (jak zgodnie podają słowniki języka polskiego) "w tym samym czasie", czyli powiedzmy w piątek po południu o godz. 16.00, samochodem ciężarowym można gdzieś być albo służbowo, albo prywatnie. Co innego samochód osobowy. Samochodem tego rodzaju w jednym czasie można być i prywatnie, i służbowo. Czy to możliwe? Jak najbardziej. Już dawno dowiódł tego główny bohater w niektórych kręgach kultowego filmu pod tytułem ,,Rejs’’. Co prawda w filmie głównym rekwizytem był statek, ale pasażerski, czyli osobowy, a wspomniany bohater służbowo znalazł się na pokładzie, tylko że prywatnie nie miał biletu.
Bez wątpienia ,,w tak pięknych okolicznościach przyrody, niepowtarzalnej’’ ,,bardzo trudne jest dokładne określenie zakresu wykorzystania". Wszystko jedno czego. Samochodu, statku czy może promu kosmicznego (osobowego). Należało kwestię "uprościć". A czyniąc to, fiskus podążył dobrze znaną ścieżką fikcji prawnej. Aby skorzystać z odliczenia w pełnej wysokości, trzeba będzie mieć ewidencję. Brak ewidencji, jak również - co praktyka zapewne pokaże - błąd w ewidencji będą skutkować podatkową dyskwalifikacją. Podobna sytuacja ma miejsce na przykład w podatku akcyzowym w odniesieniu do oleju opałowego, gdzie każda wadliwość wymaganych dokumentów powoduje konieczność stosownego przemnożenia podatku (czytaj obok). To, jak w rzeczywistości olej wykorzystano, nie ma znaczenia; nie liczy się.
Ale do czasu, bowiem jeśli jakimś cudem sposób wypełnienia dokumentów nie budzi zastrzeżeń, wtedy organ przystępuje do drugiej fazy działania. Za pomocą kanonu utrwalonych frazesów wykazuje, że dokumenty wprawdzie formalnie są niewadliwe, jednak mimo to rzeczywistości nie oddają. Czy tak będzie w przypadku odliczenia VAT od samochodów osobowych? Nie potrzeba nawet zgadywać. Trudno przewidzieć, do czego to ostatecznie doprowadzi. W każdym razie w sukcesywnie postępującym procesie cytoplazmatyzacji prawa podatkowego niewątpliwym źródłem inspiracji jest powieść ,,Solaris’’, w której Stanisław Lem metaforycznie antycypował współczesnego fiskusa i jego praktyki.
@RY1@i02/2014/047/i02.2014.047.071000200.801.jpg@RY2@
Marek Bytof doradca podatkowy, Taxways
Marek Bytof
doradca podatkowy, Taxways
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu