Wyrok TK - krok ku przewidywalności
Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 lipca 2013 r. (sygn. akt TK 18/09) środowisko urzędnicze jako główny inicjator zapewne podejmie działania w kierunku przynajmniej częściowej niwelacji jego skutków. Wyrok przybliża nas do idei państwa prawnego, ale to nie jest idea, którą kieruje się aparat skarbowy.
Jak wiadomo, trybunał za niezgodny z konstytucją uznał art. 20 ust. 3 ustawy z 26 lipca 1991 r. o PIT (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 361 z późn. zm.). Jest to przepis, który określa sposób identyfikacji przychodu (dochodu) niezgłoszonego do opodatkowania. Orzeczenie dotyczy stanu prawnego obowiązującego do 31 grudnia 2006 r. Ale stan prawny po tej dacie zasadniczo zmienił się tylko w warstwie werbalnej; przepis nadal jest niekonstytucyjny. Trybunał wskazał m.in. na ,,brak możliwości uwzględnienia zarzutu przedawnienia zobowiązania podatkowego powstałego na zasadach ogólnych’’. Inaczej rzecz ujmując, dotychczas podatnika w starciu z organem podatkowym pogrążał argument np. taki, że w latach 90. ubiegłego wieku pracował na czarno w Austrii, po czym w 2006 roku za zarobione pieniądze kupił w Polsce dom. Jeżeli podatnik w trakcie kontroli nie udowodnił, że osiągnięty przychód był co najmniej wolny od opodatkowania, to płacił w Polsce 75-proc. podatek. I w ten sposób należy rozumieć ,,brak możliwości uwzględnienia zarzutu przedawnienia’’ - tylko jako pewną praktykę organów podatkowych i sądów. Ale z prawnego punktu widzenia możliwość uwzględnienia przedawnienia istnieje.
Jak zaznaczył TK, praktyka ukształtowała się bez poszanowania zasady in dubio pro tributario (rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika). Czas dodać, iż była to także praktyka idąca na przekór zdrowemu rozsądkowi. Oto bowiem zobowiązanie wynikające z danego źródła (choćby z pracy na czarno) mogło się co prawda przedawnić, ale jednocześnie uzyskany przychód nie mógł stanowić źródła pokrycia wydatków poniesionych za jakiś czas, niekiedy po wielu latach. Był to przychód legalny i nielegalny zarazem. W ten sposób zasada niesprzeczności utraciła rację bytu w rzeczywistości podatkowej. Ta ostania stała się tezą i antytezą jednocześnie. Tymczasem unikanie sprzeczności i rozstrzyganie wątpliwości na korzyść jednostki stanowi oczywistą konsekwencję idei państwa prawnego, a takim z woli konstytucyjnego ustawodawcy ma być Rzeczpospolita Polska. Koncepcję państwa prawnego wypracowali już XIX-wieczni klasycy, na czele z niemieckim teoretykiem R. von Mohlem. Państwo jest państwem prawnym wtedy, kiedy realizuje określony cel. Z grubsza celem nie jest interes samego państwa, lecz zamieszkującej w nim jednostki. Ów cel realizowany jest za pomocą prawa o odpowiedniej jakości, tzn. takiego, które spełnia pożądane kryteria, a w szczególności pewność, przewidywalność czy wyznaczone granice działania organów. Rzecz oczywista, nie ma nic bardziej niepewnego i nieprzewidywalnego, a przez to służącego nadużyciu władzy niż nieskrępowanie albo ograniczone skrępowanie organu instytucją przedawnienia. Konsekwencją niedoskonałości muszą być ofiary. W równym stopniu cierpią winni i niewinni, tym bardziej im większy jest upływ wody w Wiśle. Stąd wszelkie wątpliwości (inna sprawa, czy uzasadnione) należało rozstrzygać na rzecz przedawnienia, a więc in dubio pro tributario. Ale pracownicy aparatu skarbowego, często z rozbrajającą szczerością powołując się na prawo kaduka, są przeświadczeni, że stoją na straży interesu półmitycznego stworzenia zwanego Skarbem Państwa. Problem ma charakter mentalny. Nie zaradzi temu jeden wyrok Trybunału Konstytucyjnego.
Unikanie sprzeczności i rozstrzyganie wątpliwości na korzyść jednostki stanowi oczywistą konsekwencję idei państwa prawnego
@RY1@i02/2013/174/i02.2013.174.07100020a.802.jpg@RY2@
Marek Bytof doradca podatkowy, Taxways
Marek Bytof
doradca podatkowy, Taxways
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu