Czy pracownicze koszty uzyskania przychodów dają jeszcze jakąś korzyść
Rozróżnianie kosztów zwykłych i podwyższonych jest nielogiczne, a często niesprawiedliwe. I nie pomogą tu kryteria ekonomiczne ani geograficzne
Regulacja dotycząca pracowniczych kosztów uzyskania to klasyczny przykład przerostu formy nad treścią. W praktyce jej stosowanie nie jest proste, a korzyści są niewielkie. Dlaczego więc wciąż utrzymywany jest podział na koszty zwykłe i podwyższone?
Kryterium geograficzne
Rozróżnienie pracowniczych kosztów uzyskania ustawodawca oparł na kryterium geograficznym. Zgodnie z art. 22 ust. 1 pkt 3 ustawy o PIT koszty podwyższone przysługują, gdy miejsce stałego lub czasowego zamieszkania podatnika jest położone poza miejscowością, w której znajduje się zakład pracy, a podatnik nie uzyskuje dodatku za rozłąkę. Na marginesie warto przypomnieć, że podatek dochodowy płaci się według miejsca zamieszkania, a nie zameldowania, a na dodatek niedopełnienie obowiązku meldunkowego nie jest obecnie karalne. Mają z tym problem duże miasta, gdzie ludność napływowa niechętnie przyznaje się do zmiany miejsca zamieszkania. Dochodzi zatem do sytuacji, gdy pracownik np. świadczy pracę w Szczecinie, ale wciąż utrzymuje, że mieszka w Krakowie.
Oparcie się na geograficznym kryterium miejscowości prowadzi do pewnych wynaturzeń. Przykładowo jeden pracownik mieszka w Sopocie przy granicy z Gdańskiem, a pracuje w Gdańsku przy granicy z Sopotem. Z tego tytułu przysługują mu koszty podwyższone (w uproszczeniu - za przejście na drugą stronę ulicy). Natomiast drugi pracownik mieszka w Gdańsku przy rafinerii i pracuje w tym samym miejscu, co jego kolega z Sopotu. Jednak ten drugi musi przejechać cały Gdańsk, co zajmie mu nieporównywalnie więcej czasu i będzie znacznie kosztowniejsze, ale jemu przysługują już koszty zwykłe.
Oparcie podziału na kryterium geograficznym jest zatem całkowicie nieuzasadnione i niesprawiedliwe społecznie. Pracownik, który w ogóle nie ponosi kosztów dojazdu do pracy, może odliczać wyższe koszty niż ten, który ma do pokonania wiele kilometrów jazdy w korku.
Ujęcie ekonomiczne
Ustawodawca postanowił, że koszty pracownicze wynoszą miesięcznie odpowiednio:
1) koszty zwykłe 111,25 zł,
2) koszty podwyższone 139,06 zł.
Oprócz tego mogą jeszcze wystąpić koszty autorskie (50 proc.) i rzeczywiste, ale pominiemy je w dalszych rozważaniach.
Policzmy zatem. Większość Polaków nie przekracza pierwszego progu podatkowego, czyli są opodatkowani według stawki 18-proc. Oznacza to, że miesięcznie oszczędność wynosi:
1) przy kosztach zwykłych 20,03 zł (111,25 zł x 18 proc.),
2) przy kosztach podwyższonych 25,03 zł (139,06 zł x 18 proc.).
Różnica wynosi zatem równe 5 zł. Czy kwota ta starczy na dojazd do drugiej miejscowości, powrót z niej i tak średnio przez 21 dni roboczych w miesiącu? Raczej nie...
Jak widać, podział kosztów nie znajduje także uzasadnienia ekonomicznego.
Perspektywa zmian
Na zmiany dotyczące pracowniczych kosztów uzyskania (a raczej tej namiastki kosztów, bo koszty w obowiązujących kwotach trudno tak naprawdę nazwać kosztami) raczej nie ma co liczyć. Duża liczba zatrudnionych, wielkość wpływów do budżetu z tytułu PIT i ciągłe budżetowe braki powodują, że raczej nie można spodziewać się podwyżki kosztów. Ustawodawca mógłby przynajmniej zlikwidować ich fikcyjny podział.
Pytanie tylko, jak to zrobić? Podwyższenie kosztów zwykłych pogłębi dziurę budżetową, a obniżenie podwyższonych jest ryzykowne w obliczu zbliżających się wyborów (różnica w sumie żadna, ale wyborców stracić można). Pozostaje więc zaakceptować obecny stan.
@RY1@i02/2014/158/i02.2014.158.071000300.802.jpg@RY2@
Paweł Ziółkowski ekspert podatkowy
Paweł Ziółkowski
ekspert podatkowy
Podstawa prawna
Ustawa z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 361 ze zm.).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu